APOKALIPTYCZNE SERCE MARYI

Fatima, 1973

Jeden zwykły człowiek potrafił zmienić oblicze Kościoła. Jaka musiała być w nim moc świadectwa, że pociągnął za sobą niemal 100 tysięcy kapłanów, setki kardynałów i biskupów, a także dziesiątki milionów świeckich? Te liczby są jak biblijne „owoce”, po których poznajemy, czy przynosi je dobre, czy złe drzewo. Jego nadprzyrodzone doświadczenia, choć często kontrowersyjne, wydają się za wszech miar wiarygodne. Don Stefano wiedział, że „przyszłość jest w rękach Maryi Niepokalanej”. Znowu ten sam wspólny mianownik: Niepokalana Maryja, Niepokalane Serce…

Trudno wskazać na miejsce objawień, jakie stały się udziałem ks. Stefano Gobi z Mediolanu – najważniejszego wizjonera XX wieku. Wędrowały one wraz z włoskim kapłanem po całym świecie. Zaczęły się w Fatimie, były w Akicie, w Heede, w Knock, w Guadalupe i oczywiście w Mediolanie. Na liście spotkań Gobbiego z Matką Najświętszą znajdują się niemal wszystkie historycznie ważne miejsca objawień. Maryja pojawiała się tam ponownie, by przekazać wybranemu księdzu swoje orędzie. Może słowo „pojawiać się” jest tu niewłaściwe – ks. Gobbi otrzymał bowiem łaskę tzw. lokucji. Słyszał głos z nieba, nie widział jednak przemawiającej do niego niebiańskiej postaci.

Przez ojca Gobbiego Maryja podała też przyczynę tak licznych współcześnie objawień. Niebo stara się interweniować jak najczęściej, nadszedł bowiem czas największego zagrożenia dla człowieka: „czas panowania szatana”. 

Zwykły, jeden z tysięcy…

…A jednak najbardziej znany wizjoner XX wieku. Urodził się w 1930 roku, a w młodości odpowiedział na głos powołania i wszedł na drogę kapłaństwa i życia zakonnego. To paulista z Mediolanu we Włoszech o dojrzałych i zdrowych poglądach – w końcu na Papieskim Uniwersytecie na Lateranie w Rzymie uzyskał stopień doktora teologii. Jego życie było typowym życiem gorliwego kapłana, znanego i cenionego przez najbliższych, ale anonimowego w szerszych kręgach Kościoła i świata. Nazwisko „Gobbi” nic nie znaczyło.

Do maja 1972 roku. 

Spotkanie w Fatimie

W dniu 8 maja 1972 roku Don Stefano Gobbi, włoski kapłan, znalazł się w Fatimie. W głębokim skupieniu modlił się do Matki Najświętszej. Klęczał dokładnie w tym samym miejscu, w którym 55 lat wcześniej Maryja objawiła się małych pastuszkom: Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji. Przyjechał tu ze specjalną intencją i teraz właśnie modlił się za kilku kapłanów, którzy porzucili stan duchowny, co gorsza – podjęli próbę powołania do życia organizacji składającej się z podobnych do nich księży. Miała ona na celu wystąpić przeciw autorytetowi Kościoła. Domyślamy się, co było w pierwszych linijkach ich manifestu. Chodziło o prawo do wolności, słynnej „wolności od”. W tym „od” najgłośniej rozbrzmiewało żądanie uwolnienia księży od przymusowego celibatu. Ale problem celibatu był tylko wierzchołkiem góry lodowej kryzysu narastającego w samym środku Kościoła.

Nieoczekiwanie słowa płynące  z jego serca zostały zagłuszone dziwnym głosem. Nie rozlegał  się on w jego uszach, nie – Gobbi słyszał je w swoim sercu! Ciepły, macierzyński głos, który ostatni raz zabrzmiał w tym miejscu w 1921 r. znowu podjął ten sam temat, co w rozmowie z Łucją dos Santos wybierającą się w niechcianą podróż do Porto. Wówczas Maryja ogłosiła: „Masz iść drogą, którą wskazuje ci biskup”. Teraz znowu mówiła o posłuszeństwie i wierności Kościołowi. Zleciła mediolańskiemu księdzu ważne zadanie. Miał poświęcić 

Odpowiedzią Kościoła na buntownicze działania księży miała być re-akcja: zorganizowanie ruchu kapłanów, którzy poświęceni Niepokalanemu Sercu Maryi stworzą zwycięską armię Maryi walczącą z szatanem. Trzeba wzmocnić mury osłabionego Kościoła – zdawała się mówić Matka Najświętsza. – Trzeba uprzedzić atak, nie pozwolić, by strażnicy niebieskich skarbów na ziemi stali się narzędziami w rękach nieprzyjaciół.

Bowiem, jak potem tłumaczyła Maryja, Kościołowi zagraża wielka schizma. Największa od czasów ikonoklazmu, kiedy tylko garstka wiernych wytrwała przy prawdzie i „cały Kościół obudził się ariański”.

Dwa znaki

Don Stefano nie był łatwowierny; nie miał wewnętrznego przekonania, czy to, co usłyszał, było rzeczywiście głosem z nieba. Skoro prośba była niezwykła, skoro oznaczała rewolucję w całym jego życia i stawiało przed zadaniem przerastającym możliwości śmiertelnika – tak, miał prawo zweryfikować ten sygnał. Poprosił o jednoznaczny znak.

To było żądanie z nieba! Bowiem ks. Gobbi otrzymał wkrótce bezdyskusyjny znak, który ukazał mu, jaka jest wola Boża. Ale sam znak jeszcze nie wystarczał. Potrzebny był drugi stopień weryfikacji – aprobata Kościoła. Don Stefano wyznał wszystko swemu kierownikowi duchownemu, a ten po czasie namysłu i modlitwy polecił mu uznać prośbę z Fatimy jako wolę Bożą. Od tej pory ks. Gobbi rozpoczął pracę nad zorganizowaniem Kapłańskiego Ruchu Maryjnego. Na formalny początek swej pracy wybrał dzień 13 października, dzień, w którym przed stutysięcznym tłumem Matka Boża sprawiła cud, który miał nawrócić świat.

Tego dnia włoski kapłan, ks. Stefano Gobbi, stał się narzędziem Matki Bożej. Zaczął się czas trwających 25 lat objawień, które stanowią rodzaj przewodnika przez ostatnie dekady XX wieku i pierwszy etap nowego milenium.

Otrzymywane orędzia Don Gobbi zaczął spisywać. Potem zebrał je w książkę zatytułowaną Matka Boża do swoich ukochanych kapłanów. Późniejsza wersja, obejmująca także nowe przesłania, została zatytułowana Do kapłanów, umiłowanych synów naszej Pani.

Ta godna uwagi książka została przetłumaczona na wiele języków (wydanie z 1996 roku wymienia kilkadziesiąt ośrodków dystrybucji książki w 23 językach), i była głównym narzędziem użytym do utworzenia Kapłańskiego Ruchu Maryjnego.

Wzmacniacz Fatimy 

Wszystko zaczęło się w Fatimie i skupiło się wokół Fatimy. Bowiem Matka Najświętsza oparła swe przesłanie ogłoszone za pośrednictwem Don Gobbiego na swych objawieniach z 1917 roku w Fatimie. Ogłosiła, że tam przedstawiła swój plan ocalenia ludzkości przed grożącą jej karą i zapowiedziała opisaną w Apokalipsie  bitwę między Nią a Smokiem: „Przyszłam z Nieba odsłonić mój plan dotyczący bitwy, która wciąga wszystkich ludzi, stojących w szyku pod rozkazami dwóch dowódców, na przeciwstawnych pozycjach: Niewiasty obleczonej w słońce i czerwonego Smoka. Wskazałam drogę, którą macie iść: jest to droga modlitwy i pokuty. Zaprosiłam was do wewnętrznej przemiany życia. Przygotowałam też przystań, abyście się w niej zgromadzili, schronili i doznali umocnienia podczas obecnej burzy, która stanie się jeszcze gwałtowniejsza. Przystanią tą jest Moje Niepokalane Serce.”

W dniu 13 maja 1981 roku tak powiedziała: „Światło Mojego Niepokalanego Serca obejmuje już wszystkie części świata, a mój plan zarysowuje się coraz wyraźniej, aby ocalić i pocieszyć wszystkich. Oto dlaczego ukazałam się w Fatimie trojgu małym dzieciom. Zstąpiłam z nieba, aby wraz z wami wyruszyć w drogę. Odczujcie więc przy sobie obecność Niebieskiej Mamy. Jest to obecność cicha i spokojna. Chce Ona dodać wam sił w zmęczeniu, podtrzymuje was w pracy, broni przed licznymi niebezpieczeństwami. Każdego dnia pomaga wypełnić wszystko, co przygotował dla was Ojciec, aby Trójca Przenajświętsza została dzisiaj bardziej uwielbiona (…).  Zstąpiłam z nieba, aby odżyć w was i kochać waszym sercem, podtrzymywać waszą pracą, zbawiać waszymi cierpieniami wiele Moich zagubionych dzieci, potrzebujących dziś bardziej niż kiedykolwiek niezawodnej pomocy.”

Zapowiedzi końca

Trudno streścić orędzia przekazywane przez Maryję przez 25 lat. Ale znamy główny ich motyw: jest nim „koniec czasów”, w którym pojawi się „wielka schizma w Kościele”. Zauważmy: tym razem Matka Najświętsza mówi o czymś więcej niż o karze za grzechy ludzkości, nawet więcej niż o apokaliptycznych doświadczeniach, jakie staną się udziałem całego świata. Teraz mówi, że nadchodzi „koniec”. 

Stefano Gobbi, od lat podkreśla, że „dziś mamy do czynienia z końcem czasów ukazanym w znakach”. Włoski duchowny dodaje: „Wiele razy w dziejach koniec ten był niezrozumiany przez ludzi. Ale dziś wszystkie znaki czasu są obecne jednocześnie. Jest tak, jak zapowiadało Pismo Święte.”

Skąd te twierdzenia? W dniu 31 grudnia 1992 r. Matka Najświętsza wyjaśniła Stefano Gobbiemu kolejne znaki, które przynosi z nieba. Wytłumaczyła też, dlaczego pojawiły się one wśród nas. Przyjrzyjmy się im z bliska. Oto co, powiedziała Maryja: 

„Chcę was pouczyć o znakach, na jakie Jezus wskazał w swej Ewangelii, aby przygotować was na koniec czasów, one bowiem nastąpią w waszych czasach. ”

Po czym naszkicowała schemat tego, co przed nami. Oto najważniejsze słowa z objawienia Matki Bożej udzielonemu ks. Gobbiemu w 1992 r.:

„Wiele razy ogłaszałam wam, że nadchodzi koniec czasów i że powrót Jezusa w chwale jest bardzo bliski. Chcę pomóc wam zrozumieć znaki opisane w Piśmie świętym, które mówią, że Jego chwalebne przyjście jest teraz blisko. 

Znaki zostały jasno ukazane w Ewangelii, w listach św. Piotra i św. Pawła. Ich treść w tych dniach staje się rzeczywistością. 

Pierwszy znak to szerzenie się błędów, które prowadzą do utraty wiary i apostazji. 

Błędy są rozgłaszane przez fałszywych nauczycieli i przez uznanych teologów, którzy nie uczą już prawd Ewangelii, ale zgubne herezje oparte na błędach i ludzkim rozumowaniu. Z powodu nauczania tych błędów ginie prawdziwa wiara a wszędzie szerzy się apostazja. 

Uważajcie, aby was nikt nie zwiódł. Bowiem wielu będzie starało się zwieść wielu ludzi. Przyjdą fałszywi prorocy i będą zwodzić tłumy (…). 

Drugim znakiem jest wybuch wojen i bratobójczych walk, które prowadzą do narastania przemocy i nienawiści i powszechnego zaniku miłosierdzia. Jednocześnie coraz częstsze będą naturalne katastrofy jak epidemie, głód, powodzie i trzęsienia ziemi. (…)

Trzeci znak to krwawe prześladowanie tych, którzy pozostali wierni Jezusowi i Jego Ewangelii i którzy trwają mocno w prawdziwej wierze. Przez to wszystko Ewangelia będzie głoszona w każdej części świata. 

Pomyślcie, umiłowane dzieci, o wielkich prześladowaniach, jakie dotknęły Kościół; pomyślcie o apostolskiej gorliwości ostatnich papieży, nade wszystko mojego papieża Jana Pawła II, który niósł wszystkim narodom ziemi orędzie Ewangelii. (…)

Czwarty znak to straszliwe świętokradztwo, dokonane przez tego, który stanął przeciwko Chrystusowi, to jest przez Antychrysta. Wejdzie on do świętej świątyni Bożej i zasiądzie na jego tronie i będzie adorowany jako Bóg. (…)

 Przez przyjęcie doktryny protestanckiej ludzie będą uważać, że Msza nie jest ofiarą, ale jedynie świętym pokarmem, inaczej mówiąc wspomnieniem tego, co Jezus dokonał podczas ostatniej Wieczerzy. W ten sposób celebracja mszy świętej zacznie ustawać. Porzucenie codziennego sprawowania ofiary oznacza, że przez Antychrysta dokonane zostanie straszne świętokradztwo. (…)

Piątym znakiem są niezwykłe fenomeny, które ukażą się na niebie. (…)

Cud słońca, który miał miejsce w Fatimie podczas mego ostatniego objawienia miał wam pokazać, że wchodzicie w czasy, kiedy takie wydarzenia będą miały miejsce – wydarzenia przygotowujące przyjście Jezusa w chwale. (…)

Nastaje czas wielkiego ucisku, podczas którego szerzyć się będzie apostazja, mnożyć się będą wojny, w wielu miejscach nastąpią naturalne katastrofy, nasili się prześladowanie, Ewangelia będzie niesiona wszystkim narodom, niezwykłe zjawiska pojawią się na niebie, coraz bardziej zbliżać się będzie chwila pełni manifestacji Antychrysta. 

Czytajcie ze mną znaki czasu i zachowajcie w serce pokój i ufność.” 

Bezpieczni w Niepokalanym Sercu

Nie to jest jednak istotą lokucji. Najważniejszą reakcją na prorockie interwencje Maryi  jest zawierzenie siebie Jej Niepokalanemu Sercu.

 „W tym czasie potrzeba wam wszystkim schronienia się, podążania do przystani mego Niepokalanego Serca, wiszą bowiem nad wami poważne nieszczęścia. W moim Niepokalanym Sercu znajdziecie pociechę! Dlatego powtarzam dziś każdemu z was to, co przepowiedziałam w Fatimie Mojej córce Łucji: Moje Niepokalane Serce stanie się twym schronieniem i bezpieczną drogą, która doprowadzi cię do Boga” (326) (tamże).

Maryja proponuje poświęcenie się jej Niepokalanemu Sercu. Oto Akt poświęcenia propagowany przez ks. Gobbiego. Jest on streszczeniem tego, co zawierają otrzymywane przez niego przekazy z nieba:

„Dziewico z Fatimy, Matko Miłosierdzia, Królowo Nieba i ziemi, Ucieczko grzeszników! (…) Poświęcamy się w szczególny sposób Twojemu Niepokalanemu Sercu. (…) Powierzając Tobie, Matko Najsłodsza i Miłosierna, nasze życie i chrześcijańskie powołanie, abyś nim rozporządzała na rzecz Twoich zbawczych planów – w tej decydującej godzinie, jaka ciąży nad światem – zobowiązujemy się żyć zgodnie z Twoimi pragnieniami. W szczególności zaś zobowiązujemy się odnowić ducha modlitwy i pokuty, żarliwie uczestniczyć we Mszy św. i w apostolstwie, odmawiać codziennie Różaniec Święty i prowadzić tak poważny sposób życia, zgodny z Ewangelią, by był dla wszystkich dobrym przykładem zachowywania Bożego prawa i praktykowania cnót chrześcijańskich, zwłaszcza czystości.

Przyrzekamy Ci także, że będziemy zjednoczeni z Ojcem Świętym, z Hierarchią i naszymi Kapłanami, aby w ten sposób postawić tamę zagrażającemu samym fundamentom Kościoła procesowi kontestacji wobec Jego Nauczycielskiego Urzędu. Chcemy (…)  pod Twoją macierzyńską opieką być apostołami tak bardzo dziś potrzebnej jedności z Papieżem (…).

Świadomi, że ateizm zniszczył wiarę u wielu wiernych, że desakralizacja weszła do samej Świątyni Bożej, że zło i grzech coraz bardziej szerzą się w świecie, ośmielamy się wznieść ufnie oczy ku Tobie, Matko Jezusa i Matko nasza, Miłosierna i Potężna, by błagać Cię dzisiaj znowu i tylko od Ciebie oczekiwać ratunku i zbawienia dla wszystkich Twoich dzieci, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo. Amen.”

Warunkowość

To nie jest przygnębiające orędzie o nadciągającej katastrofie. Matka Najświętsza przypomina, że  ostatecznie zwycięży Jej Niepokalane Serce. Przypomina też, że wszystko jest  warunkowe, że kara może być odwołana. Tylko ludzie muszą się nawrócić – zejść z drogi, która prowadzi ku zagładzie. Sprawiedliwość Boża domaga się też pokuty i zadośćuczynienia za grzechy.

To przede wszystkim zadanie członków Kapłańskiego Ruchu Maryjnego: „Dzięki waszej modlitwie, ale przede wszystkim Mszy św. wy [kapłani] możecie wyrównać bilans na skali Bożej Sprawiedliwości”. Ale ojciec Gobbi tłumaczy, że Maryja chce czegoś więcej, że sam Ruch Jej nie wystarcza. Nie trzeba do niego należeć, by zmienić świat! Maryja chce bowiem zgromadzić wszystkich dobrych ludzi na świecie i umieścić ich w swoim Niepokalanym Sercu, więcej – już to czyni. Ich wszystkich chce ofiarować na przebłaganie sprawiedliwości Bożej. Matka Boża mówi: „Tylko potężna moc modlitwy i pokuta zadośćczyniąca będzie mogła ocalić świat od tego, co przygotowała sprawiedliwość Boża”. 

Położeni na wadze przeważą szalę miłosierdzia. Sprawiedliwość nie będzie miała ostatniego słowa. Dlatego Maryja może ogłosić: „W godzinie, kiedy będzie wydawało się, że wszystko jest stracone, wszystko będzie ocalone dzięki miłosiernej miłości Ojca… Nastąpi ostateczne zwycięstwo Maryi nad szatanem… Opatrzność doprowadzi do triumfu Mojego Niepokalanego Serca na świecie.”

Świadectwo z Polski

Kapłański Ruch Maryjny objął cały świat, pojawił się także w Polsce. Na początku lat 80-tych XX w. ks. Henryk Kamiński TChr zainicjował działalność Ruchu na maryjnych ziemiach naszej ojczyzny. Zapisało się do niego blisko tysiąc księży diecezjalnych i zakonnych.  Ks. Kamiński organizował rekolekcje i dni skupienia dla księży, całym sercem angażując się w dzieło ratowania Kościoła przez wprowadzanie w życie ewangelicznych próśb Matki Najświętszej. Do dzisiaj bardzo wielu księży w Polsce z wdzięcznością wspomina działalność ks. Henryka w Kapłańskim Ruchu Maryjnym, dzięki której umocnili swoją wiarę, pogłębili życie modlitwy, a wielu przezwyciężyło kryzys kapłańskiej tożsamości.

Ale stało się coś po ludzku niezrozumiałego. Polski episkopat zdelegalizował i zakazał działalności Ruchu. Ks. Kamiński całkowicie podporządkował się decyzji hierarchii, chociaż nie rozumiał powodów. To było najboleśniejsze doświadczenie w jego kapłańskim życiu. Przyjął je w duchu posłuszeństwa wiary.

Nie znamy powodów tej zdumiewającej decyzji polskich biskupów. Czy bali się powtórzenia historii wcześniejszego ruchu maryjnego wśród kapłanów (ruchu mariawitów), który niebawem porzucił drogę Kościoła i stał się narzędziem odstępstwa i zgorszenia? Czy z założenia nie chciał budować w naszym kraju jakiegokolwiek ruchu opartego na prywatnych objawieniach? Nie wiemy. Wiemy jednak, że Kapłański Ruch Maryjny zdał wspaniale najtrudniejszy egzamin: z posłuszeństwa Kościołowi zgodził się na nieistnienie!

Reakcja ks. Kamińskiego i innych polskich duchownych zaangażowanych w Ruch z pewnością pomogła tej organizacji w skali ogólnokościelnej. Ruch zyskał świadectwo bezwarunkowej wierności i podporządkowania się decyzjom Kościoła.

Wypełniła się misja

Ojciec Gobbi umarł w Mediolanie w dniu 28 czerwca 2011 – w uroczystość świętych Piotra i Pawła. Jakby niebo chciało wskazać na jego posłuszeństwo Stolicy Apostolskiej. 

Pół roku wcześniej, w pierwszym dniu roku 2011, w dzień, który był wówczas jednocześnie pierwszą sobotą  miesiąca  i całego roku założyciem Kapłańskiego Ruchu Maryjnego napisał swój duchowy testament. „Przyjmuję śmierć kiedykolwiek i gdziekolwiek zapragnie jej Pan, odnawiając w Niepokalanym Sercu Maryi moje «tak» dla Bożej woli. (…) Tak jak poświęciłem Niepokalanemu Sercu Maryi każdą chwilę mojego życia, tak samo poświęcam Mu chwilę mojego przejścia z ziemi do nieba i z czasu do wieczności.”

Ojciec Gobbi zapowiadał już swoją śmierć. W swym liście okólnym na 1 stycznia 2011 (dzień pisania testamentu!) zacytował fragment swej homilii, którą wygłosił pod koniec października 2010 roku w Fatimie. Pisał: „W tym roku miało miejsce nadzwyczajne wydarzenie. W dniu 12 maja, tu w Cova da Iria, przed Tobą, Maryjo, Ojciec Święty Benedykt XVI poświęcił wszystkich kapłanów Twemu Niepokalanemu Sercu. Tak oto z tym poświęceniem moje zadanie wydaje się wypełnione i moja podróż zdaje się dobiegać końca”.

Zbiegły się dwie drogi: ścieżka prywatnych objawień otrzymywanych przez o. Gobiego i wielka droga Kościoła. Wszyscy kapłani zostali uroczyście poświęceni Niepokalanemu Sercu Maryi. Głos Fatimy – a tym samym Gobbiego –  stał się w tym dniu głosem Kościoła. 

Czy ten wypowiedziany przez papieża akt dotknął kapłańskich serc? Jeśli nie jest drzewem suchym, jeśli przeciwnie, jest pełnym owoców, nadzieja na uniknięcie „wielkiej kary” zaczyna być realna. Tym bardziej, że wielu ludzi, także świeckich, poświęca się dziś Niepokalanemu Sercu

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Warto przeczytać

Ksiądz Stefano Gobbi – BIOGRAFIA

Media