Milcząca Pani

Zeitun 1968

W dniu 1 czerwca Kościół koptyjski czci rocznicę przybycia Świętej Rodziny do Egiptu. Tradycja powiada, że Józef, Maryja i Jezus, przekroczywszy północno-wschodnią granicę kraju faraonów, zatrzymali się w El Ferma (dziś Port Fouad). Potem udali się do Tal Basta, Belbeis, Menyat Genah, El Naroun, Ein Shams, El Mattereya. Następnie skierowali  się do Górnego Egiptu. Ich droga wiodła przez starożytny Kair. I znów mamy kilka dziwnie brzmiących nazw miejscowości, te jednak nie są już dla nas ważne. My dotarliśmy do stolicy Egiptu, do miejsca, w którym dwa tysiące lat temu zatrzymała się na chwilę odpoczynku Najświętsza Maryja Panna piastująca Dzieciątko Boże. A szlak wyznaczał Jej pierwszy czciciel, który poświęcił Jej całe swoje życie – św. Józef. 

Być może to objawienie już na samym początku niesie przesłanie o naszej roli w sprowadzaniu Maryi na różne miejsca świata. Jeśli będziemy naśladować Jej Oblubieńca i powiemy Jej: „Matko Najświętsza, tu się zatrzymaj”, Ona, Pokorna Służebnica, nie odmówi swemu czcicielowi. I na duchowej mapie Jej wędrówek po świecie znajdzie się wskazane przez nas miejsce, na przykład nasz dom. Nawet jeśli wiary w nim niewiele. Przecież Kair sprzed dwóch tysięcy lat to miasto bezbożne, a mimo to Maryja tam się zatrzymała. A dziś miejsce, w którym się objawiła, należy od wieków do Kościoła koptyjskiego, nie katolickiego. Dla Matki Bożej nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Wszyscy jesteśmy Jej dziećmi, a im dalej od Boga odchodzimy, tym bliżej nas staje Maryja, by pociągnąć nas za rękę i przyprowadzić z powrotem do Domu.

Niechaj więc przykład objawień w Zeitun zachęca nas do współtworzenia z Matką Najświętszą „miejsc zamieszkanych przez Maryję”. Może to być – jak uczy Ojciec Święty Jan Paweł II – poświęcony Jej kącik w domu czy maleńka kapliczka przydrożna ozdobiona wizerunkiem Matki Bożej. Mogą to być zbudowane na Jej cześć kościół i katedra. Te miejsca „promieniują swym światłem i przyciągają ludzi”. Jak sanktuarium w Zeitun.

Czym jest Zeitun? To coś więcej niż przedmieścia Kairu. Obecnie to najgęściej zaludniona dzielnica rozrastającej się szybko stolicy Egiptu. Ulica Tumanbay, gdzie stoi koptyjski kościół – miejsce objawień Matki Bożej – jest dziś główną ulicą tej części metropolii. Trzydzieści lat temu po drugiej stronie ulicy znajdowała się zajezdnia miejskich autobusów.

Spełniona zapowiedź

Kościół Matki Bożej w Zeitun został zbudowany stosunkowo niedawno, bo w 1924 r. Jeśli wierzyć podaniom, powstał nie tyle z potrzeby wiernych, ile z pragnienia samej Maryi. Tamtejszy dostojnik kościelny, Khail Pasza Ibrahim, miał mieć widzenie Matki Najświętszej, która poleciła mu postawić w tym miejscu świątynię na Jej cześć. Maryja miała jednocześnie obiecać, że objawi się tu pięćdziesiąt lat później. Obietnica została spełniona. Stało się to 2 kwietnia 1968 r.

Z omawianym objawieniem w Zeitun wiąże się jeszcze inne widzenie Matki Bożej. Dostąpiła pewna mieszkanka stolicy Norwegii, Oslo. Miała się Jej ukazać Maryja i ogłosić, że Jej objawienie w maryjnej świątyni w Zeitun dokonało się dokładnie tam, gdzie odpoczywała z Dzieciątkiem Jezus w trudach swej podróży po Egipcie.

