Madonna Orędzia

Fatima: 1917 r.

Fatima to – jak mówią znawcy przedmiotu – „największe objawienie od czasów apostolskich. Fatima to jeden z najpotężniejszych znaków czasu XX, a może i XXI w. Już 85 lat Kościół zgłębia treść tego orędzia i wciąż wiele prawd pozostaje niepoznanych do końca. Słuszne jest porównanie Fatimy do Pisma świętego: i prawda Fatimy, i prawda Biblii nie mają końca. Czyżbyśmy mieli tu jakąś konkurencję dla Słowa Bożego? Nie, po prostu Fatima jest współczesnym przypomnieniem i powtórzeniem Ewangelii.

Wiele jest znaczących cech fatimskiego orędzia, ale zaledwie kilka znanych jest powszechnie. Wiemy o wezwaniu do ofiary, do zadośćuczynienia, do różańca, do praktykowania pierwszych sobót czy do poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi. Ale mało kto wie, że Maryja wyraziła życzenie, iż chce być bardziej znana i miłowana, że zrezygnowała z wizjonerów, którzy mieli skłonność do plotkowania, że wzgardziła ofiarowanymi Jej perfumami albo że wybrała na wizjonerów najmłodsze dzieci ze zwyczajnych chrześcijańskich rodzin. Jakby chciała zwrócić uwagę na godność dziecka i na jego niezwykłe możliwości duchowego rozwoju. Okazuje się, że dzieci umieją wznieść się na wyżyny dojrzałości duchowej, więcej – świętości! W ramach obchodów Roku Świętego 2000 Kościół wyniósł małych wizjonerów na ołtarze.

Z wyjątkiem najstarszej, która zmarła dopiero 13 lutego 2005 r. w karmelitańskim klasztorze w Coimbra. To Siostra Łucja. Podczas objawień w 1917 r. miała 10 lat. Jej kuzyni, Franciszek i Hiacynta mieli odpowiednio 9 i 7 lat. Dzieci łączyła przyjaźń i wspólna praca – wypasanie owiec.

Anielskie przygotowanie

Pierwsze niezwykłe wydarzenie miało miejsce w 1915 r. Łucja Santos oraz Teresa i Rosa Matias oraz Maria Justino widziały dwukrotnie ponad drzewami postać białą jak śnieg, błyszczącą w promieniach słonecznych. Łucja byłaby zupełnie zapomniała o tym wydarzeniu – w przeciwieństwie do rozpowiadających o tym koleżanek – gdyby nie fakt, który miał miejsce w rok później, kiedy pasła owce – już nie z Teresą, Rosą i Marią (czyżby odrzuconymi z powodu ich plotkarskiej natury?), lecz wspólnie ze swoimi kuzynami Franciszkiem i Hiacyntą. Dzieciom trzykrotnie objawił się anioł. Nauczył ich kilku modlitw i przygotował ich serca na spotkanie z Matką Bożą. W najważniejszym, trzecim objawieniu, ukazał im tajemnicę Eucharystii – namacalnej obecności Chrystusa w świecie.

Dnia 13 maja 1917 r. zaczęły się objawienia Maryi.

FATIMA PRZED FATIMĄ

Historia Fatimy wcale nie zaczyna się objawieniami Maryi w 1917 r. czy w roku 1915, kiedy to siedmioletnia Łucja dos Santos po raz pierwszy ujrzała anioła – wysłannika z nieba. Orędzie z Fatimy miało swój początek już osiemset lat wcześniej! Co ciekawe, wiązało się ono z aniołem, i to szczególnym – bo z samym świętym Michałem.

Cóż św. Michał ma wspólnego z fatimskimi objawieniami z 1917 roku? Znawcy tematu Fatimy (niekoniecznie świadomi tego, co stało się pod Santarem w 1147 r.) twierdzą, że pierwsze, niewyraźne jeszcze, objawienie anioła „owiniętego w prześcieradło”, „białego jak śnieg”, było ukazaniem się legendarnego Michała Archanioła! Jeśli to prawda, że zapoczątkował on dwukrotnie (w roku 1147 i w 1917) objawienia w Fatimie, to znak, że mówią one o zwycięskim boju, o boju najtrudniejszym, o walce z demonem, który chce ukraść Bogu naszą wieczność. Mówią o walce zwycięskiej, choć rozstrzygająca bitwa rozgrywa się w najbardziej niesprzyjających dla nas okolicznościach…

