Matka Pokoju i Pojednania

Betania 1976

Ojciec Pio powiedział o niej: „Kiedy ja odejdę, ona będzie wam pociechą”. Te prorocze słowa mówiły o dwudziestosześcioletniej wówczas Marii Esperanza Medrano, kobiecie, którą niebo już od dzieciństwa zdawało się przygotowywać do jakiejś niezwykłej misji. Jakiej? Stawiającym to pytanie Bóg kazał długo czekać. Odpowiedź przyszła dopiero po 30 latach. Wskazana przez Ojca Pio kobieta miała stać się wizjonerką. To co widziała i słyszała, okazało się tak ważne, że św. Ojciec Pio miał bez wątpienia rację: Maria Esperanza Medrano de Bianchini rzeczywiście jest dla nas pociechą. 

Maria Esperanza urodziła się w 1928 r. Od wczesnego dzieciństwa przejawiała wyjątkową wrażliwość duchową – w modlitwie potrafiła skupić się tak głęboko, że ludzi ogarniał nabożny lęk. Pierwsze nadprzyrodzone widzenie miała w wieku 5 lat. Kiedy jej matka odpływała w podróż, Esperanza ujrzała obok płynącego rzeką statku uśmiechniętą kobietę z piękną różą w dłoniach. Kobieta – była to św. Teresa z Lisieux – rzuciła kwiat w stronę zapłakanego dziecka. Mając 12 lat, chora na ciężkie zapalenie płuc Esperanza ujrzała Matkę Najświętszą, która zapewniła ją, że nie umrze, Bóg ma bowiem wobec niej szczególne zamiary. Maryja wskazała, jakie lekarstwo uzdrowi dziewczynkę. Kupiono je i Esperanza rzeczywiście wyzdrowiała.

Poszukiwanie miejsca objawień

Esperanza miała w młodości co najmniej kilkanaście podobnie zdumiewających spotkań z Maryją. Nic dziwnego, że myślała o życiu zakonnym. Tymczasem Bóg objawił jej, że ma zostać żoną i matką. W poszukiwaniu światła Esperanza wybiera się do Rzymu. Tam modli się i nawiedza rzymskie kościoły. Przed jednym z nich spotyka swego przyszłego męża, Geo Bianchiniego. Młodzi pobierają się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia w 1955 r. Po powrocie do Wenezueli zamieszkują w Caracas. Rodzi się im sześcioro dzieci.

Mijają lata. Życie toczy się zwykłą koleją. Ale Esperanza wciąż pamięta o dziwnym widzeniu, które miała w wieku 14 lat. Wówczas Matka Najświętsza zapewniła ją, że pewnego dnia będzie posiadaczką kawałka ziemi ze starym domem, wodospadem i grotą. Miało to być miejsce przyszłych objawień Maryjnych.

Tej ziemi Esperanza i Geo szukali 27 lat. Okazało się, że znajdowała się ona dwie godziny drogi od Caracas. Bianchini wraz z dwiema zaprzyjaźnionymi parami nabyli ten kawałek gruntu i niebawem zaczęli przyjeżdżać tam na weekendy. Miejsce to przyciągało ich nieodparcie: było przepełnione pokojem i nastrajało do modlitwy. 

Możemy zapytać: Co by się stało, gdyby ci ludzie nie szukali dość gorliwie i dość wytrwale? Znamy odpowiedź: Nie byłoby objawień w Betanii! Możemy zapytać raz jeszcze: Czy w Bożych zamiarach były objawienia, które nie zaistniały z powodu braku współpracy z naszej strony? Być może. Czy losy świata wyglądałyby wówczas inaczej? Z pewnością. Przecież nawet jedno niepodjęte natchnienie, jakie otrzymujemy, czasem zaważa nie tylko na naszym osobistym życiu; obciąża całe nasze otoczenie, a nieraz nawet kraj i świat… 

Na szczęście państwo Bianchini okazali się wytrwałymi współpracownikami Boga. 

Pierwsze objawienie

W lutym 1976 r. Esperanza poczuła, że Matka Boża wzywa ją do „Finca Betania” („posiadłości Betania”). Kobieta była pewna, że ujrzy tam Maryję 25 marca, w uroczystość Zwiastowania. Nie myliła się. 

„Byłam przy grocie, gdy nagle ujrzałam białą chmurę, wielką i piękną – wspomina wizjonerka. – Mój przyjaciel rzekł do mnie: «Maria Esperanza, pali się farma, farma płonie jak świeca». A ja na to: «Tak, widzę ogień», ale on pochodził stamtąd, skąd przyszła Maryja i chmura. Kiedy Matka Najświętsza się ukazała, wzniosła się na szczyt drzewa. Zobaczyłam, że jest piękna: miała kasztanowe włosy, jasnobrązowe oczy, małe usta, prosty nos. Miała śliczną cerę, jej skóra wydawała się być jedwabiem. Była opalona, piękna, bardzo młoda. Jej włosy sięgały ramion.”

Matka Boża wyciąga ramiona, z rąk tryska światło i wszystko zostaje zalane niezwykłym blaskiem. Co czuje wizjonerka?

„Maryja była promieniem światła, które przeniknęło mą duszę, wstrząsając każdym włóknem mego serca. Wewnątrz czułam się tak pokorna, tak słaba i mizerna. Byłam niczym w porównaniu z pięknem, które mnie oślepiało.”

Wówczas Esperanza słyszy wewnętrzny głos:

„Moja córeczko. Powiedz moim dzieciom ze wszystkich ras, wszystkich narodów, wszystkich religii, że ich kocham. Dla mnie różnice nie mają znaczenia – wszystkie moje dzieci są takie same. Nie ma bogatych i biednych, nie ma brzydkich i pięknych, czarnych i białych. Przychodzę zebrać je wszystkie, by pomóc im wspiąć się na wysoką górę Syjon… aby mogli osiągnąć zbawienie.”

Maryja wyjaśnia też, że Jej otwarte ramiona i blask, którym emanuje, wzywają wszystkich ludzi do nawrócenia.

W duchu Fatimy i Lourdes

W dniu 22 sierpnia, w dzień Matki Bożej Królowej, miało miejsce drugie objawienie. Maryja zapewniła wizjonerkę, że jeśli ludzie podejmą swe codziennie krzyże, nie będzie już więcej cierpienia, łez i śmierci. „Wszyscy będą codziennie śpiewać wraz z moim umiłowanym Synem nieustanne Alleluja! Alleluja! Alleluja!”

Czyżby Betania stanęła w jednym szeregu z Fatimą? To tam w 1917 r. Maryja prosiła o ofiarowanie Bogu codziennych krzyży. Zapewniała, że nie musimy szukać specjalnych form wyrzeczeń, samo życie jest ich przecież pełne. Trudy codzienne są okazją daną przez samego Boga, stąd ich wartość jest większa niż nawet najbardziej wyszukane praktyki pokutne. Matka Boża Fatimska mówiła, że cierpienia te, przyjmowane w duchu zadośćuczynienia za grzechy ludzkości, miały otworzyć drogę do triumfu Niepokalanego Serca Maryi i czasu pokoju. Czy czas ten oznacza, że nie będzie już ani bólu, ani łez, ani śmierci? Nie, bo ta zapowiedź, którą znajdujemy w księdze Apokalipsy, dotyczy czasu po powtórnym przyjściu Chrystusa. Ale pokój i chwała Boża, jakie na chwilę wypełnią ziemię, stanowić będą zapowiedź tego, co czeka nas w wieczności. W czasach triumfu Niepokalanego Serca będzie cierpienie, będą łzy i śmierć, lecz nie będzie w nich żądła szatana – będą miały one Boski sens i namacalną wartość.

Następują kolejne widzenia w kolejne maryjne święta – Zwiastowania, Cudownego Medalika, Niepokalanego Poczęcia, Matki Bożej z Lourdes. Maryja z wolna wyjaśnia Esperanzie swe zamiary. Betania ma stać się latynoamerykańskim Lourdes. Ma być miejscem uzdrawiania, przede wszystkim jednak pojednania z Bogiem. 

W dniu 11 lutego 1978 r., we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, Matka Najświętsza chciała zgromadzić w Betanii okolicznych mieszkańców – byli to głównie żyjący w nędzy robotnicy, zaniedbani przez państwo, pozbawieni opieki Kościoła. Matka Boża chciała, aby tego dnia przyjęli oni sakrament chrztu, bierzmowania, Eucharystii, małżeństwa. Dla wizjonerki oznaczało to dwie rzeczy. Wymagało to przygotowania tych ludzi do spotkania z Bogiem oraz poproszenia biskupa o przybycie na farmę. Tym pierwszym zajął się Geo, który działał we Włoszech w Akcji Katolickiej i okazał się do tego zadania świetnie przygotowany. Stworzył mały zespół katechetów i przez dwa tygodnie przemierzał wioski i plantacje bananów, by przygotowywać ludzi do przyjęcia sakramentów.