Tym samym mamy kolejne dwa objawienia Matki Bożej, o których wspomina historia. To tylko dowód na to, że Matka Najświętsza ukazuje się ludziom codziennie – na jawie i w widzeniach nocnych – by kierować ich ku Bogu i Jego Królestwu. Pewnie wielu z nas mogłoby opisać swoje własne, najbardziej osobiste doświadczenie maryjne. Pozostaje jednak ono znane wyłącznie nam… Chyba słusznie, skoro Maryja ukazała się tylko „dla nas” – by nas pokrzepić, umocnić, uzdrowić, wskazać drogę. Skoro nie są to objawienia dla wspólnoty, zachowujemy je dla siebie. Jest to prawidłowość, którą znamy z życia świętych: o ich nadprzyrodzonych wizjach dowiadujemy się dopiero po ich śmierci z pozostawionych przez nich osobistych notatek.

W tych dwóch przypadkach wizje zostały jednak ujawnione. Dlaczego? Gdyż mają związek z objawieniami o charakterze publicznym.

Czas o nich opowiedzieć.

Pierwsze „wędrowanie”

Był 2 kwietnia 1968 r. Przed pół godziną zaszło słońce. Ulice były pełne robotników powracających z pracy do domu. To oni byli pierwszymi świadkami objawienia Matki Bożej. Kilku z nich, podniósłszy głowy do góry, ujrzało chodzącą po kopule kościoła jakąś ubraną na biało kobietę. Ci prości ludzie zaczęli krzyczeć: „Uważaj! Możesz spaść! Nie ruszaj się! Poczekaj!”. Kopuła miała taki kształt, że nie można po niej chodzić i nie runąć w dół. Stąd ich też taka reakcja ludzi.

Nie wiedzieli, że wołają do Królowej nieba i ziemi, Pani czasu i przestrzeni, Władczyni praw natury. Skąd mogli wiedzieć, że ta kobieta nie spadnie? Przecież nie rozpoznali w Niej Tej, która przed blisko dwoma tysiącami lat uniosła się ku niebu, duszą i ciałem, raz na zawsze uwalniając się od prawa ciążenia ku ziemi. Patrzyli, nie rozpoznając Niewiasty.

Kiedy tak wołali, otoczył ich tłum zapatrzonych w górę ludzi. Niektórzy z przechodniów zaczęli krzyczeć: „To Matka Najświętsza, Matka Najświętsza!”.

Tak, to była Ona. Miała na sobie białą suknię zakrywającą stopy. 

Co robiła na dachu koptyjskiej świątyni?

Chrześcijanie przemieszani z muzułmanami obserwowali w napięciu świetlistą postać. Nagle Matka Boża pochyliła się i uklękła przed krzyżem!

Ruch uliczny stanął. Tłumy patrzyły w górę. Maryję widział każdy z nich! Później przesłuchiwani przez komisję (najłatwiej było odnaleźć pracowników zajezdni), opowiadali to samo, powtarzając te same szczegóły.

Milczenie wypełnione znakami

To był początek niebieskiego spektaklu, który trwał przez trzy lata. Objawienia trwały od dziesięciu minut nawet do dziewięciu godzin. Matka Najświętsza przechadzała się po kopułach i między nimi, kłaniała się zgromadzonym tłumom, błogosławiła ich. Czasem składała ręce do modlitwy, klękała przed krzyżem wieńczącym środkową kopułę (wówczas krzyż ten emanował jasnym światłem). Bywało, że pojawiała się z gałązką oliwną w ręku. W niektóre noce towarzyszyły jej istoty niebieskie przyjmujące postać świetlistych gołębi krążących nad kopułami. Czasem ludzie obserwowali smużki czerwonego dymu unoszące się z kościoła w czasie trwania objawienia. Bywało, że objawieniu towarzyszyły błyski jakby błyskawic. Czasem wszystko okrywała świetlista mgiełka, z której wydobywał się silny zapach kadzidła.

Sens znaków

Objawienie w Zeitun jest pełne milczenia, pełne po brzegi. Nie pada ani jedno słowo, które mogłoby przekazać nam sens orędzia. Pozostaje język obrazów, który w większości objawień ma sens drugorzędny – uzupełniający, pełniący rolę komentarza, umożliwiający jednoznaczną interpretację przekazu słownego. W Guadalupe ma sens może nawet pierwszorzędny. W Zeitun, podobnie jak w Knock, ma sens jedyny. Pozostaje pytanie, jaki.

Zacznijmy od samej postaci objawiającej się Maryi. Ubrana jest w białą suknię, która zasłania Ją całą. Suknia jest świetlista. Oznacza Boską (otrzymaną w darze od Boga) cnotę czystości. Bijące z niej światło wskazuje na świętość. Maryjna droga do świętości jest związana z czystością. Nie znaczy to, że Matkę Bożą mogą naśladować tylko duchowni i osoby zakonne. Czystość to cecha nie tylko ludzi bezżennych. Czystość obowiązuje również chrześcijańskich małżonków. Jak to rozumieć? Odsyłam z tym pytaniem do mistrzów życia duchowego i dobrych spowiedników.

W każdym razie pierwsze przesłanie Maryi jest czytelne. Milion oglądających Jej strój zostaje wezwanych do naśladowania Jej w skromności i czystości. Na dzisiejsze czasy to wezwanie trudne, budzące sprzeciw tego świata. Ale wzorem dla chrześcijanina nie są idole kreowani przez medialne koncerny. Wzorem jest Maryja – Gwiazda Przewodnia naszej drogi.

Maryja z Zeitun nie stoi w miejscu jak w Knock. Tu jest nieustannie w drodze. Idzie w duchowej pielgrzymce, ukazując nam jakby w wielkim skrócie „kamienie milowe” naszej wędrówki do Boga. To przede wszystkim miłość do ludzi i błogosławienie ich, czyli zabieganie o ich wieczne dobro. To modlitwa i umiłowanie krzyża. Krzyż jest w Zeitun naczelnym drogowskazem. Wzywa nas do zapomnienia o sobie, wyzbycia się egoizmu, do ofiary ze swego czasu, a jeśli trzeba to i z życia, do uwielbiania Chrystusa, który właśnie na krzyżu, uniżając się aż po haniebną śmierć, wywyższył nas i odkupił.

Droga do nieba wiedzie przez krzyż i nie ma innej – twierdzą święci. Chrześcijaństwo musi być chrystocentryczne, a chrześcijanin musi naśladować miłość Chrystusa, tak wielką, że gotową wydać się za „przyjaciół swoich” – powiedzą teologowie. 

Samo wędrowanie Matki Bożej nad kopułami świątyni wskazuje nam na miejsce, gdzie mieszka Bóg. Kościół to miejsce święte. Tam jest obecna nadprzyrodzoność. Można ją dotknąć wiarą w każdej świątyni, w każdej, nawet najskromniejszej kapliczce, w które jest Najświętszy Sakrament, w której sprawuje się sakramenty święte, w której wisi krzyż Zbawiciela i obraz Jego Najświętszej Matki. Tym miejscom należy się szacunek i cześć. Kościół nie jest halą koncertową, miejscem spotkań czy muzeum! Tam mieszka Bóg.

A gołębie? Są większe niż ziemskie, latają w nocy. Zwiastują pokój, który stanie się udziałem świata, jeśli pójdzie on drogami ukazanymi przez Maryję. To samo zapewnienie otrzymuje każdy, kto chce wejść na Maryjne ścieżki. Zazna pokoju…

To przesłanie wzmacnia jeszcze widok gałązki oliwnej w ręku Maryi – symbolu błogosławieństwa i pokoju. 