Może wskazuje na tę prawdę przedfatimskie objawienie św. Michała, jakie nastąpiło w „trudnym czasie”, w epoce, w której – historycy i teologowie są w tym miejscu zgodni – rozpoczynała się nowa era w dziejach ludzkości. Chodzi o XII stulecie, kiedy to świat dokonał wielkiego zwrotu mającego rozdzielić panującą dotąd jedność religii i państwowości, teologii i naukowej wiedzy. W owych czasach rzeczy miały się tak źle, że nawet Kościół zaczynał się chwiać w posadach. Wszędzie mnożyły się podziały, jednak najbardziej złowrogie dokonywały się na samym szczycie Kościoła, gdzie rozpoczynała się epoka kontrowersyjnych papieży. W XII w. diabelska zasada „dziel i rządź” kierowała świat ku zagładzie. Czy to przypadek, że właśnie w tym czasie obserwowano zjawiska nadprzyrodzone, w których ze strony nieba uczestniczył święty Michał Archanioł, zaś ze strony ziemi lud portugalski zamieszkujący okolice Fatimy?

Owo pierwsze wydarzenie fatimskie nastąpiło nie w samej Fatimie, ale w tzw. kręgu Fatimy. Historyczne zapiski podają, że w 1147 r., podczas zdobywania przez Alfonsa Henriguesa zajmowanego przez Maurów zamku w Santarem, idącym do boju rycerzom chrześcijańskim ukazał się Książę Aniołów, który z podniesionym mieczem poprowadził ich do zwycięskiego boju.

Tego samego dnia, kiedy Maurowie poddali Santarem, rozpoczęło się oblężenie Lizbony, również zakończone wypędzeniem nieprzyjaciół. Nie sposób nie wspomnieć o tej drugiej bitwie, ponieważ podczas niej, 13 października, nad obleganym miastem oglądano pierwszy w historii cud słońca.

Dwa znaki fatimskie w jednym roku…

Przez stulecia na cześć Michała Archanioła powstawały w Portugalii kolejne świątynie, wielkie łuki triumfalne, figury i obrazy. Podczas każdego pogrzebu przed trumną zmarłego niesiono chorągiew z przedstawieniem św. Michała, by przyzywać jego mocy zdolnej chronić dusze przed potęgą szatana. 

Nie tylko Michał był opiekunem tych ziem. Pieczę nad nią sprawowała też Najświętsza Maryja Panna, darząca Portugalię cudami i łaskami tak obfitymi, że każdy Portugalczyk uważał się za jej dziecko i sługę. Wśród Jej nadprzyrodzonych fatimskich interwencji wspomnijmy najdziwniejszą… z 13 sierpnia 1385 roku. Maszerująca pod wodzą bł. Nuno Alveresa Pereira armia zatrzymała się na postój nieopodal świątyni we wsi Ceica. Gdy rycerze odpoczywali przed czekającą ich bitwą, Nuno w nocy długo błagał Najświętszą Maryję Pannę o łaskę zwycięstwa. W następnym dniu wojska szły przez dzisiejszą Fatimę. Gdy żołnierze mijali wioskę, usłyszeli wysoko w niebie śpiew aniołów, a przed sobą zobaczyli w górze Świętego Michała, jak podnosi miecz na znak zwycięstwa. Objawienie to zaczęło się w momencie, kiedy Nuno przejeżdżał przez dolinę zwaną później Cova da Iria. Gdy rozpoczęła się wizja, zeskoczył z konia i upadł na kolana. To wtedy pod wpływem Bożego natchnienia zawołał, że ziemia, na której klęczy, jest święta i że pewnego dnia tu właśnie Bóg da światu zwycięstwo nad złem i ludziom zostanie podarowana epoka pokoju.

Modlitwa i ofiara

Dzieci, jak co dzień, pasły owce. Nagle na czystym niebie ukazała się błyskawica. W tej części Portugalii burze są dosyć częste i przychodzą zazwyczaj nieoczekiwanie. Dzieci zaczęły poganiać stado, by jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym miejscu. Wtedy niebo przeszyła następna błyskawica i kilka kroków od siebie zobaczyli Piękną Panią stojącą na małym dąbku skalnym. Postać była cała w bieli i błyszczała światłem mocniejszym i jaśniejszym niż promienie słońca. Dzieci stały tak blisko, że znajdowały się w obrębie światła rozlewającego się wokół postaci Matki Bożej. 

I wtedy słyszą słowa: „Nie bójcie się. Nic złego wam nie zrobię.” Zaczyna się rozmowa Łucji z Maryją: 

– Skąd Pani jest?

