Nieskalana Czystość

Litmanowa 1990-1995

Przez pięć lat, w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, dwójce słowackich dzieci ukazywała się Matka Najświętsza. Przychodziła do Litmanowej, małej miejscowości leżącej niedaleko granicy z Polską. Iwetka i Katka, Karpatorusini, podobnie jak większość mieszkańców tej osady to wyznawcy Kościoła greckokatolickiego. Ciekawe, czy inność obrządku wpłynęła na odmienną formę przekazu niebieskiego orędzia?

Pierwsze objawienia miały miejsce w małej chacie zbudowanej na wzgórzu Zwir, które leży tuż obok miasteczka. W dniu 5 sierpnia 1991 r. troje dzieci: Katka Ceselkowa, Iwetka Korcakowa i Mikulas Ceselka bawiło się cały dzień na tym pagórku. Kiedy dzwony zaczęły wzywać na godzinę piątą do kościoła, dzieci postanowiły przedłużyć zabawę i nie wracać jeszcze do domu. O szóstej zaczęła się ich niezwykła przygoda.

POSTAĆ Z NIEBA

Najpierw dał się słyszeć dziwny dźwięk. Dochodził z lasu, z miejsca, gdzie niedawno troje przyjaciół rozpalało ognisko. Z początku dźwięk był cichy, przypominał chrobotanie. Kiedy zaczął być coraz głośniejszy, dzieci schowały się do chaty. Wtedy wydawało się im, że ktoś chodzi wokół domu. Przerażone dzieci zamknęły drzwi na skobel. Hałas potężniał, teraz przypominał dźwięki wydobywające się z potrząsanej puszki, za chwilę brzmiał już tak, jakby ktoś spuszczał po zboczu ogromną ilość pociętych drzew. Iwetka, Katka i Mitko byli przerażeni. Chłopiec krzyknął, żeby zacząć się modlić, jak uczył ksiądz katecheta. Dzieci zaczęły odmawiać Zdrowaś Mario i Ojcze nasz, potem jakieś wewnętrzne natchnienie kazało Iwetce modlić się słowami: „Maryjo, Matko nasza, skryj nas pod swoim płaszczem”. Nagle w środku pokoju ukazała się dziwna jasność i dzieci zobaczyły Matkę Bożą. Reakcja była dość niezwykła: dzieci uciekły. Maryja podążyła milcząco za nimi, po drodze uklękła przy krzyżu i zaczęła się modlić. Potem Jej postać zaczęła stopniowo rozmywać się w powietrzu.

Nikt nie wierzył dzieciom, że dostąpiły niebiańskiego widzenia. Ale kiedy pod koniec sierpnia trójka udała się ponownie do chaty na wzgórzu, towarzyszyli im ich rodzice. Dorośli pozostali na zewnątrz, dzieci weszły do środka. Po odmówieniu kilku modlitw, łącznie z tą mówiącą o opiekuńczym płaszczu Maryi, w miejscu gdzie poprzednio ukazało się światło, pojawiła się mgiełka, a w niej zarysy Madonny. Matka Najświętsza znowu nic nie mówiła i nie przekazała dzieciom żadnego orędzia

PRZECZYSTA I NIECZYŚCI

Pierwsza wymiana słów miała miejsce 30 września. Iwetka była sama na wzgórzu, także dlatego, że Mikulas nie widział Maryi podczas drugiego objawienia, a Katka nie dotrzymała obietnic danych w dniu pierwszego spotkania z Matką Najświętszą i chyba bała się przychodzić na miejsce spotkań z Maryją. Kiedy dzieci drżały z przerażenia, obiecały Bogu wiele, m.in. to, że będą cały najbliższy tydzień chodzić do kościoła i pójdą do spowiedzi. Tylko Iwetka dotrzymała danego słowa. I choć dwa dni wcześniej była u spowiedzi, widząc przed sobą Najświętszą z najświętszych wykrzyknęła: „Matko błogosławiona, przebacz mi wszystkie moje grzechy!”. W zetknięciu z absolutną czystością nawet nasza czystość duszy obmytej w sakramencie pojednania okazuje się bliższa brudu niż nieskalaności. Przecież Maryja jest bez skazy, nigdy nie popełniła najmniejszego grzechu, nigdy nie pozostała obojętna na natchnienia Boga. A my? Nawet po odbyciu spowiedzi ciąży na nas kara za grzechy, zmywana dopiero przez odpusty czy zadośćuczynienie dokonywane w czyśćcu.