Ale co powiedzieć biskupowi? Esperanza nie czuła się na siłach, by zadzwonić do kurii. Kiedy trzy dni przed 11 lutego zadzwonił telefon, zdumiona wizjonerka usłyszała głos bpa Bernala: „Matka Boża z Lourdes pragnie, bym znalazł się w Betanii i pomógł pani zrealizować to, o co prosi. Dlaczego pani do mnie nie dzwoni? Skąd miałem o tym wszystkim wiedzieć? Ale jak pani sama widzi, Matka Najświętsza ma swoje sposoby”.

Czyżby i biskup miał jakieś widzenie? Może usłyszał jakiś wewnętrzny głos? Jedno jest pewne: Matka Boża sama przemówiła do niego. To chyba jedyny przypadek w opisywanych przez nas objawieniach, by ich przedmiotem stał się również biskup. Wyjątkiem jest tylko objawienie się Maryi św. Grzegorzowi Cudotwórcy, ale o tym już opowiadaliśmy.

W dniu Matki Bożej z Lourdes bp Bernal stawił się w Betanii z kilkoma księżmi. Wielu ludzi przyjęło chrzest, wielu po raz pierwszy przystąpiło do Stołu Pańskiego.

Troska o ubogi lud wydaje się jednym z celów objawień w Betanii. Kiedy uboga okoliczna ludność przybyła na farmę w dniu Zwiastowania, Maryja rozpostarła ręce, z których wytrysnęły promienie światła.

„Pobiegły one prosto na nas – opowiada Esperanza – kąpiąc nas w świetle w taki sposób, że Nasira Mistaje krzyknęła: «Wszystko się pali!». Rzeczywiście, wyglądało to tak, jakby płonęła cała okolica. Było to piękne. Słońce zaczęło obracać się wokół osi. Ludzie krzyczeli z zachwytu.”

Podczas tego objawienia Esperanza słyszy, że ma nieść światu orędzie pokoju i pojednania. Będzie z tego powodu cierpieć, ale jej wierność zaowocuje w niej wielką radością i szczęściem.

Ta zapowiedź Matki Najświętszej potwierdza niejako nasze „fatimskie” domysły. Wizjonerka już teraz miała antycypować czasy, w których żądło szatana utraci swą moc! Może staje się to udziałem każdego, kto wiernie podejmuje wezwanie Matki Najświętszej? Pewnie tak, jest to przecież prawda potwierdzona przez świętych każdej epoki.

Odczuwajcie głód Matki!

W tym czasie w diecezji Los Toques pojawił się nowy biskup. Pio Bello Ricardo miał doktorat z filozofii i studiował psychologię. Sprawa Betanii nie interesowała go; uznał , że są to prywatne objawienia – coś, co dokonuje się między niebem a samą tylko Marią Esperanzą de Bianchini.

Ale objawienia nie ustawały, zaś ich charakter wykraczał dalece poza „indywidualne sprawy” wizjonerki. Matka Najświętsza głosiła potrzebę pojednania świata z Bogiem. „Musicie czuć w swych sercach głód Boga – mówiła – głód Jego darów i głód Jego Matki, która nie przestaje dawać się codziennie w każdej części świata, by ludzie mogli być zbawieni.”

Piękne są te słowa i jakże prawdziwe! Dobrze wiemy – mówi nam o tym nasze własne doświadczenie – że dopiero wtedy, gdy budzi się w nas głód Boga i Jego darów, jesteśmy zdolni wyrwać się z duchowego marazmu i zapragnąć rzeczy wielkich. Gdy zaś ten głód nie gaśnie przez kolejne dni, gdy trwa, wówczas możemy być pewni, że zdobędziemy największy skarb: posiądziemy Boga. W Betanii to nasze doświadczenie Maryja ubogaca jeszcze jedną wskazówką: powinniśmy obudzić w sobie „głód Matki”. Tak, bo kiedy nasze chrześcijaństwo zostanie ubogacone elementem maryjnym, wszystko, co się w nim zawiera – Bóg, sakramenty, modlitwa, łaska – nabierze nowego wymiaru, bardziej namacalnego, ciepłego, dostępnego. O tym macierzyńskim wymiarze Kościoła mówił Jan Paweł II, np. w zakończeniu swej pierwszej encykliki, Redemptor hominis.

Apokaliptyczne przestrogi

Maryja powtarzała wezwanie do pojednania:

„Przychodzę pojednać moje dzieci, szukać ich, obdarzyć je wiarą… Żądze, pragnienie władzy i materialne bogactwo uczyniły je zimnymi, obojętnymi, egoistycznymi… Piekło, jakie rodzi się wśród ludzi, musi być zniszczone przez dobroć, miłość i prawdę Serca tej Matki. Musi pojawić się przebaczenie, bo zbawić może tylko miłość… Tylko w ten sposób można uniknąć zniszczenia.”

Ton wypowiedzi Matki Najświętszej jest naglący. Wybiła „godzina jedenasta”. Czas pojednania został już bardzo wydłużony. „Ludzkość nadużywa łaski i idzie ku zatraceniu. Jeżeli nie zmieni się i nie poprawi, zginie od ognia i wojny.” Ale Bóg tego nie chce, dlatego posyła na świat swoją Matkę. 

Te słowa jednoznacznie wskazują na ten sam wątek, który zdominował inne objawienia. Również w Betanii jest mowa o grożącej nam „apokaliptycznej” karze za nasze grzechy i o jedynym ratunku, jaki możemy znaleźć w macierzyńskiej opiece Maryi. 

Proroctwa o papieżu Janie Pawle II

W dniu 12 maja 1981 r. Esperanza miała nieodparte przeczucie, że nazajutrz będzie zamach na Ojca Świętego. „Całą noc spędziłam na modlitwie. Byłam zrozpaczona do tego stopnia, że wołałam: «Panie, jak to możliwe? Jak można podnieść rękę na to życie, Panie?». 13 maja, w dzień Matki Bożej Fatimskiej, na placu św. Piotra padły strzały. Przez kolejne trzy miesiące Esperanza odczuwała dotkliwy ból w okolicach brzucha. Czuła, że cierpi w zjednoczeniu z Papieżem.

Mówiąc o związkach Maria Esperanzy z Ojcem Świętym trzeba też wspomnieć o niezwykłej miłości wizjonerki do Papieża Polaka i o ofiarowaniu za niego swego życia. Podczas każdego publicznego wystąpienia Maria Esperanza prosiła słuchaczy, by modlili się za Jana Pawła II i ofiarowywali za niego swoje cierpienia. Mówiła np. 18 września 1993 w Lowell (Stany Zjednoczone): „Chcę wam opowiedzieć o czymś dla mnie bardzo ważnym, co jest bardzo ważne również dla was. Módlcie się za naszego Ojca Świętego Jana Pawła II. Módlmy się o jego zdrowie, niech Pan dalej przedłuża jego życie. Potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek… Jezus powiedział: „Przyjdę do was, ale niewielu mnie rozpozna. Będę przychodził, będę przybywał nieustannie, będę posługiwał się moimi duszami, ludźmi, którzy idą za Mną i dobrze wiedzą, czym jest prawdziwa ewangelizacja”. Dla Maria Esperanzy Jan Paweł II był tym wybranym Bożym narzędziem. Nie chciała, by zabrakło go pośród nas…

Wiemy, że Bóg przyjął jej osobistą ofiarę, składaną w celu „przedłużania życia” Jana Pawła II. W latach dziewięćdziesiątych wizjonerka zaczęła cierpieć na tajemniczą, niezdiagnozowaną chorobę, do złudzenia przypominającą chorobę Parkinsona, na którą cierpiał Ojciec Święty. Świadkowie mówią, że kiedy jej choroba pogłębiała się, Papież zdawał się czuć lepiej… Ale gdy w lipcu 2004 r. Maria Esperanza odeszła do nieba, Ojcu Świętemu pozostało już tylko osiem miesięcy…

Uznanie objawień

Biskup Pio Ricardo nie mógł dłużej ignorować objawień w Betanii. Niebawem powołał specjalną komisję i sam stanął na jej czele. Poprosił o pisemne świadectwa wszystkich, którzy 25 marca byli na farmie w Betanii. Następnie przesłuchał każdego z nich. Analizował dane o uzdrowieniach i nawróceniach. Dwa razy omawiał ten temat z kard. Ratzingerem, informował też samego Papieża.

Dnia 21 listopada 1987 r. biskup opublikował list pasterski, w którym potwierdził autentyczność objawień w Betanii.

Orędzie z Finca Betania jest proste. Mówi o pokoju i pojednaniu, umacnia wiarę, budzi pragnienie nawrócenia, przynagla do korzystania z sakramentów, wzywa do modlitwy i pokuty, przede wszystkim zaś do uczestnictwa we Mszy św. i do odmawiania różańca. A wszystko po to, aby przedłużyć godzinę miłosierdzia, wyjednać łaskę nawrócenia i nie dopuścić do ukarania świata za jego grzechy. Ma rację Ojciec Pio: słowa przekazane przez Esperanzę są dla nas pociechą.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Warto przeczytać

http://www.bp.ecclesia.org.pl/betania.html

Media

Adres

Nasz Adres:

Santuario de Betania