Pośredniczka Wszelkich Łask

Lipa 1948

„Philipinas” – największy katolicki kraj Azji. Ponad 80% ludności to katolicy. Inna niż nasza europejska jest filipińska pobożność. Temperatura tamtejszej religijności jest tak wysoka, że dla chłodnych Europejczyków bywa nie do wytrzymania. Tym bardziej że tamtejsze relacje o objawieniach (było ich na Filipinach kilka) są zawsze takie same: pełne niezwykłych znaków, gorące od żaru łask. Nic dziwnego, że Kościół zachowuje wobec nich daleko posuniętą ostrożność. Jak możemy zareagować, kiedy słyszymy o spadających z nieba płatkach kwiatów, mających nie tylko niezwykłą moc uzdrawiania – na każdym z nim widnieją wizerunki Jezusa, Eucharystii, Matki Najświętszej… A gdy do tego dodać cztery tajemnice, szerzenie „nowego dogmatu”, wreszcie zamieszanie wokół objawień, z pewnością trzeba się nad nimi pochylić i… pozostawić pytanie otwarte.

Lipa to niewielkie miasto usytuowane na południowej części głównej wyspy Filipin. Od stolicy Manili dzieli ją niecała godzina jazdy samochodem. W 1948 r. mieszkała tam pewna młoda kobieta, która za moment dla jednych stanie się wybranką Boga, dla innych narzędziem szatana. To Teresita Castillo.

Rok 1948 był dla niej ważnym rokiem. Dziewczyna odkryła swe powołanie do kontemplacji, zdecydowała się wstąpić do Karmelu, została przyjęta do fundacji w Lipie i tam rozpoczęła pierwszy etap formacji zakonnej: postulat. Gdy nadszedł sierpień, w ten i tak już wyjątkowy rok zostało wpisanych dziewiętnaście objawień, których ona, Teresita, była odbiorcą i świadkiem.

ZNAK INNEGO POWOŁANIA

Młoda postulantka przebywała w swej zakonnej celi, gdy Matka Najświętsza pojawiła się przed nią po raz pierwszy. Było to zaledwie krótkie preludium poprzedzające to, co miało wydarzyć się kilka tygodni później. Niebo dało sygnał mówiący o swej obecności przy Teresicie – obecności szczególnej, bo nagle widzialnej poprzez nadprzyrodzone znaki, a więc związanej z powołaniem innym niż absolutnej większości z nas. Bo przecież wiemy, że Matka Najświętsza ze swym Synem jest obecna przy każdym człowieku. Ale Maryja, trwając przy nas jak Matka – czule, z troską, z wyciągniętą pomocną dłonią – czyni to w sposób ukryty, rzec można czysto duchowy. Nasza maryjność, mniej czy bardziej uświadomiona, jest naszą własną osobistą relacją z Matką Bożą i zazwyczaj nie przekłada się na apostolat maryjny. Zazwyczaj, bo bywa, że Matka Boża daje znak: choć w sposób niewidzialny, ale tak wyraźny, że człowiek musi odpowiedzieć. Uciec albo podjąć wezwanie.

W przypadku Teresity Castillo nie było wątpliwości, co ma ona uczynić. Znak był widzialny, oczywisty, jednoznacznie mówiący o jej innym powołaniu. Teresita była wybranką Maryi.

SPOTKANIE W OGRODZIE

Pewnego dnia po klasztornym ogrodzie Karmelu w Lipie spacerowała zamyślona postulantka. Nie myślała o tym, co dzieje się za murem. Jej myśli biegły ku Bogu, ku rzeczywistości niebieskiej, której poświęciła życie. Nie żałowała wyboru, w sercu czuła coraz większy żar miłości do Tego, który ją wybrał i przeznaczył na dojście do świętości drogą pewną i prostą, drogą wskazaną przez poznawanych właśnie mistrzów: św. Jana od Krzyża, św. Teresę od Jezusa, Małą Tereskę. Nie znamy szczegółów jej zadumy. Wiemy tylko, że jej modlitewne zamyślenie zostało nagle przerwane interwencją Boga.

