Matka Boska Młodzieży

Siekierki 1940

W tamtych czasach Siekierki były małą podwarszawską osadą. Było tam trochę parterowych i piętrowych domków, w których mieszkali prości ludzie zajmujący się wydobywaniem piasku z Wisły i hodowlą krów. Miejsce nic nie znaczące, nieobecne nawet na kościelnych mapach, nie było tam bowiem kościoła. I choć do najbliższej świątyni ludzie mieli trzy kilometry, mieszkańcy Siekierek nie byli daleko od Boga. Potwierdziło to samo niebo, zsyłając tam swoją Panią, Królową nieba i Królową Polski, pierwsze objawienie miało bowiem miejsce 3 maja. Każdy Polak wie, jaka uroczystość przypada tego dnia.

Prości ludzie miłowali Matkę Najświętszą. W maju z każdego zakątka słychać było maryjny śpiew. „Od wielu lat – wspomina wizjonerka, Władysława Papis – w majowe wieczory przy krzyżach gromadzili się mieszkańcy Siekierek, zwłaszcza młodzież i dzieci, by słowami pieśni i Litanii loretańskiej wielbić Boga i Matkę Bożą. Gdy mieszkaliśmy przy ul. Polskiej, słyszałam, jak z każdego zakątka osiedla, z ulic Antoniewskiej, Bluszczańskiej, Gościniec, Polskiej i innych, słychać było śpiew modlących się ludzi.”

Życie toczyło się codziennym trudem, ale ludność wielkim staraniem powoli polepszała swój byt. Rodzice Władysławy kupili małą działkę, zbudowali dom, przez kolejne lata wkładali w niego wszystkie swoje oszczędności. Tak było do 1 września 1939 r., dnia wybuchu drugiej wojny światowej. Wojska niemieckie, nacierając na Warszawę, spaliły niemal całe Siekierki. Kiedy wygnana ludność powróciła do osady, wiele rodzin, w tym państwo Józefa i Jan Fronczakowie, w miejscu swych domostw zastało pogorzelisko. Zaczęła się okupacja, której koszmar pamięta jeszcze starsze pokolenie. Oni dobrze wiedzą, co kryje się za lakonicznym stwierdzeniem wizjonerki: „Życie ludzi z każdym dniem stawało się coraz cięższe”. 

Pozostała tylko Maryja

Zwróćmy uwagę na fakt, że w całej historii objawień Maryjnych nie ma takiego „środowiska objawień” jak te w Siekierkach. Miały one miejsce w środku wojny, której ciężki walec nie przetaczał się gdzieś na granicach wyobraźni wizjonerów, słyszących opowiadania starszych – jak w Fatimie, ani kilkanaście kilometrów dalej, gdzie znajdował się front – jak w Pontmain. Wojna była tu, w Siekierkach. Zabijała ludzi – jak dziesięciu mężczyzn rozstrzelanych za to, że Niemcy znaleźli niedaleko wsi ciało swojego żołnierza. Sprowadziła skrajną nędzę, pozbawiając ludzi wybudowanych kilka lat wcześniej domów. Władysława dobrze pamięta tamte chwile: 

„Warunki materialne rodziny są bardzo ciężkie. Mama, chcąc ratować sytuację, mimo srogiej zimy i braku ciepłego ubrania z niewielką pensją męża jedzie na wieś pod Dęblin, by kupić trochę żywności, by dzieci nie przymierały głodem. Od tej pory mama w domu jest gościem. Noce spędza na dworcach i w pociągach, a nie mając wiele pieniędzy, musi zadowolić się wożeniem kartofli i razowej mąki, którą sprzedaje piekarni na Siekierkach. Zarobek jest niewielki; trochę kartofli, jeden kilogram mąki i trochę mleka, które można zostawić w domu. To nieważne, że od tramwaju przy ul. Czerniakowskiej na Siekierki jest kawał drogi, że mimo niewielkiego wzrostu i drobnej budowy niesie na plecach czterdzieści kilogramów. Jest szczęśliwa, bo dzieci nie są głodne.”

Ludziom pozostała tylko Maryja. Niebawem okazało się, że ich ufność w opiekę Matki Najświętszej nie była próżna. W Siekierkach Pani nieba i ziemi ukazała ludziom swą moc i chwałę.