W jednym z kolejnych objawień Matka Najświętsza posłuży się symbolem pozwalającym ludziom uzmysłowić sobie swoją grzeszność i skonfrontować ją z czystością Maryi. Uczyni to w kontekście swej prośby o odprawianie nabożeństwa ku czci Jej Niepokalanego Serca. „Matka Boża powiedziała, że widzimy Ją niewyraźnie, gdyż nasze serca są skalane grzechem. Powiedziała, byśmy odmówiły trzykrotnie różaniec. Potem dodała, że jest cała czysta. Promieniowała jasnym światłem i poleciła zwrócić się twarzą do ludzi. Kiedy to uczyniliśmy, zobaczyliśmy, że wszyscy mają brudne twarze. W tym momencie Matka Najświętsza zniknęła”.

Wróćmy do pierwszej rozmowy Iwetki z Maryją. „Pełna Łaski” potraktowała Iwetkę jako „godną łaski” – dziewczynka była wystarczająco czysta, by móc prosić Boga o wysłuchanie. „Czego pragniesz?” – pyta Maryja. Ciekawe, że wizjonerka nie powtarza raz jeszcze swej prośby o przebaczenie grzechów, ale jakby uznaje pytanie zadane przez Matkę Najświętszą za znak, że grzechy są jej przebaczone. Prosi więc o łaskę. Nie dla siebie, pragnie uzdrowienia z chorób dla swej mamy. Na to nieegoistyczne błaganie Maryja odpowiada: „Nie bój się, twoja mama niebawem wyzdrowieje; ze względu na twe łzy”. Nie wiadomo, czy chodziło o łzy dziewczynki zamartwiającej się chorobą mamy, czy też o to, co stało się za moment.

W tym bowiem momencie Iwetka wybucha płaczem… Dlaczego? Wizjonerka daje następującą odpowiedź: „Płakałam, bo Matka Najświętsza także płakała. Płakałam też dlatego, że Katka nie przyszła”. Skierujmy pytanie w stronę Maryi i zastanówmy się, dlaczego Ona płakała. Ale musimy uzbroić się w cierpliwość. Odpowiedź znajdziemy w następnych widzeniach z Litmanowej.

MGŁA GRZECHU

W pierwszym dniu października, kiedy Kościół grecki obchodzi święto Opieki Matki Bożej, Maryję widziały już obie wizjonerki. Znamienna jest jednak różnica ich widzenia. Iwetka widzi Matkę Najświętszą wyraźnie, podczas gdy Katka we mgle. Powód zamglonego spojrzenia dziewczynki jest oczywisty: „Ponieważ miała w swej duszy grzechy”. Jeszcze bardziej znamienny jest inny rys tego objawienia. Matka Najświętsza skupia uwagę właśnie na grzeszniku. Najpierw poleca Katce udać się do spowiedzi, „jeszcze dzisiaj”. W ten sposób Katka ma nie tylko stać się przykładem dla innych. Jej czyn, jak zachowanie starotestamentalnych proroków, ma uświadomić ludziom, że grzech wymaga interwencji natychmiastowej. „Dziś grzech – dziś obmycie z grzechu” zdaje się mówić Matka Najświętsza. Prosta reguła na bycie świętym… I na radość w niebie. Kiedy nazajutrz Maryja spotka się z dziećmi, będzie szczęśliwa! Dusze obu dziewczynek będą czyste! Dodajmy, że za miesiąc znowu Maryja przyjdzie zasmucona. Powie: „Jestem bardzo smutna, bo Katka nie poświęciła dla mnie całego października. Nie modliła się na różańcu każdego wieczoru, by w ten sposób zadośćuczynić za swoje grzechy”. 