 Właśnie Teresita mijała winny krzew, gdy ten się zatrząsł. Przystanęła, by po chwili pełna zdumienia dostrzec stojącą na ścieżce Najświętszą Maryję Pannę, która zachowywała się trochę jak jej mistrzyni: od razu zaczęła wydawać jej różne polecenia. Kazała ucałować ziemię, poleciła pobłogosławić winorośl, a na miejscu, gdzie postawiła swe stopy, zażądała umieszczenia swej figury. Prosiła też, by postulantka przychodziła na to miejsce przez kolejnych piętnaście dni.

Teresita była posłuszna we wszystkim. A że współsiostry dały wiarę temu, co młoda zakonnica widziała w ogrodzie, już nazajutrz na miejscu objawienia znalazła się figura Maryi Niepokalanej. Była inna niż Królowa nieba, którą oglądała młoda Castillo, ale takiego wizerunku nie posiadał ani Karmel, ani chyba nikt w bliższej i dalszej okolicy. Może postać Maryi z filipińskiego objawienia była nieco podobna do figur przedstawiających Matkę Bożą z Lourdes albo jeszcze bardziej z Fatimy ? Przecież Maryja ukazała się Teresicie na obłoku, była ubrana na biało, suknię miała ściągniętą wąskim paskiem, ręce złożone do modlitwy, z prawej ręki spływał złoty różaniec. Jej postać promieniowała nieziemskim blaskiem. Była przepiękna. Siostry karmelitanki ustawiły białą figurę Madonny z rękoma rozłożonymi w geście błogosławieństwa.

APELE

Podczas objawień w Lipie Matka Najświętsza prosiła o sprawowanie w miejscu objawień Mszy świętej. Znamienne, że wybrała na to 12 dzień każdego miesiąca, dzień „przedfatimski”. Może gdyby udało się Jej uruchomić lawinę objawień, kiedyś – w epoce triumfu Niepokalanego Serca Maryi – nawrócony świat miałby w każdym kolejnym dniu każdego miesiąca jakiś „maryjny temat” … 

O czym mówiła Matka Najświętsza? Przede wszystkim podała swoją tożsamość: „Jestem Pośredniczką wszelkich łask”. Tym samym odwołała się do prawdy, która dzieli współczesny Kościół. Jest kamieniem odrazy dla protestantów, jest nieekumeniczną formułą dla wielu uznanych teologów, dla innych jest powrotem do epoki „maryjnej przesady”, prowadzącej do uczynienia z chrześcijaństwa jakiegoś „maryjaństwa” – religii z Maryją w centrum. Ale prawda ta jest przecież od wieków uznawana przez Kościół i jedyne, co może być przedmiotem dyskusji, to pytanie o zasadność ogłoszenia jej w formie dogmatu, jak chce tego ogromna rzesza maryjnych gorliwców. W Lipie Matka Najświętsza nie żądała dogmatyzacji tej prawdy, potwierdziła tylko, że jest szafarką wszystkich łask. Jeśli kogoś to dziwi lub nawet oburza, niech tylko pamięta, że słowo „Pośredniczka” nie jest terminem odnoszącym się wyłącznie do Maryi: każdy z nas może być (powinien być) pośrednikiem łask dla swoich braci. Co więcej, słowo „wszystkie łaski” wcale nie oznacza, że inni święci, czy nawet Chrystus, pozostają w niebie bezczynni, bo wszystko miałaby rozdysponowywać Matka Boża. We wspólnocie świętych działanie jest jedno: działa Bóg, a udział mają w tym bez wyjątku wszyscy. Dodajmy jednak: jakkolwiek by na to patrzeć, Bóg wyznaczył Matce swego Syna misję szczególną na ziemi, a konsekwentnie wyjątkowa jest również Jej misja w niebie. Stąd tylko do Niej odnoszą się w pełni słowa „Pośredniczka wszelkich łask”. Do innych możemy je stosować jedynie przez analogię, wskazując na procentowe uczestnictwo w tym, co jest w pełni udziałem Matki Bożej.

Opuszczamy rejony teologii i powracamy na ziemię, na której toczy się nasze życie. Nie przez teologię osiągamy chrześcijańską doskonałość, nie ona otwiera przed nami niebo. Dlatego Maryja mówi o czymś innym, ważniejszym. Zwraca naszą uwagę na cnoty. Podkreśla znaczenie pokory, pokuty, modlitwy za duchowieństwo i Ojca Świętego. Przede wszystkim wskazuje na różaniec. To praktyczne wskazówki, mówiące nam, jak żyć. Ponadto Matka Najświętsza przekazuje wizjonerce kilka sekretów: jeden miał być przeznaczony dla niej samej, drugi dla Karmelu w Lipie, trzeci mówił o Chinach, a czwarty dotyczył całego świata. Pozostały one tajemnicą po dziś dzień. Stało się tak m.in. dlatego, że Matce Najświętszej nie udało się uwiarygodnić samych objawień. Jakże więc ogłosić to, co najbardziej skryte?

PŁATKI RÓŻ I INNE CUDA

Wiele przedziwnych zjawisk towarzyszyło filipińskim objawieniom. Mamy świadectwa o niebieskim ptaku pojawiającym się w winorośli w czasie objawień. Mamy zapiski mówiące o tańczącym na niebie słońcu (jak w Fatimie), o intensywnym zapachu róż, wreszcie o deszczu różanych płatków, na których można ujrzeć cudowne wizerunki Syna Bożego, jego Matki, Ostatniej Wieczerzy, Krzyża i inne święte sceny z życia Zbawiciela.

Zdumiewającą materializację różanych płatków widziała nie tylko sama Teresita. Niebawem świadkami tego zjawiska były inne siostry karmelitanki z Lipy, potem cały konwent, potem całe miasto, następnie cały archipelag. Setki tysięcy ludzi gromadziło się wokół klasztoru, patrząc, jak płatki z wizerunkami Jezusa spadają z nieba jak manna. Świadkowie zapewniali, że widzieli, jak pojawiają się znikąd w powietrzu.

Płatki te okazały się cudowne jeszcze w inny sposób: były pośrednikami licznych uzdrowień. Docierają do nas głosy zapewniające o tym, że chora Teresita, nie mogąc uczestniczyć we Mszy świętej, otrzymała do ust Komunię świętą z rąk anioła (jak w Fatimie). Miała też podobno objawienia Najświętszego Serca Jezusowego i spotykać się z aniołami i świętymi, m.in. ze św. Cecylią i św. Teresą z Lisieux. Widziano wizjonerkę wpadającą w stan nieświadomości, a potem przedstawiają agonię Chrystusa na krzyżu. Było na to wielu świadków, wśród których wystarczy wymienić ordynariusza miejsca, bpa Obviara i przełożoną klasztoru. Tych dwoje szybko stało się gorliwymi rzecznikami prawdziwości objawień.

ZAMĘT

Wokół objawień wybuchła wrzawa. Lipa i jej okolice były tak poruszone, pewne kręgi tak wzburzone, że nie było innego wyjścia jak to, na które zdecydował się Kościół. Jego posunięcia wydają się bardzo radykalne. Odsunięto bpa Obviara, zdjęto z urzędu przełożoną Karmelu, opieczętowano klasztor i uniemożliwiono jego mieszkankom rozmowę z kimkolwiek z zewnątrz. Ponadto nakazano siostrom zniszczenie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób było związane z objawieniami. Posłuszne zakonnice spaliły bezcenny dzienniczek prowadzony przez wizjonerkę. Ogień pochłonął także zapiski prowadzone przez przełożoną. Figura została usunięta z miejsca objawień, ale karmelitanki nie były w stanie jej zniszczyć. Zdecydowały się ją ukryć. W ukryciu przetrwała kolejnych czterdzieści lat.

Pojawiło się mnóstwo prześmiewczych artykułów o objawieniach w Lipie. Pisano o oszustwie, o pobożnych wymysłach, o religijnej fikcji. Teresita znalazła się w tak silnym ogniu krytyki, że kilka lat po objawieniach musiała opuścić klasztor. Był to ostatni koronny argument za nieprawdziwością rzekomych objawień, których jakoby miało udzielić jej niebo.