Madonna z gałązką wiśni

Oddajmy głos wizjonerce:

„Dzień 3 maja… po przyjściu od krzyża [gdzie śpiewano litanię], usiadłam przy oknie, aby popatrzeć na piękny widok roztaczający się z naszego okna… Widok był piękny, a w ciszy chylącego się dnia nastrajał do modlitwy.

Nie lubiłam dokuczać innym i z żalem patrzyłam, gdy kogoś krzywdzono, a ja nie mogłam mu pomóc. Na ulicach Siekierek kilka razy spotkałam chłopca umysłowo chorego, obleganego przez gromadę rówieśników, którzy mu dokuczali. Był jeszcze drugi chłopiec, którego było mi bardzo szkoda. Był on Żydkiem, który uciekł z getta i przez kilka tygodni żył na Siekierkach. Kobiety dawały mu jeść. Prawdopodobnie został zabity przez komendanta Hermana na polach przed Siekierkami.

Siedząc przy oknie, pomyślałam o nim, a nie znając innej modlitwy prócz pacierza, zmówiłam Zdrowaś Maryjo. Spojrzałam raz jeszcze na sad pokryty kwieciem i miałam już odejść, by udać się na spoczynek. Wzrok mój jednak zatrzymał się na drzewie wiśni, rosnącym najbliżej naszego okna. Na drzewie tym w miejscu, w którym pień rozgałęzia się w konary, stała postać. Ubrana była w powłóczystą suknię koloru reflektorów, jarzeniówek, mgły lub białych obłoków. Nakryta była takim samym welonem, nieco krótszym od sukni, przykrywającym twarz. Suknię miała przepasaną niebieską, niezbyt szeroką szarfą związaną z przodu. Nie stała bezpośrednio na drzewie. Pod stopami miała obłoczek w kształcie pagórka.”

Można odnieść wrażenie, że objawienie było owocem modlitewnego zatroskania dziecka o los małego Żydka! Czyżby w ten sposób sama Matka Najświętsza chciała nam pokazać, jak ważną rzeczą jest dla Boga nasza miłość bliźniego? Nie ta abstrakcyjna, ale autentyczna, pełna współczucia, wypełniona modlitwą.

To, o czym pisze Władysława, wydaje się niezwykłe. Dwunastoletnie dziecko myśli o innych ludziach, tak dojrzale jak dojrzała jest prawdziwa miłość chrześcijańska. A nie był to odosobniony akt miłosierdzia, spowodowany nastrojem chwili, bowiem czytamy, że gdy wizjonerka ujrzała Matkę Najświętszą, zaczęła się pięknie modlić:

„Zaczęłam się modlić – nie o siebie, lecz za cały świat prosiłam Matkę Najświętszą. Gdy skończyłam, Najświętsza Panna patrzy się na mnie i ja wtedy wyczułam, że o coś zapomniałam się pomodlić. Myślę, przypominam sobie i coś mi mówi w sumieniu – pomódl się za swojego chorego wujka. I ja wtedy mówię, żeby wujek wyzdrowiał. Matka Najświętsza jeszcze patrzy na mnie. I ja wtedy mówię – a jak nie wyzdrowieje, żeby poszedł do nieba, do Ciebie, Matuchno kochana. Gdy ja to powiedziałam, Matka Najświętsza obróciła się trzy razy w prawą stronę, uniosła się do góry, zniżyła na dawne miejsce i znikła.”

Pojawia się pierwszy z wielu dziwnych symboli towarzyszących tym objawieniom. O tym za chwilę. Teraz przyjrzyjmy się, jak wygląda inspirowany przez niebo schemat modlitwy: mamy modlić się nie za siebie, ale za cały świat, i to nie w ogólnych intencjach, ale w konkretnych, jak choroba kogoś bliskiego. Najważniejsze jest jednak to, aby nauczyć się zawsze zgadzać na wolę Bożą. Przypomnijmy sobie Pellevoisin… To Bóg ma ostatnie, decydujące zdanie. Możemy Mu ufać, ponieważ jednego jesteśmy pewni: może nie da nam zdrowia, szczęścia na tej ziemi, ale z całkowitą pewnością pragnie dać nam szczęście w niebie!