A co oznaczają gwiazdy, większe i jaśniejsze od tych, co wiszą na nieboskłonie, które zstępują na kościół i czasem przypominają zawieszone w powietrzu latarnie? Gdyby to była jedna gwiazda, zawołalibyśmy za św. Ignacym z Antiochii, że jest ona objawieniem tajemnicy Chrystusa, symbolizowanego przez gwiazdę jaśniejszą „ponad wszystkie gwiazdy, a światło jej było niewypowiedziane i zadziwiła swoją nowością. Wszystkie inne gwiazdy, razem ze słońcem i księżycem chórem ją otoczyły, a ona dawała więcej światła niż wszystkie pozostałe”. W Zeitun tych gwiazd jest wiele. To chrześcijanie, uczniowie Chrystusa, nowi święci – święci czasów ostatnich, o których pisał św. Ludwik G. de Montfort: „Najwyższy wraz z Matką swoją muszą stworzyć sobie wielkich świętych, którzy świętością przewyższą innych świętych, jak cedry Libanu przewyższają karłowate krzewy… Kształtowanie i wychowywanie wielkich świętych… Jej są zastrzeżone, gdyż tylko Ona, ta Dziewica przedziwna i cudotwórcza, zdolna jest, w połączeniu z Duchem Świętym, dokonywać rzeczy osobliwych i niezwykłych”. 

Maryja chce być lepiej znana i miłowana, a przez swe poznanie i miłość kształtować rzesze nowych świętych. Jeśli Jej wezwanie nie zostało dotychczas wystarczająco podjęte, to nadszedł czas, abyśmy to uczynili z największą gorliwością.

A inne znaki? Na przykład purpura kadzidła wskazuje na królewską godność Maryi, której cześć jest przywilejem nieba, a naszym radosnym obowiązkiem. 

Oglądający te znaki odczytali je właściwie. Poczuli wezwanie do nawrócenia i oddawania czci Matce Najświętszej. Tysiące ludzi zaczęło nowe życie.

Milczące przesłanie z Zeitun ma nam wiele, wiele do powiedzenia.

Sprzeciw mediów

To, co naocznie widziało ponad milion ludzi (to chyba objawienie mające najwięcej wizjonerów w historii), można obejrzeć na zdjęciach i filmach, które rejestrowały te nadprzyrodzone wydarzenia. Setki zawodowych fotoreporterów kierowało na Nią swe aparaty, a operatorzy telewizji egipskiej uwijali się jak w ukropie. Świadkiem objawień był sam prezydent Abdul Nasser, zaprzedany marksista. Nie potrafił wytłumaczyć oglądanego zjawiska, więc powstrzymał się od wszelkich komentarzy.

Jego śladem poszły stacje telewizyjne świata. Zignorowały fakty. Nie zainteresowały się przekazem z Zeitun. Podobnie było w 1989 r., kiedy Siostra Łucja podejmowała próbę publicznego zabrania głosu na temat dokonujących się na oczach świata wydarzeń. Fatimska wizjonerka „niepokoiła się, że świat nie rozpozna w wydarzeniach po 1989 r. wstawienniczej roli Niepokalanego Serca Maryi, któremu został zawierzony pokój” i nie dostrzeże związku aktu zawierzenia z 1984 r. z pokojowym rozpadem Rosji. Wówczas żadne pismo ani żadna stacja telewizyjna nie chciała opowiadać o roli Maryi (i aktu poświęcenia) w przemianach po 1989 r. Podobnie było z objawieniami w Zeitun.

Ameryka oglądała na zamieszki w Chicago podczas Konwencji Demokratycznej, wpatrywała się w wojenne sceny z Wietnamu, przeżywała aferę Watergate. Ludzie nie chcieli słuchać o tym, że w cieniu piramid pojawia się Matka Boża z milczącym przesłaniem modlitwy i pokoju. Nie interesowało ich, że to spotkanie zmieniało życie tysięcy ludzi. Objawienie w Zeitun było światu niewygodne. Ciekawe, dlaczego media były im do tego stopnia niechętne, że nie wykorzystano objawień jako świetnego materiału zwiększającego oglądalność poszczególnych kanałów? Przecież to wymarzony materiał na programy sensacyjne …

Może znowu „lampa magiczna”?