– Jestem z nieba.

– Czego Pani od nas żąda?

– Przyszłam prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem wam, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.

– Czy ja także pójdę do nieba?

– Tak.

– A Hiacynta?

– Też.

– A Franciszek?

– Także, ale musi odmówić jeszcze wiele różańców… 

Matka Najświętsza pyta jeszcze: „Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośbę o nawrócenie grzeszników?”.

„Tak, chcemy” – odpowiadają dzieci. „Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą.”

Wymawiając te słowa, Matka Najświętsza rozkłada ręce i przekazuje wizjonerom światło, które spływa z Jej dłoni. Siła tego światła sprawia, że dzieci padają na kolana i zaczynają wielbić Boga. 

Po chwili Maryja mówi jeszcze: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uprosić pokój dla świata i zakończenie wojny”, po czym zaczyna unosić się w kierunku wschodu, by zniknąć w nieskończonej odległości. 

Co w tym objawieniu przykuwa naszą uwagę? Może to, że jednostką czasu mierzonego przez niebieskie zegary nie są godziny i dni, ale… różańce! O naszym wzrastaniu i duchowej dojrzałości świadczą nie tyle przeżyte lata, ile odmówione modlitwy. One też zbliżają nas do szczęśliwej wieczności. Kluczem do nieba okaże się nie sława i uznanie wśród ludzi, nie pozycja społeczna i zasobność portfela – o co tak niestrudzenie zabiegają ludzie. Niebo otwiera „wiele różańców”.

Drugie ciekawe przesłanie z 13 maja 1917 r. mówi o konieczności wyrzeczenia się i ofiary. Matka Boża Fatimska wskazuje nam jednak inną drogę niż ta, o której myślimy. Nie chodzi Jej bowiem o jakieś szczególne umartwienia i ofiary, jak surowe posty, biczowania, długie modlitwy i czuwania nocne. Ona mówi, że mamy ofiarować Bogu to, co niesie nasza codzienność. Chodzi o nasze codzienne krzyże: o trud rannego wstawania, czuwanie nad chorym dzieckiem, kłopoty w pracy, ból zęba, nieznośne upały czy mróz. Ta „fatimska droga do świętości” to główna cecha duchowości fatimskiej.

Kolejne objawienia

W czasie następnego objawienia Matka Najświętsza powiedziała: „Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Następnie wam powiem, czego chcę”. Łucja prosiła : „Chciałabym, żeby nas Pani zabrała do nieba”. „Tak. Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Pragnie On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.” „Zostanę sama?” „Nie, moja córko. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.”

Potem Maryja otworzyła dłonie, z których spłynęło światło. W nim dzieci ujrzały siebie tak, jak gdyby były pogrążone w Bogu. To był przedsmak nieba! Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w części światła, które wznosiło się do nieba, natomiast Łucję otaczały promienie spływające w dół. Przed prawą dłonią Maryi dzieci zobaczyły serce, w które były wbite ciernie. Dzieci zrozumiały, że jest to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości i żądające zadośćuczynienia. 

Dnia 13 lipca Maryja powiedziała: „Chcę, żebyście codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej dla uproszenia pokoju na świecie i w intencji zakończenia wojny, bo tylko Ona może te łaski dla ludzi uzyskać… W październiku powiem, kim jestem i czego chcę. Uczynię też cud, aby wszyscy uwierzyli… Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Przy ostatnich słowach Piękna Pani rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich objawieniach, promień światła zdawał się przenikać ziemię i dzieci w tajemniczej wizji zobaczyły piekło. Potem Maryja wypowiedziała komentarz do tego przerażającego widzenia, a w nim, poza słynną trzecią częścią tajemnicy fatimskiej (która została ujawniona dopiero w 2000 r.), mówiła o swoim Niepokalanym Sercu jako ratunku dla świata. Zapowiedziała II wojnę światową, prześladowania Kościoła i Ojca Świętego, ekspansję komunizmu, a także ostateczny triumf swego Serca. Miał on być owocem poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi i zaprowadzenia w Kościele nabożeństwa pierwszych sobót.

Opóźnione objawienie

W tamtych latach rząd Portugalii na różne sposoby walczył z Kościołem. Kiedy o objawieniach w Fatimie zaczęło być coraz głośniej, władze uznały, że Fatima jest dla nich co najmniej niewygodna. Aby nie dopuścić do nasilenia się „religijnej histerii”, 13 sierpnia burmistrz okręgu Vila Nova de Ourem uprowadził dzieci z miejsca objawień, a potem groźbą tortur i śmierci próbował wydrzeć z nich tajemnicę fatimską. W końcu, nic nie osiągnąwszy, musiał uwolnić wizjonerów. 