Odtrącony szatan

Następują kolejne objawienia, a Władysława wchodzi w świat kontemplacji. „Zapomniałam, że jestem w mieszkaniu. Zginęło okno i podłoga, na której klęczałam. Była tylko cudna Matka Boża. Wyciągnęłam do Niej ręce, aby zmniejszyć odległość, która mnie dzieliła. Nie umiałam się modlić. Klęczałam tak w bezruchu i całą swoją istotą wchłaniałam Jej piękno. Po około 15 minutach odeszła, a ja znów zobaczyłam okno i podłogę, sufit i ściany.”

Te wyciągnięte ręce utrwalił jakiś fotograf. Jak wiele nam one mówią. Przypominają gest dwuletniego dziecka z Pontmain…

Podobieństw do innych objawień mamy wiele. Tak jak było w Pellevoisin i w Gietrzwałdzie, i w Beauraing, znów mamy szatana, który próbuje przeszkodzić w objawieniu. Znów diabeł stara się być „pierwszy”, znów boi się, że owoce objawienia zaleją ziemię Boskim światłem. Jak było w Siekierkach? „7 maja modliłam się przy oknie, czekając na Matkę Najświętszą, lecz musiałam się położyć z bólem serca i z tęsknotą, bo Matka Najświętsza nie przyszła. W nocy przebudziłam się i leżę na łóżku. Od strony okna uderzył blask – w mieszkaniu do połowy zrobiło się widno. Usiadłam i widzę za oknem, w kierunku wiśni Matkę Najświętszą. Uradowana, że przyszła do mnie, proszę Matkę Najświętszą za cały świat. Wtem z lewej strony ukazał mi się jakiś stary pan w czerwonym ubraniu. Włosy miał długie i długą szarą brodę. Pokazywał jakieś złociste zabawki, żeby mnie oderwać od Matki Najświętszej. Lecz gdzież ja miałam się patrzyć na takiego pana, gdy ja widziałam Matkę Najświętszą, z którą chciałam być zawsze. Nie dał rady mnie skusić, bo ja prosiłam Matkę Najświętszą o pomoc. Matka Najświętsza uśmiechnęła się, on znikł, a Matka Najświętsza została.”

Brawo Siekierki! Dajecie nam wspaniałą lekcję, jak zwyciężyć szatana i jego pokusy! Nie mamy z nim walczyć, bo to zazwyczaj oznacza porażkę… Mamy go zlekceważyć, mamy go poniekąd nie dostrzegać, całą uwagę poświęcając Matce Najświętszej. Wtedy z Jej pomocą żaden diabeł nam niestraszny.

Niepokalane Poczęcie

Następują kolejne objawienia, w których Maryja ukazuje się jako Niepokalanie Poczęta. Dyktuje Litanię i Koronkę do Niepokalanie Poczętej, więcej – uczy pieśni. Śpiewa „pięknym, łagodnym sopranem pieśń powitania”. Jak pisze wizjonerka: „Głos Matki Bożej jest inny od głosu ludzi. Głos ludzki jest suchy, porównać go można z przysłowiowym grochem rzucanym o ścianę, który odpada. Natomiast głos Matki Bożej przenika całą istotę ludzką. Ten głos słyszy się całą duszą”.

Co śpiewała Maryja? „Witaj nam, witaj, śliczna Jutrzenko, Niepokalana Mario Panienko, Witaj nam, witaj, Matko jedyna, niech nas obroni Twoja przyczyna”. Tę pieśń można usłyszeć w Siekierkach do dziś. Guadalupe szczyci się obrazem namalowanym przez Maryję, Siekierki – pieśnią, której słowa i melodia zostały ułożone przez Matkę Najświętszą. To jedyny tego rodzaju fenomen w dziejach Maryjnych objawień. 

Nie ma takich objawień jak Siekierki z jednej jeszcze przyczyny. Wprawdzie w swych objawieniach Maryja wiele razy zachęcała do odmawiania różańca, nigdy go jednak nie uczyła, a czyni to w Siekierkach, ucząc tamtejsze dzieci odmawiania modlitw różańcowych.