ZWYCIĘSTWO DZIĘKI MOCY MARYI 

Matka Najświętsza przepowiadała nadchodzące trudności, które określała mianem prześladowań. Jednocześnie zapewniła o zwycięstwie. Powiedziała Teresicie: „Nie bój się, bo miłość mego Syna zmiękczy najtwardsze serca, a moja miłość matczyna będzie waszą siłą, która zmiażdży nieprzyjaciół Boga”. Tak więc sama Maryja zapowiedziała nadejście czasów uznania opisywanych fenomenów jako daru niebios. Nie jest to dla nas argument, bo dowód pochodzi z wewnątrz zjawiska i nie spełnia wymogów podstawowej metodologii; jeśli jednak objawienia te są od Boga, przytoczone słowa Matki Najświętszej spełnią się.

Zwróćmy uwagę na ostatnie słowa cytowanej wypowiedzi Matki niebieskiej. Okazuje się, że w Lipie zostaje powtórzony schemat zwycięskiej walki Kościoła z szatanem, ten który znamy z pism św. Ludwika Grignona de Monfort i z ostatniej książki napisanej przez Siostrę Łucję. Zwycięstwo przyjdzie dzięki mocy Maryi obecnej w Jej czcicielach.

Święty Ludwik pisał w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie: „Najwyższy wraz z Matką swoją muszą stworzyć sobie wielkich świętych, którzy świętością przewyższą innych świętych, jak cedry Libanu przewyższają karłowate krzewy… Kształtowanie i wychowywanie wielkich świętych… Jej są zastrzeżone, gdyż tylko Ona, ta Dziewica przedziwna i cudotwórcza, zdolna jest, w połączeniu z Duchem Świętym, dokonywać rzeczy osobliwych i niezwykłych”.

Co miał na myśli św. Ludwik, maryjny mistrz Jana Pawła II? Mając to pytanie w sercu, zaglądamy do Apeli Siostry Łucji. W przepięknym rozdziale omawiającym znaczenie nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi wizjonerka pisze, że „Maryja jest matką nowego pokolenia… które się narodzi z tej Niewiasty zapowiedzianej przez Boga i zatriumfuje w walce z pokoleniem szatańskim, miażdżąc mu głowę”. Siostra Łucja powtarza kilkakrotnie swą zapowiedź pojawienia się „nowego pokolenia”, które z Serca Maryi czerpać będzie siłę do walki z szatanem. Wśród zdań, które wyszły spod pióra wizjonerki, mamy zdumiewające nawiązanie do raju: „Maryja jest Matką tego nowego pokolenia, podobnie jak była tym nowym drzewem życia, zasadzonym przez Boga w rajskim ogrodzie świata, aby wszystkie dzieci mogły się żywić jego owocami”. Dobrze wiemy, co stało się w raju. Szatan nie dopuścił, by drzewo życia karmiło Boże dzieci! Zwiódł pierwszych rodziców swoimi obietnicami i pozbawił ludzi dostępu do wielkiego drzewa życia! Czyżby Siostra Łucja sugerowała, że dziś powtarza się ta sama sytuacja: Bóg daje nam Niepokalane Serce Maryi – Drzewo Życia, a szatan uczyni wszystko, by odsunąć nas od niego? Jeśli tak, to pytamy: Jakim środkiem posłuży się tym razem? Jaką pokusą będzie chciał zwieść ludzkość? Co uczyni, by Maryja „nie istniała” w ludzkim życiu, a w konsekwencji, by nie stała się „Matką tego potomstwa przeznaczonego przez Boga do zmiażdżenia głowy węża piekielnego”? Musimy też postawić jeszcze jedno bardzo bolesne pytanie: Czy powtórzy się sytuacja z raju? Czy szatan wygra? Na szczęście znamy ostateczną odpowiedź: Nie, bo Niepokalane Serce zwycięży! A więc pojawi się zapowiadane przez Siostrę Łucję „nowe pokolenie”, którym posłuży się Bóg, by doprowadzić do zapowiedzianego triumfu Serca swej Matki. Jednym z miejsc, w których zgromadzą się rzesze nowych ludzi, będą właśnie Filipiny.

CZY PRAWDZIWE?

Objawienie w Lipie uważa się za kontrowersyjne. Początkowo było oceniane pozytywnie przez lokalnego biskupa. Ale szybko ordynariusz został pozbawiony swych uprawnień, a jego równie przychylny objawieniom biskup pomocniczy został przeniesiony do innej diecezji. W międzyczasie na drogę Teresity weszło co najmniej pięciu innych Filipińczyków, którzy otrzymali łaskę objawień. Dla ścisłości wymieńmy ich imiona: to Lola Thelma, opiekunka groty lourdzkiej w Quezon City, Carmelo Cortez i jego starsza siostra Puring Fruto z San Francisco del Monte w Quezon City, Lito Valero z Manilii i stygmatyk Alan Robinson.

Czy to zjawisko było rzeczywiście od Boga? Nie mamy powodu, by wraz z mieszkańcami Filipin nie odnosić się do niego życzliwie, choć z ostrożnością cechującą każdego, kto nasłuchuje szeptu Ducha Świętego. Jeśli pochodzi ono od Boga, mamy niezwykłe znaki dla niezwykłego narodu. Przecież Filipiny przez ostatnie dekady były miejscem cudownej wiosny katolicyzmu, tak potężnej, że mogły słać w świat misjonarzy, jak kiedyś czyniła to Irlandia. Dodajmy, że mamy do czynienia z narodem, któremu przyroda i historia nie szczędzą trudnych doświadczeń. Dziesiątkują go wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi i tajfuny, z drugiej strony walczą z nimi grupy ekstremistów islamskich terroryzujących archipelag. Spróbujmy stanąć po stronie pozytywnej. Zdaniem Michaela H. Browna orędzie z Lipy jest prawdziwe, a jego główne przesłanie dotyczy modlitwy o narodowe pojednanie. Maryja mówi: „Módlcie się za prześladowców! Módlcie się o zakończenie przelewu krwi!”.

CZTERDZIEŚCI DWA LATA POŹNIEJ

Na objawienia w Lipie opadła zasłona milczenia. Ale nie zapomnienia. Wielu ludzi zachowało o nich pamięć. Pamiętało też o nich niebo.

W lutym 1990 r. w dzielnicy Granja odnotowano dziwne zjawisko. Wieczorami na liściach drzewa kokosowego widać było wyraźnie kontury modlącej się Niewiasty! Mieszkańcy Lipa City zaczynają przypominać sobie podobne cudowności oglądane w 1948 r. na płatkach róż. Powraca temat objawień w karmelitańskim ogrodzie.

W dniu 21 maja umierała jedna z sióstr karmelitanek, świadków tamtych wydarzeń. Siostra Alfonsa błagała na łożu śmierci, by figura Wszechpośredniczki została umieszczona w kaplicy klasztornej. Jej prośba była tak natarczywa, tak natchniona, że nazajutrz po śmierci bogobojnej zakonnicy figura z miejsca objawień znowu zaczęła odbierać cześć. Stanęła w kaplicy karmelitańskiego konwentu. Ujrzała światło po czterdziestu latach przebywania w głębokim ukryciu.

Nie koniec naszej opowieści. Niebo przypomniało o swej nadprzyrodzonej interwencji sprzed lat, ponownie zsyłając na klasztor w Lipie płatki róż. Kilka dni później sześcioro dzieci bawiących się w ogrodzie obok klasztoru ujrzało, że figura ożyła!

W konsekwencji Kościół powołał nową komisję, której zadaniem jest zbadanie wiarygodności tych jakże barwnych objawień; objawień, które – jeśli prawdziwe – miały do spełnienia jakąś ważną rolę, ale nie wyszły poza budowę kolorowej sceny, z której Bóg miał skierować do świata donośne wołanie o nawrócenie ludzkich serc

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

 

Adres

Nasz Adres:

Our Lady Of Mount Carmel Church, Lipa, Batangas, Filipiny