Zastanawiano się, podobnie jak sto lat wcześniej w Knock, czy objawienia nie są wynikiem rzucania na szczyt kościoła wiązki światła. Policja przeszukała cały teren w promieniu 20 kilometrów. Nie znaleziono nigdzie żadnego projektora mogącego pokazywać jakieś obrazy na kopułach koptyjskiej świątyni.

Policja prezydenta-komunisty nie wierzyła w cuda. Ich zakończone niepowodzeniem poszukiwania „zaawansowanego technicznie urządzenia” są dla nas dodatkowym argumentem. Jeśli ktoś nie wierzy i szuka dowodu na bezasadność czyjejś wiary, i w końcu, nic nie znalazłszy, musi się poddać, to znak, że nie istnieje naturalne wytłumaczenie kwestionowanych faktów.

Tymczasem wierzący wierzyli. Nawet muzułmanie spoglądali na Matkę Bożą w zachwycie. Śpiewali Jej wersety Koranu: „Maryjo, wybrał Cię Bóg. I Cię oczyścił. On wybrał Cię i wywyższył ponad wszystkie inne niewiasty”.

Patriarcha koptyjski, Kiryllos VI, powołał specjalną komisję, która stwierdziła, że nie ma wątpliwości, iż na dachu kościoła Matki Bożej w Zeitun ukazuje się Najświętsza Maryja Panna. Podobnie uważał sam patriarcha.

Zeitun, drugie wydanie

Objawienia w Kairze mają swój ciąg dalszy. W 1983 r. zaobserwowano na dachu kościoła św. Damiana w Shoubra, małym miasteczku nieopodal Kairu, Maryję skąpaną w świetle. Znowu oglądało Ją tysiące Egipcjan. Te objawienia trwające do pięciu godzin oglądano przez kilka lat. Powołana przez ówczesnego patriarchę komisja ogłosiła w 1987 r.: „Dziękujmy Panu za błogosławieństwo udzielone ludowi Egiptu i za powtórzenie się tego fenomenu. Powinniśmy też podziękować policji i wydziałowi ds. wewnętrznych za ich nieustające wysiłki, by zapewnić bezpieczeństwo i porządek wśród tysięcy ludzi, którzy spędzali tu dnie i noce na modlitwie. Prosimy ludzi o zachowanie spokoju. W ten sposób mogą oni okazać się bardziej godni otrzymania błogosławieństwa od Najświętszej Maryi Panny… Niech Bóg błogosławi nasz naród. Modlimy się, by prowadził On Egipt i wszystkie jego dzieci do wszelkiego sukcesu. Niech ten fenomen będzie rękojmią powodzenia dla nich i dla wszystkich narodów”.

Chcemy czy nie chcemy, pobrzmiewa tu nuta poprawności politycznej. Jedno jest pewne. Matka Boża odnowiła wiarę w tysiącach tysięcy i zjednoczyła chrześcijan i muzułmanów w modlitwie do Boga, który jest tak dobry i zatroskany o ludzi, że zsyłając na ziemię swoją Matkę, przypomniał im o swej miłości.

Dodatkowym dowodem na prawdziwość objawień w Zeitun są dokonujące się po dziś dzień cuda i uzdrowienia. Po nawiedzeniu kościoła – miejsca objawień –  wielu chorych doznawało cudownego wyzdrowienia: ze ślepoty, paraliżu, raka. Specjalna komisja badająca poszczególne przypadki nagłych ozdrowień stwierdziła, że „dla tych wyleczeń nie ma medycznego wytłumaczenia.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Adres

Nasz Adres:

122 Toman Bai, El-Zaytoun Sharkeya, El-Zaytoun, Cairo Governorate, Egipt