Symbole – objawienie na późniejsze czasy

Maryja przepełnia swe orędzie symboliką w pierwszej chwili nieczytelną. Siekierkowskie znaki i symbole są niezwykle bogate i tak barwne, że chciałoby się rzec „ludowe”. Mamy literę „X” u boku Maryi, mamy ptaki śpiewające i tańczące w powietrzu na Jej cześć, mamy tajemnicze siedem wielkich brązowych ptaków spadających na ziemię jak kamień i rozpływających się nagle w powietrzu, mamy trzy wielkie gwiazdy i dwanaście małych, kaplicę i kościół, i trzy zakonnice. Mamy górę, na którą ludzie wspinają się jak mrówki, ale nie potrafią dotrzeć do szczytu. Dodajmy, że niezrozumiałość tych obrazów dla wizjonerki sugeruje, że objawienia w Siekierkach zawierają coś więcej niż przesłanie dla dwunastoletniej Władysławy i jej otoczenia. 

Wymiar lokalny przesłania

Objawienia siekierkowskie zdają się posiadać trzy wymiary. Jest to chyba kolejny fenomen na skalę światową, zwykle bowiem mamy do czynienia albo z objawieniami „uniwersalnymi”, albo „lokalnymi”. Tymczasem w Siekierkach występują obie cechy plus jeszcze jeden dodatkowy: reinterpretacja objawień przez Kościół w kontekście współczesnych znaków czasu. 

Rozpocznijmy od pierwszego wymiaru. W objawieniach w Siekierkach można dostrzec odpowiedź nieba na potrzeby i trudności podwarszawskiej wsi.

Ten lokalny wymiar przesłania nie wymaga szczegółowego opisu. Chodzi o słowa Matki Bożej podtrzymujące w ludziach nadzieję i zachęcające do czerpania siły z wiary. Chodzi o zapewnienie przez Maryję o swym zjednoczeniu z cierpiącym ludem i o tym, że Bóg nie opuszcza swych dzieci, gdy nadchodzą „czasy bez Boga”. Chodzi o wezwanie do praktykowania cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, one bowiem mogą odmienić ludzkie życie. Wreszcie chodzi o wezwanie do zawierzenia Maryi nie tylko swego życia, ale i swego konania i śmierci, śmierci, która wśród mieszkańców Siekierek zbierała obfite żniwo.

W ten pierwszy wymiar orędzia wpisuje się też wezwanie Maryi do uczczenia Jej tytułem Matki Boskiej Młodzieży. Matka Najświętsza chciała pocieszyć i umocnić matki, których dzieci ginęły młodo na wojnie. Rok po tym wezwaniu wybuchło Powstanie Warszawskie – wówczas to nowe określenie Maryjne stało się na chwilę najważniejszym tytułem Matki Bożej…

Wybrani, by zmienić bieg historii

W tym momencie pojawia się niezwykły łącznik, w którym to co lokalne nabiera znaczenia powszechnego. W Siekierkach Matka Najświętsza wybrała ludzi gromadzących się wokół Niej, czyniąc ich „kołem ratunkowym świata”: ich modlitwa i pokuta miały zmienić bieg historii. (Podobnie było w Fatimie czy w Betanii…) Nagle mała, kilkudziesięcioosobowa grupa wieśniaków zostaje wybrana na przedstawicieli całego świata, mających wybłagać u Boga oddalenie kary. 

Pamiętajmy, że to, co słyszymy w Maryjnych zapowiedziach, nie jest nigdy projekcją z nagrania dokonanego w przyszłości, czymś, co musi się wydarzyć i wydarzy. To raczej pokazanie nam pajęczyny dróg, którymi może podążać ludzkość i ukazanie nam ścieżki, którą właśnie kroczymy. Widzimy, że jeśli nie skręcimy z niej – czyli nie nawrócimy się – czeka nas wielkie cierpienie, śmierć, nawet koniec świata. Maryja, która przynosi ostrzeżenie o straszliwej przyszłości, przez pokazanie zagrożenia daje nam szansę ucieczki. Zazwyczaj jednak ludzkość nie zawraca całkowicie z drogi, zwykle szok związany z usłyszaną przestrogą pomaga jej raz czy drugi nawrócić się, ale później znowu – może inną, dłuższą drogą – dąży ona do przepaści. Czy w przypadku Siekierek owa „korekta” była niewielka? Dowiemy się tego chyba dopiero w niebie.

Znaki czasu

Zanim opiszemy wymiar uniwersalny przesłania z Siekierek, zatrzymajmy się nad ich odczytywaniem w świetle znaków czasu. Na dzień dzisiejszy jest nim połączenie tego miejsca z sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży. Podstawy tego tytułu są w objawieniach wyraźnie obecne. Mamy wprost apel Maryi z 2 września 1943 r., by obchodzić w tym dniu święto Matki Boskiej Młodzieży: „Najświętsza powiedziała, że sobie obiera ten dzień za Święto Matki Boskiej Młodzieży. Matka Najświętsza mówiła jeszcze takie słowa: «Syn Mój umarł w młodości. Więc matki, którym synowie poginęli, módlcie się i proście dziś, bo dziś jest wasze święto»”. 

