Matka Bolesna z pola bitwy

Turza Śląska 1945

Ten, komu bliska jest Matka Boża Fatimska, powinien któregoś dnia zajrzeć do niewielkiego kościoła w Turzy Śląskiej. To bezsprzecznie najstarsze sanktuarium fatimskie w Polsce, powstałe już 13 maja 1947 r. Ta mała parafialna świątynia stała się szybko ośrodkiem wielkiej modlitwy, pokuty i ofiary Ślązaków. Od lat mówi się, że kula wieńcząca jej wieżycę była proroczą zapowiedzią, że miejsce to stanie się ważne dla całego świata. I jest takim już dzisiaj. To miejsce niezwykłe, szczególnie w noce pokuty i wynagrodzenia, które gromadzą tysiące ludzi. To tu, w ukryciu przed wielkimi tego świata, zmieniana jest historia ziemi: grzesznicy otrzymują łaskę zmiany życia, konający dostępują cudownych nawróceń, zamiary złych są niweczone, a dobro mnoży się na wszystkich kontynentach. Wielkie słowa? Nie dla tego, kto zna ducha Turzy Śląskiej i wie, jaką moc ma podjęcie żądań z Fatimy. Tym bardziej że u jej źródła znajduje się pewne objawienie…

Ktoś zapytał, czy Turza Śląska to „nocne sanktuarium”. Chyba rzeczywiście znane jest ono najbardziej z comiesięcznych nocnych czuwań. Gdy rozmawia się z pielgrzymami, swą opowieść zaczynają właśnie od tych całonocnych nabożeństw, które odbywają się z 29 na 30 dzień każdego miesiąca. Są tacy, którzy przyjeżdżają na każde nocne spotkanie z Matką Najświętszą. Pewna zakonnica przyjeżdżała na nie co miesiąc przez dziesięć lat, by w ten sposób wspierać ofiarą pontyfikat Jana Pawła II. To razem było 120 czuwań! Pielgrzymowanie przerwał dopiero podeszły wiek. 

Gdzie leży Turza Śląska? Nieopodal granicy, godzinę jazdy na południe od Katowic czy Gliwic. Sanktuarium jest nieco na uboczu, poza miastem. Ale to dobrze, bo stoi w otoczeniu zieleni, wśród ciszy, w królestwie przyrody. 

OBRAZ, KTÓRY ZASŁANIA, W RZECZYWISTOŚCI ODSŁANIA

Kto wchodzi przez główne drzwi kościoła, tego wzrok od razu przykuwa przepyszne prezbiterium. Czterej aniołowie trzymają pod wielkim baldachimem cudowny, przyozdobiony koronami papieskimi w 2004 r. obraz Matki Bożej Fatimskiej. Ale nie on jest tu dla nas najważniejszy. Nas interesuje obraz zasłaniający ten święty wizerunek zakrywa. Zanim zabrzmi gorąca pieśń i zostanie odsłonięty wizerunek Pani z Fatimy, jego piękno skrywa się za innym obrazem. Ciekawe, że zazwyczaj to właśnie ten mniej ważny maryjny obraz jest przedmiotem pokornej czci aniołów górujących nad prezbiterium. Przecież cudowny obraz jest zwykle zasłonięty: ujawnia swą obecność tylko na czas nabożeństw, modlitw i adoracji…

Słynny wizerunek jest zakryty innym obrazem. Jest on dziwny, zdaje się, że na ma nic wspólnego z tym miejscem. Nie jest dziełem sztuki, ale coś w nim przyciąga nieodparcie uwagę. Na ziemi leży chłopiec, którego głowę trzyma na kolanach młoda jeszcze kobieta. Nie widać jej twarzy, ale cała postać wyraża ból tak bezmierny, rozpacz tak ogromną, że nic ich nie wyrazi – ani krzyk, ani płacz. To matka opłakuje swego syna, który zginął podczas bitwy w 1945 r. Odnalazła go i właśnie tuli jego ciało. To współczesna pieta, matka boleściwa, jedna z nas. I oto nad tą prostą kobietą otwiera się niebo, ukazuje się krzyż a pod nim Matka Najświętsza, która mówi: „Nie płacz. Ja też straciłam swego jedynego syna”. Matka Bolesna bierze za rękę współczesną matkę bolesną i pociesza. Patrzymy i pytamy: Czy i my mamy ofiarować swój ból za zbawienie grzeszników? Znamy już odpowiedź i już rozumiemy charyzmat Turzy Śląskiej!

Skąd ten obraz? Jest to prawdziwa historia, która miała miejsce właśnie tu, gdzie dziś stoi kościół Matki Bożej Fatimskiej. To objawienie poprzedziło tutejszy kult Fatimskiej Pani, jak teraz jego przedstawienie kryje za sobą wizerunek Białej Madonny. Dodajmy, że Turza to chyba jedyne miejsce kultu fatimskiego na świecie, w którego centrum stoi obraz, a nie figura. Namalowany został już w 1947 r. i przedstawia Maryję z pierwszego objawienia w Fatimie. W dole obrazu, dziś niewidoczne, ukryte pod owalną ramą, znajdują się dwie sceny przedstawiające główne tematy orędzia: są tam wojna i Ojciec Święty. Z lewej strony Matki Najświętszej toczy się ciężka bitwa z wojskami pancernymi i lotnictwem (właśnie podczas niej, pod Groß Thurze, zginął ów młody żołnierz; znamy nawet jego nazwisko: to niejaki Szymke). Z prawej stoi katedra św. Piotra w Watykanie. Tam zdawałoby się, że nic się nie dzieje… Cóż, z lewej historię tworzą władcy tego świata; gorzkie są tego owoce. Z prawej dzieje świata zmienia cicha modlitwa, pokuta, ofiara niewidoczna dla ludzi. To ona zmienia historię świata. To do takich działań wzywa Matka Najświętsza w swych objawieniach, także w tym małym, nieznanym objawieniu w Turze Śląskiej.

Czego nas uczy to objawienie Matki Bożej? Maryja nie przynosi z sobą jedynie pociechy dla zrozpaczonej matki. W Jej apelu: „Nie płacz” i następującej po nim uwadze, że i Ona straciła swego jedynego Syna, kryje się zaproszenie, by śląska kobieta zaczęła w swym najgłębszym matczynym cierpieniu naśladować Matkę Bożą. Maryja daje do zrozumienia, że nie poddała się rozpaczy, kiedy umarł Jezus, Jej Syn. Wiemy, co mówi Kościół i co przekazuje nam cała chrześcijańska tradycja. Matka Najświętsza ofiarowała swego Syna Bogu za zbawienie ludzkości, do Jego zbawczej Męki dołączając swoje cierpienie. Naśladując Odkupiciela, który wydał siebie na całopalną ofiarę, sama stała się przy Nim małą żertwą ofiarną, nadając w ten sposób swemu cierpieniu wymiar wieczny. Pod krzyżem Maryja, doskonale zjednoczona z Jezusem, stała się „Współodkupicielką”.

Matka Najświętsza zdaje się mówić: „Nie płacz. Cierpienie to nieuchronna cecha tego świata. Skoro jest ono wciąż wśród nas, wykorzystaj je dobrze. Oddaj je Bogu, a On sprawi, że przybliży się do was zbawienie i na tym łez padole będzie mniej płaczu i jęku, i łez. Nie rozpaczaj. Pomóż nam zbawiać świat. Stań się jego «współodkupicielką»”.

Ten apel dotyka jakoś życia każdego z nas…

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Adres

Nasz Adres:

44-351 Turza Śląska, ul. Tysiąclecia 15

Telefon: