Sanktuarium
Pierwsze informacje na temat nowożmigrodzkiej parafii pw. św. św. Piotra i Pawła, datuje się na pierwsze dekady czternastego stulecia. Pisał o niej m.in. Andrzej de Vercilis, wrocławski kanonik, który zbierał fundusze na wyprawę krzyżową, papież Jan XXII, czy Jan Długosz w 1326 r. Natomiast niezbitym dowodem na to, że tamtejsza parafia istniała już w XIV w. jest zapis proboszcza parafii w Nowym Żmigrodzie, ks. Bertolda.
Pierwsza świątynia była drewnianej konstrukcji i niestety nie przetrwała kilkukrotnych pożarów. Wtedy też zdecydowano się na zmianę budulca. W 1843 r. Nowy Żmigród znów nawiedziła pożoga, która nie ominęła również kościoła. W jej gruzów zachowała się jedynie kaplica Matki Bożej Bolesnej. Wtedy też mieszkańcy wsi postanowili odbudować swoją świątynię, a kilkanaście lat później, 28 czerwca 1857 r., odbyła się uroczysta konsekracja kościoła, której przewodniczył biskup Franciszek Ksawery Wierzchlejewski.
Mimo późniejszych ciężkich czasów, jak np. I i II wojna światowa, gigantyczna skala zniszczeń ominęła nowożmigrodzki kościół. Do naszych czasów zachował się jego gotycki wygląd zewnętrzny i barokowe wnętrze urozmaicone drobnymi elementami gotyckimi. Od wschodniej strony kościół ogrodzony jest murem wykonanym z kamienia łupkowego. W jego środkowej części została umieszczona figura Matki Bożej. Po przeciwnej stronie znosi się wysoka, drewniana figura Jezusa Chrystusa modlącego się w Ogrójcu. Jego dłoń jest wyciągnięta w kierunku Bożego kielicha, który jest podtrzymywany przez drewnianego anioła. Okna świątyni są zdobione licznymi witrażami zakończonymi ostrymi łukami. Do naszych czasów zachowała się kaplica, w której w centralnej części wisi obraz Matki Bożej Bolesnej z Panem Jezusem. Nań została nałożona metalowa sukienka z wytłaczanymi ornamentami roślinnymi. Na lewym skrzydle kaplicy widnieje wizerunek św. Barbary, a po prawej stronie książę Kazimierz z insygniami królewskimi (z herbem Polski i Litwy). Wychodząc z kaplicy, po prawej stronie wisi tablica pamiątkowa zawieszona z okazji 35. rocznicy śmierci ks. Władysława Findysza. Wnętrze kościoła wyposażone jest licznymi malowidłami Matki Bożej, jak również świętych.
W 47. rocznicę śmierci ks. Findysza, 23 sierpnia 2011 r., rzeszowski biskup Kazimierz Górny podniósł kościół Świętych Piotra i Pawła do rangi sanktuarium.
Relikwie
W nowożmigrodzkim sanktuarium obiektem kultu są relikwie błogosławionego księdza Władysława Findysza, który od 1941 r. był związany z tą miejscowością.
Relikwie błogosławionego księdza umieszczone są w sarkofagu wykonanym ze złota. Mieści się w kaplicy, w której nad nim wisi obraz Matki Bożej Bolesnej. Sarkofag po bokach przyozdobiony jest cierniami, a na środku widnieje uwydatniony wizerunek patery z Eucharystią. Nad nią wygrawerowano napis: Błogosławiony Władysław Findysz, kapłan męczennik.
Bł. Władysław Fidysz
Ksiądz Władysław Fidysz urodził się 13 grudnia 1907 w Krościenku Niżnym. Był to polski duchowny katolicki, który w czasach PRL-u został więziony za działalność religijną. To pierwszy wyniesiony na ołtarze męczennik komunizmu z terenu Polski.
Ukończył gimnazjum im. M. Kopernika w Krośnie, a po maturze w roku 1927 wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 19 czerwca 1932 roku, wraz m.in z seminaryjnym kolegą rocznikowym, a obecnym Sługą Bożym ks. Stanisławem Kołodziejem. Od 1939-1940 pracował jako administrator parafialny w StrzyżowskiejFarze. Jako wikariusz pracował na Podkarpaciu m.in. w jasielskiej Farze w latach 1940-1941, a od 1941 roku był proboszczem parafii pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Nowym Żmigrodzie koło Jasła (wtedy w diecezji przemyskiej).
W czasie drugiej wojny światowej zajmował się organizowaniem pomocy materialnej dla biednych oraz wspierał osoby na robotach przymusowych w Niemczech. W roku 1944 został przymusowo wysiedlony ze Żmigrodu. Po powrocie w styczniu 1945 roku, rozpoczął organizowanie pomocy charytatywnej i do odbudowy miasteczka. Jego działalność uchroniła wiele rodzin łemkowskich przed wysiedleniem w czasie Akcji „Wisła”. Po wojnie był inwigilowany przez UB, był więźniem Zamku w Rzeszowie i prześladowany przez władze komunistyczne.
W latach Soboru Watykańskiego II ks. Findysz aktywnie włączył się w dzieło „Soborowego czynu dobroci”, zainicjowanego przez polski episkopat, mającego na celu pogłębienie wiary oraz duchowe wsparcie dzieła soborowego. W tym czasie 56-letni proboszcz żmigrodzki mocno podupadł na zdrowiu. We wrześniu 1963 r. przeszedł operację usunięcia tarczycy i czekał na kolejną operację nowotworu przełyku, zaplanowaną na grudzień tego roku. W czasie rekonwalescencji ks. Findysz powrócił do Nowego Żmigrodu i kontynuował dzieło duchowej odnowy w parafii. Do swoich parafian skierował ponad sto listów – apeli, w których zachęcał do odnowienia życia religijnego: uczęszczania do kościoła, życia sakramentalnego, zerwania z pijaństwem oraz zaprzestania waśni rodzinnych i sąsiedzkich. Listy adresował także do osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Proboszcz przypominał im o potrzebie pojednania się z Bogiem i uregulowania swojej sytuacji z Kościołem, oferując pomoc w zawarciu sakramentu małżeństwa. Niektórzy adresaci poczuli się dotknięci apelem proboszcza i złożyli skargędo władz komunistycznych, użalając się, iż część parafian zmusza on do praktyk religijnych, innym zaś ich odmawia.
25 listopada 1963 r. ks. Findysz po przesłuchaniu w rzeszowskiej prokuraturze został aresztowany. W tym samym czasie w jego mieszkaniu funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa dokonali rewizji. W czasie pokazowego procesu, który odbył się w dniach 16-17 grudnia 1963 r. w Sądzie Wojewódzkim w Rzeszowie zarzucono mu zmuszanie obywateli do praktyk i obrzędów religijnych, czym rzekomo złamał art. 3. Dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania z dn. 5 sierpnia 1949 r. Proboszcz z Nowego Żmigrodu został skazany na karę dwóch i pół roku więzienia. Proces został opisany na łamach ogólnopolskiej prasy, które zniesławiały osobę skazanego.
Karę odbywał na Zamku w Rzeszowie, a potem w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Mimo działań na rzecz jego uwolnienia i pogarszającego się stanu zdrowia, zarówno prokuratura jak i sąd, celowo opóźniając procedury odwoławcze oraz powołując się na fikcyjne przeszkody, odrzucały kolejne zażalenia, odmawiały pozwolenia na właściwe leczenie i przeprowadzenie wcześniej zaplanowanej operacji nowotworu. Wskutek tego, a także za sprawą znęcania się fizycznego i psychicznego, stan zdrowia więźnia gwałtownie się pogarszał. Został zwolniony skrajnie wyczerpany dopiero 29 lutego 1964 roku. Zmarł po kilku miesiącach, 21 sierpnia. Jego pogrzeb stał się wielką publiczną manifestacją wiary i sprzeciwu wobec działań władz komunistycznych. Na grobie swojego proboszcza parafianie, którzy od początku widzieli w nim prawdziwego męczennika za wiarę, umieścili motyw Jezusa Dobrego Pasterza, który gotów jest oddać życie za powierzone mu owce.
Jego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 23 sierpnia.