Kościół nadał temu tytułowi inny charakter. Matka Boska Młodzieży nie jest patronką matek opłakujących swe dzieci, lecz ludzi młodych, poszukujących swej drogi życiowej, prawdziwych wartości, sensu życia. Ta zmiana akcentu nie dziwi w dobie, kiedy „młodzież jest nadzieją Kościoła i papieża” (Jan Paweł II). Jest jednak znaczącą reinterpretacją orędzia, a to rzecz wyjątkowa w całej historii objawień.

Ale ta reinterpretacja okazuje się nie do końca reinterpretacją. Wizjonerka przyznaje bowiem, że kiedy Matka Najświętsza podała swój tytuł, było tam słowo „Nauczycielka”! Jednak dziewczynka nie zapisała tego słowa w swoim dzienniczku, wyawało jej się bowiem, że się przesłyszała. Dla niej „nauczycielka była kobietą uczącą w szkole, a przecież Maryja w szkole nie uczyła!

Dziecięce rozumowanie Władzi jest poniekąd słuszne, ale zaowocowało ono zgubieniem jednego członu tytulu Matki Bożej z Siekierek. „Odnalazł” je Prymas Józef Glemp, który – nie znając opowiedzianego przed chwilą szczegółu – w duchowym natchnieniu nazwał Panią z Siekierek „Matką Bożą Nauczycielką Młodzieży”. To również bardzo ciekawy wątek związany z podwarszawskimi objawieniami.

Znakiem czasu pozostaje Maryjne wezwanie do modlitwy i pokuty. Stąd na miejscu objawień organizuje się modlitwy i czuwania, jakby przedłużając na następne lata to, co było wezwaniem Matki Bożej skierowanym do pokolenia z lat czterdziestych. W świetle współczesnych znaków czasu tamten apel zyskał jeszcze na aktualności. Dlatego sanktuarium w Siekierkach podejmuje się wynagradzania za grzechy świata, wyjednuje dla ludzi nawrócenie, stara się ratować świat podążający ku przepaści. I nie ma wątpliwości, że ten akt zadośćuczynienia jest przez niebo przyjęty.

Orędzie dla świata

Wymiar uniwersalny, najmniej początkowo czytelny, okazuje się najważniejszy. Przesłanie Matki Bożej z Siekierek jest pod tym względem niezwykłe, a jego teologiczna przejrzystość budzi zachwyt.

Punktem wyjścia uczyńmy stwierdzenie, że objawienia w Siekierkach nadają pobożności maryjnej właściwą rangę i miejsce w Kościele. Co to znaczy? Z jednej strony pokazują, że modlitwa do Matki Bożej jest istotowo różna od modlitwy zanoszonej do Jezusa. Dotyczy to zresztą całej relacji do Maryi i Jej Syna. Matka Najświętsza jest człowiekiem, Chrystus – Bogiem! Objawienia pokazują to wyraźnie już od samego początku. Reakcja Władysławy Papis na widok Jezusa jest tak inna, że sama to komentuje: „Nie wiedziałam, jak się modlić i jak mówić do Pana Jezusa. Zaczęłam śpiewać, lecz też nie mogłam. Wołałam tylko do Pana Jezusa słowami prostymi, jakbym mówiła do ojca. Czułam się bardzo mała – jak maleńka mrówka – wobec tak wielkiego Majestatu”.

Maryja i Jezus choć są istotowo różni, pozostają zjednoczeni aż po utożsamienie się ze sobą. Matka Najświętsza mówi, że kiedy cierpi Serce Jej Syna, Ona cierpi. Okazuje się również, że orędzia przekazywane przez Maryję i Chrystusa są identyczne.

Nic dziwnego, skoro Maryja jest doskonale zjednoczona z Bogiem. Symbolizuje to wypowiedź Matki Bożej o trzech Bożych Sercach: „Trzy Serca Mnie kochają, Trzy Serca Mnie miłują, Trzy Serca pragną, aby się świat nawrócił”. Stąd droga do Maryi jest zawsze drogą do Boga: „Dążcie do Mnie i Syna mojego”. Użyta tu koniunkcja jest nierozerwalna! Tam gdzie Maryja, tam Jezus. Tam gdzie Jezus, tam Maryja. Odrzucić czy zlekceważyć jedno oznacza odrzucenie drugiego i wzgardzenie Nim.

Kiedy ktoś pyta o źródło tego zjednoczenia, niechaj przyjrzy się głównemu tytułowi, który odnosi do siebie Maryja. Ona jest Niepokalanie Poczętą! Z tą prawdą związane jest w orędziu z Siekierek dosłownie wszystko. 

Logika objawienia w Siekierkach prowadzi nas do kolejnego stwierdzenia: Maryja ma udział we wszechmocy samego Boga: „Na moje słowa mogą gwiazdy spadać i słońce się zaćmi. Na moje słowa ziemia się rozstąpi i będą przepaście”. Ale… ta wszechmoc jest uzależniona od naszej ufności. 

W tym miejscu pojawia się podstawowa reguła chrześcijańska: zasada współdziałania. Opiera się ona na dziecięcej ufności i skryciu się pod Jej macierzyński płaszcz. Mamy żyć w bezpośredniej bliskości Maryi, jakby w Jej środowisku („W Niej żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” – pisał sługa Boży ojciec Stanisław Papczyński), w zasięgu Jej matczynego ciepła, bliżsi Jej niż komukolwiek innemu. Abyśmy o tym pamiętali i nie wychodzili z tego Maryjnego ukrycia, mamy nosić szkaplerz.

Maryja chce dzielić się z nami swoim zadaniem – rozdawnictwem łask, które w siekierkowskich objawieniach symbolizują perły. Są to łaski przychodzące do Maryi, ale pochodzące od Chrystusa. Dodajmy, że Matka Najświętsza wyraźnie zaznacza, że różaniec jest z „Jej pereł” – stanowi więc, co potwierdza doświadczenie Kościoła, wyborne narzędzie rozdawania łask. Mówi też o tym sama Maryja w Siekierkach, kiedy tłumaczy, że różaniec prowadzi do nieba 

Ukryta obecność

Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym pięknym matczynym przesłaniu. Znamy je już z dwóch innych objawień – z Guadalupe i z La Salette. Chodzi o ukrytą obecność Maryi przy każdym człowieku. Ona jest naszą Matką, która nigdy nas nie opuszcza… Gdzie mamy o tym wzmiankę w Siekierkach? 12 sierpnia 1943 r. Maryja prosi wizjonerkę: „Przynieś kapliczkę”. Ona wie, że w sąsiedztwie pobożny Bazyli Halczyj zrobił dla Niej maleńką kapliczkę. Ona wie, co czyni każdy z nas. Bo zawsze jest przy nas.

A jeśli jeszcze dodamy, że całe nasze współdziałanie z Maryją musi dokonywać się w ramach posłuszeństwa Kościołowi, to mamy modelowe objawienie zgodne z kryteriami wiarygodności.

Maryja powiedziała, jaki jest cel jej siekierkowskich objawień: „Przyszłam do was, abyście wiedzieli, że gdy będziecie szli śladami Moimi, nie zginiecie”. To przesłanie uniwersalne, skierowane do całego świata, ale najbardziej do tych, którzy stoją najbliżej przesłania z Siekierek – do nas, Polaków.

Mamy stać się Maryjni – w oddawaniu Jej czci i w naśladowaniu Jej cnót. Tym bardziej że przede wszystkim do nas są skierowane Jej wspaniałe obietnice: „Będę chodziła po ziemi, będę nawiedzała wsie i miasta, będę pukała do drzwi waszych”. Maryja będzie kołatać, dopóki nie usłyszymy, dopóki nie odpowiemy, dopóki nie zamieszkamy pod Jej płaszczem.

Może dlatego Prymas Tysiąclecia, nawiedzając w 1970 r. kapliczkę w Siekierkach, powiedział „Jeśli nie ja, to mój następca zbuduje tu świątynię, aby Matka Boża otrzymała należną tu chwałę”. Rzeczywiście, w 1994 r. kard. Józef Glemp poświęcił kościół, a trzy lata później uczynił go sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Adres

Nasz Adres:

00-704 Warszawa, ul. Gwintowa 3