W dniu 13 sierpnia miało miejsce tylko preludium objawienia: grzmot, błyskawica, mały obłok ukazujący się nad skalnym dębem. Matka Najświętsza przybyła na spotkanie, ale nie objawiła się. Spotkała się z dziećmi kilka dni później. Powiedziała, że przez czyn burmistrza-masona świat utracił bardzo wiele z przeznaczonych mu w Fatimie łask.

Tłumy, tłumy, tłumy

Uwięzienie dzieci przyniosło zupełnie nieoczekiwane skutki, których nie przewidzieli prześladowcy Kościoła. Ponieważ prasa pisała o wydarzeniach z dnia 13 sierpnia, we wrześniu do Fatimy przybyło dziesiątki tysięcy pielgrzymów i zwykłych ciekawskich.

Ostatnim dwóm objawieniom zaczęły towarzyszyć dziwne znaki. Oto jedno z wrześniowych świadectw:

„Ziemia pokryta była krzewami, rosło na niej kilka niewielkich drzewek i – miejscowym zwyczajem – dzieliły ją kamienne murki, które wytyczały własnościowe granice lub powstawały w sposób naturalny przy oczyszczaniu gruntu. Aby lepiej wszystko widzieć, weszliśmy na jeden z nich, znajdujący się dokładnie pomiędzy miejscem objawienia a dzisiejszym usytuowaniem kościoła. W dole widzieliśmy zebranych ludzi. Małych pastuszków nie było prawie widać. Na początku niczego właściwie nie zauważyłem i dopiero po zakończeniu objawienia spojrzałem w niebo. Zobaczyłem jakby świetlisty globus unoszący się nad ziemią. Przesunął się on jeszcze trochę ku zachodowi, po czym znów oderwał się od horyzontu i skierował ku słońcu. Byliśmy ogromnie poruszeni. Modliliśmy się żarliwie… Albo przedtem, albo potem, ale na pewno tego samego dnia, widzieliśmy – co prawda też nie wszyscy – jakby spadające płatki róży lub śniegu. Nie mogliśmy ich dotknąć, bo zanim spadły na ziemię, znikały. To wystarczyło, abyśmy nabrali przekonania, że całe zajście było Bożą sprawą.”

We wrześniowym objawieniu Maryja powiedziała do dzieci: „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Pan Jezus, Matka Boża Bolesna i z góry Karmel, św. Józef z Dzieciątkiem. Przybędą, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar… ”.

Zapowiedziany cud

Dnia 13 października 1917 r. w Fatimie zgromadziło się blisko 100 tys. ludzi. Padał ulewny deszcz, wszędzie były kałuże i błoto. Dzieci z trudem torowały sobie drogę wśród tłumu. Kiedy wizjonerzy przybyli do skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia Łucja poprosiła ludzi o zamknięcie parasoli. Wówczas deszcz przestał padać… Niedługo potem dzieci zobaczyły światło i Maryja ukazała się na skalnym drzewku.

„Jestem Matką Bożą Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu… Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony.”

Siostra Łucja wspomina:

„Kiedy Nasza Pani zniknęła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Matkę Bożą w bieli i w niebieskim płaszczu. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja zniknęła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Widziałam Matkę Boską Karmelitańską.”

W tym czasie tłum oglądał zapowiedziany cud. Wspomina jeden ze świadków: 

„W dniu 13 października padało, a niebo pokrywały ciężkie szare chmury. Gdzie okiem sięgnąć, wszędzie były tłumy ludzi. Jedni się modlili, inni klęczeli w skupieniu, jeszcze inni śpiewali. Ludzie stali z otwartymi parasolami, które niewiele pomagały i cierpliwie oczekiwali przybycia dzieci… Dzieci pojawiły się pięć minut przed wyznaczonym czasem. Łucja poprosiła o zamknięcie parasoli i wtedy deszcz przestał padać, jakby ktoś zakręcił kurek w prysznicu. Dzieci poprosiły również, aby mężczyźni zdjęli kapelusze i nakrycia głowy. Człowiek, który stał obok mnie, nie wykonał polecenia. Za parę sekund ukazało się słońce. Wówczas ów mężczyzna zdjął pokornie kapelusz i powiedział: «Teraz uwierzyłem, nikt z ludzi nie mógł tego dokonać».

Tłum stał pogrążony w zupełnej ciszy. Słońce świeciło różnymi kolorami. Ubrania ludzi nabrały złotego odcienia i natychmiast wyschły. I wtedy właśnie słońce zaczęło kręcić się wokół własnej osi, wykonując niesamowity spiralny taniec, jakby oderwało się od firmamentu i pędziło w kierunku ziemi. Potem powróciło do pierwotnej pozycji. 

Wszyscy świadkowie cudu byli przerażeni, krzyczeli i błagali Boga o przebaczenie grzechów. Ślepi i ułomni prosili o uzdrowienie. Widziałam rzucane kule i niewidomych od urodzenia, którzy odzyskali wzrok… 

Po zniknięciu cudownego zjawiska dzieci nakazały ludziom codzienne odmawianie różańca, gdyż w przeciwnym razie świat zostanie ogarnięty okropną wojną i wszyscy będziemy bardzo cierpieć.” 

Ludzie sądzili, że zbliża się koniec świata, padli na kolana i błagali Boga o wybaczenie grzechów. Ci, który przybyli, aby ośmieszyć objawienia i żeby – jak mówili – „położyć kres tej farsie”, uwierzyli.

Po chwili słońce powróciło do normalnego stanu. Zakończyły się fatimskie objawienia.

Co jest najważniejsze? 

Po pierwsze, zgodnie z zapowiedzią Maryja powiedziała, kim jest. Nazwała się Matką Bożą Różańcową, w ten sposób wskazując na wyjątkowe znaczenie różańca. Od tamtego dnia tysiące ludzi rozpoczyna różańcowy szturm do nieba i to właśnie dzięki ich modlitwie udało się niebawem zakończyć wojnę. Później zaczęto organizować liczne krucjaty różańcowe, z najsławniejszą Krucjatą Różańca Rodzinnego. 

Po drugie, w wizji, jaką oglądały dzieci, Bóg ukazał Świętą Rodzinę, objawiając ludzkości, że – jak mówi Jan Paweł II – „przyszłość świata idzie przez rodzinę”. Dziś ponad pięćdziesiąt ruchów kształtuje duchowość rodzin na podstawie orędzia z Fatimy. 

Po trzecie, Maryja dokonała cudu, który przeszedł do historii jako „taniec słońca”. Za jego pomocą ukazała swą troskę o grzeszników i niewierzących – to dla nich był ten cud, „aby uwierzyli”. Nikt z tych, którzy przybyli tego dnia do Fatimy, nie odszedł taki sam. 

Po czwarte, Maryja wezwała ludzi, by przestali obrażać Boga, inaczej grożą światu straszliwe konsekwencje grzechu: wojny, prześladowania, bratobójcze walki… Tej ostatniej prośby ludzkość nie wysłuchała do dziś… 

Od 1917 r. orędzie Matki Bożej Fatimskiej stało się drogowskazem dla kolejnych pokoleń. Stolica Apostolska oficjalnie ogłosiła, że objawienia są zgodne z nauką Kościoła i zachęcała do wsłuchiwania się w „orędzie wieku”. W 1982 r. Jan Paweł II mówił, że słowa Maryi wypowiedziane w Fatimie „z końcem stulecia zdają się zbliżać do swego wypełnienia” i że fatimskie orędzie staje się coraz bardziej aktualne. Dlatego Najwyższy Pasterz wzywał do modlitwy różańcowej, do świętości w rodzinach, do nawrócenia serc… 

Przesłanie Fatimy 

Napisano o fatimskich objawieniach tak wiele, że wystarczy skupić się na tym, co najczęściej umyka naszej uwadze. Postawmy kilka pytań.

Czyżby różaniec nie był w naszych rękach skuteczną bronią dlatego, że ludzie zapominają o właściwej intencji: „ku czci Matki Bożej”?

Czy Kościół ma prawo angażować się w politykę, pod warunkiem że czyni to zawsze z tej samej, co Matka Najświętsza perspektywy – z perspektywy wieczności, a narzędziem jego działania jest miłość, modlitwa i ofiara?

Czyżbyśmy jako chrześcijanie decydowali o biegu historii? Czyżby Bóg od naszego zaangażowania uzależnił w sposób bezpośredni swe obietnice i ostrzeżenia, a nasze złe czyny odbierały światu łaski, jakimi Bóg chciał obdarzyć ludzkość?

Orędzie z Fatimy odpowiada na te pytania twierdząco.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Adres

Nasz Adres:

Santuário de Fátima, 2495-401 Fátima, Portugalia

Telefon:
Strona WWW: