This apparition was not formally investigated but has traditional approval of the Church. In 1051, Pope Leo IX wrote, „In this sanctuary on Mount Anis more than anywhere the Blessed Virgin Mary has received veneration, honor, and the love of a great many believers in the country.”

Wiemy, że Matka Najświętsza chodziła jeszcze po naszej ziemi, a już rozpoczęła swój wielki orszak objawień. Z pewną dozą niedowierzania słuchamy o tym, że zaczęła „zstępować z nieba”, otoczona aniołami, zanim została tam zabrana z duszą i ciałem! Cóż, u Boga wszystko jest możliwe. Iluż świętych obdarzył On darem bilokacji – przenoszenia się w inne, nawet najodleglejsze zakątki ziemi, życia jakby w dwóch miejscach! Czy nie mógł dać swej Matce czegoś więcej i pozwolić, by raz po raz zamieszkiwała jednocześnie w trzech miejscach: tam, gdzie wiodła swe doczesne życie, tam, gdzie był Jej prawdziwy Dom, i tam, dokąd Bóg posyłał Ją z orędziem nadziei? Jeśli tak, to pierwszy szlak objawień wiódł z ziemi palestyńskiej, przez królestwo niebieskie, do konkretnego miejsca objawień. Po wniebowzięciu droga skróci się o pierwszy odcinek…

Jan Paweł II wołał do Maryi: „Stałaś przy Krzyżu swego Syna, słuchając w heroicznym posłuszeństwie wiary tego, co chce od Ciebie Bóg… I oto narodziłaś się pośród agonii Krzyża Chrystusowego jako nasza Matka! Od tej pory współdziałasz swą macierzyńska miłością w zrodzeniu i wychowaniu nas wszystkich”. Rzeczywiście, od tamtego dnia kolejne pokolenia potwierdzają zgodnym chórem: Maryja jest obecna wśród nas. Jest blisko. Jak Matka.

MATKA WŚRÓD DZIECI

Doświadczał obecności Maryi krąg Apostołów, umacniany słowem Jej świadectwa, ubogacany Jej wiarą, wspierany potężną modlitwą. Maryja żyła pośród nich i otaczała macierzyńską troską Kościół swego Syna, potrzebujący Matki jak niemowlę. Wystarczy uchylić drzwi Wieczernika, by ujrzeć Maryję i krąg Apostołów przyłączających się do Jej modlitwy. Wystarczy zajrzeć do domu Jana, umiłowanego ucznia, by zobaczyć Matkę Najświętszą w otoczeniu pierwszych uczniów, uczących się od Niej wiary.
Maryjna opieka nad Kościołem zyskała niebawem nowy wymiar: objawień. Nie wiemy, ile było ich jeszcze za Jej życia na ziemi. Najprawdopodobniej pierwszym z nich cieszył się w 40 r. Jakub Większy w Saragossie. Matka Najświętsza przybyła do niego „drogą z nieba”, by wesprzeć go w jego apostolskich wysiłkach mających na celu nawrócenie mieszkańców obecnej Hiszpanii.
Pierwszym wizjonerem był więc Apostoł. Myliłby się jednak ten, kto ograniczyłby te nadprzyrodzone spotkania do grona pierwszych apostołów, biskupów czy prezbiterów. Według starożytnych przekazów siedem lat po objawieniu w Hiszpanii Matka Najświętsza ukazała się (wciąż jeszcze za życia doczesnego) zwykłej kobiecie. Znamy jej imię. To niejaka Villa. Wiemy o niej, że mieszkała w Le Puy-en-Velay i że była ciężko chora. Wiemy nawet coś więcej: że podobnych, potencjalnych miejsc manifestacji potęgi Matki Bożej było w pierwszym wieku wiele.
Oto otwiera się przed nami okno w naszą przeszłość i duchowe dziedzictwo! Zajrzyjmy przez nie w głąb pierwszych maryjnych doświadczeń ludzkości.

PROFETYCZNA WIZJA DRUIDÓW?

Najsłynniejszym miejscem manifestacji opiekuńczej obecności Maryi jest chyba Chartres. To miasto, leżące w odległości 80 km od Paryża, szczyci się dziś jedną z najpiękniejszych katedr świata, która pozostaje dla nas wymownym testamentem, jaki pozostawili jej budowniczowie, natchnieni wiarą w Boga i miłością do Matki Najświętszej. Ale nie ci, którzy wznosili tę budowlę w XII i XIII w., byli pierwszymi czcicielami Maryi w tym rejonie Francji. Wiele wieków wcześniej upodobali sobie tę okolicę druidzi, kapłani celtyccy ludu Brytanów i Galów. W tamtejszych gajach i grotach odprawiali oni swoje pełne magii ryty. Według mistycznych legend już kilka wieków przed narodzeniem Chrystusa uważali oni Chartres za miejsce duchowej mocy, która emanowała z ziemi. Czcili ją w podziemnych grotach i przy źródle, które uważali za święte. To właśnie wokół niego usypali z ziemi wysoki wał, otoczyli go kamieniami i pokryli płaskim kamiennym dachem. W ten sposób przy źródle powstało sztuczne wzgórze, kryjące w sobie pomieszczenie uważane za niewyczerpane siedlisko energii. „Energetyczne” Chartres, które leżało w samym środku Galii, szybko stało się miejscem dorocznych spotkań druidów z całej ziemi galijskiej.
Dlaczego o tym opowiadamy? Otóż w pobliżu sanktuarium druidzi założyli szkołę, która niebawem stała się centrum rozpowszechniania „maryjnej” doktryny. Jedni mówią, że celtyccy kapłani odkryli tajemnicę Dziewicy Matki dzięki rozmyślaniom prowadzonym w owej szkole przez kolejne pokolenia mędrców. Inni opowiadają o profetycznej wizji, mającej uświadomić im zbliżanie się czasów, w których dla dobra wszystkich ludzi Dziewica porodzi Boskiego Syna. Jakakolwiek jest prawda, faktem pozostaje, że druidzi wyrzeźbili z pnia gruszy postać Madonny z Dzieciątkiem i umieścili ją w swym sanktuarium. Czcili ją jako Virgo Paritura: Dziewicę mającą porodzić. A działo się to w czasach, gdy do narodzenia Chrystusa pozostało jeszcze całe stulecie.
Minęły cztery wieki i w Chartres pojawili się pierwsi chrześcijanie. Kiedy ujrzeli poczerniałą ze starości figurę, czczoną na pogańskim ołtarzu, ze zdumieniem rozpoznali w niej wizerunek Matki Bożej. Stworzone przez Celtów sanktuarium nazwali Grotą Druidów, a wokół niej wznieśli kryptę. Dziś osłania ją wielka katedra – relikwiarz maryjnej groty druidów.

„MARYJNOŚĆ” EPOKI PRZED CHRYSTUSEM

Czy dziwi nas, że jeszcze w epoce przedchrześcijańskiej poganie potrafili uznać wielkość Matki Bożej? Chyba nie, skoro tradycja opowiada nam o objawieniu, maryjnym w treści, którego dostąpił nie kto inny, ale sam prorok Eliasz. Będziemy o tym niebawem mówić. Teraz wspomnijmy tylko o tym, że nie był to odosobniony przypadek. Wewnętrzna intuicja, którą Bóg związał z każdym ludzkim istnieniem, pozwalała przeczuć wielką tajemnicę Wcielenia: zstąpienia Boga na ziemię przez łono niewiasty w pełni świętej i całkowicie obcej grzechowi. Na dowód prawdy, że „anima naturaliter mariana” (dusza ludzka jest w sposób naturalny maryjna), możemy przytoczyć bliski naszym sercom, niemal współczesny fakt. Kiedy św. Maksymilian Kolbe zakładał w Japonii kolejny Niepokalanów, opowiedział mnichom buddyjskim o Maryi Niepokalanie Poczętej. Ci, zachwyceni usłyszaną prawdą, ogłosili, iż nikt nie może zostać członkiem ich klasztoru, jeśli nie będzie całym sercem miłował Niepokalanej. Przypomnijmy też, że słynna płacząca krwią figura Matki Bożej z Akity została wyrzeźbiona przez poganina: buddyjskiego mnicha, który poprzez swe dzieło sztuki pragnął dać wyraz odkrytej w swym sercu tajemnicy Matki Boga. W Akicie Maryja „zaakceptowała” pogańskie dzieło, sprawiając, że w roku 1973 stało się narzędziem objawień. W Chartres utożsamiła się z figurą wyrzeźbioną przez druidów, czyniąc ją z czasem przedmiotem kultu chrześcijańskiego – źródłem niezliczonych łask.

POGAŃSKI KULT W LE PUY

Podobną historię ma Le Puy, kolejny wielki ośrodek pobożności maryjnej. Ta sama intuicja, która inspirowała druidów z Chartres, towarzyszyła ludowi zamieszkującemu wyżynę Velay w pobliżu wypiętrzającego się w niebo wulkanicznego szczytu góry Anis, leżącej w odległości 400 km na południe od stolicy Francji. Również to miejsce było święte od pokoleń. Także tu poganie oddawali hołd Wielkiej Matce, dając wyraz swej wielkiej intuicji wiary – że nadejdzie dzień, kiedy Bóg stanie się człowiekiem, a będzie synem Dziewicy, która Go porodzi. Miejscem kultu tej nieznanej jeszcze z imienia Matki Dziewicy był wierzchołek góry Anis i stojący tam wielki prehistoryczny kamień, który po 47 r. otrzymał miano Pierre des Fievres – „skały gorączek”.

CHORA, POBOŻNA WDOWA

Minęło zaledwie kilka lat od przybycia chrześcijan na wyżynę Velay, gdy mogli dowiedzieć się z radością, że wraz z nimi zamieszkała tam ich niebieska Matka. Aby dać im namacalny dowód swej obecności, Maryja posłużyła się chorą, pobożną wdową o imieniu Villa, a jako miejsce swego kultu wybrała… pogański szczyt Wielkiej Matki!
Villa była osobą bardzo cierpiącą. Od długiego czasu trawiła ją wysoka gorączka, nie pozwalając spać, jeść, pracować. Był gorący, lipcowy dzień 47 r., kiedy tej obolałej kobiecie ukazała się Matka Najświętsza.
Objawienie było tak krótkie, jak lakoniczne są dokumenty próbujące opowiedzieć o tym, co się wówczas działo. Maryja stanęła przed chorą niewiastą, uśmiechnęła się zachęcająco i poleciła jej wspiąć się na górę Anis, a na jej wierzchołku położyć się na olbrzymiej skale. Poprosiła też, by zbudowano tam dla niej kaplicę.
Villa posłuchała. Osłabiona chorobą, z trudem dotarła na szczyt i położyła się na kamieniu. Tam natychmiast zasnęła, by obudzić się w pełni zdrowia! Kiedy kobieta zeszła z góry, natychmiast powiadomiła o wszystkim biskupa, Grzegorza de Velay. W dniu 11 lipca udał się on na wierzchołek Anisu, by dokonać wizji lokalnej. Jakie było jego zdumienie, gdy spostrzegł, że ziemia jest tam pokryta śniegiem! Po chwili ujrzał, że z pobliskich zarośli wyskakuje jeleń i okrąża na jego oczach wielki wulkaniczny kamień, pozostawiając na śniegu ślady, które układały się w plan świątyni! Nie dziwi nikogo, że niebawem zbudowano tam kaplicę, że wznosząc ją, kierowano się wytycznymi nieba i że od razu stała się ona miejscem kolejnych uzdrowień. A także, że Le-Puy-en-Velay stało się miejscem kilku innych objawień. Najsłynniejsze datowane są na lata 1598 i 1609.

Media

Adres

Nasz Adres:

Cathédrale Notre-Dame-du-Puy 2 Rue de la Manécanterie, 43000 Le Puy-en-Velay