Rozmowa, której głównym tematem jest grzech, zaczyna biec innym torem. Teraz Iwetka wstawia się za chorym kolegą, Sonką. Maryja wygłasza krótką katechezę o związku grzechu z chorobą. „Każda choroba jest skutkiem grzechu” – mówi. Tłumaczy, że rodzice Sonki są skupieni tylko na sprawach materialnych i nie żyją tak, jak winni żyć chrześcijanie. Wskazuje na dwa rozwiązania. Pierwsze to nawrócenie rodziców. Jeśli nie jest to możliwe, bo grawitacja tego świata jest w tych ludziach zbyt silna, pozostaje modlitwa. „Tylko żarliwe modlitwy do Błogosławionej Matki mogą pomóc uleczyć dziecko”.

Nazajutrz będzie mowa o innym przykładzie związków na linii grzech – choroba. Iwetka będzie prosić o uzdrowienie głuchoniemego chłopca. Maryja wyjaśni: jego ojciec bije matkę. To tak, jakby bił jego Matkę duchową. To ręka podniesiona na samą Maryję… Przypomnijmy sobie objawienia udzielone Siostrze Łucji, w których niebo wyjaśnia, że największym bólem Serca Jezusa są obelgi pod adresem Jego Matki. Jak może reagować Bóg na coś jeszcze gorszego niż obelgi i bluźniercze słowa? Na spadające na Nią ciosy? Ktoś powie, że Maryi nie można dotknąć, fizycznie zranić czy znieważyć. Litmanowa przypomina, że cokolwiek uczynimy jakiejś kobiecie, przede wszystkim zaś matce ziemskiej, to właśnie czynimy Matce niebieskiej.

PAŹDZIERNIKOWA „NIEOBECNOŚĆ”

Podczas omawianego objawienia Matka Najświętsza powiedziała, że w październiku, miesiącu różańca, dzieci nie będą Jej widywać. Maryję czekają pracowite tygodnie. „Będę modliła się za grzeszników”. Jej widzialna nieobecność nie oznacza, że Maryja oddali się od dzieci. Przecież dodaje: „Zawsze będę z wami”, a na zakończenie objawienia pozostawia im piękny dowód swej stałej niewidzialnej bliskości.

Kiedy po skończeniu objawienia dziewczynki wracały do domu, bały się przejść przez rosnący na zboczu las. Nagle Iwetka ujrzała na jego skraju postać Matki Najświętszej. Dzieci zaczęły powtarzać modlitwę, która obudziła się w sercu Iwetki przed pierwszym spotkaniem z Maryją: „Maryjo, Matko nasza, skryj nas pod swoim płaszczem”. Wówczas Matka Boża podeszła do nich, okryła ich swoich płaszczem. Iwetka wspomina: „Matka Boża strzegła nas przez całą drogę do domu. Idąc, śpiewaliśmy i odmawialiśmy Ojcze nasz”.

Maryja wysłuchuje modlitw, staje na wezwanie, ogarnia swoją opieką. Dzień 2 października 1990 r. jest potwierdzeniem doświadczenia Kościoła z pierwszych trzech wieków, kiedy to wierni ułożyli na cześć Maryi słynną błagalną antyfonę. Modlitwa Pod Twoją obronę, bo o niej tu mowa, w swej najstarszej wersji brzmiała: „Pod płaszcz Twego miłosierdzia uciekamy się, święta Boża Rodzicielko!”. Symbol płaszcza Maryi chroniącego Jej dzieci powraca w Litmanowej i przemawia do nas niezwykle sugestywnym obrazem Matki, która jest przy nas w sposób niewidzialny i która w czasach pełnych niebezpieczeństw otula nas swoim opiekuńczym płaszczem. To przesłanie zdaje się być szczególnie aktualne dziś. Przypomnijmy słowa Jana Pawła II z 1981 r.: „Znaki czasu przemawiają za tym, że znajdujemy się w orbicie wielkiego zmagania między dobrem a złem, pomiędzy potwierdzeniem a zaprzeczeniem Boga, Jego obecności w świecie oraz zbawienia, które w Nim ma swój początek i kres (…) Znaki te wskazują na Niewiastę, wespół z którą winniśmy zejść nad tę krawędź czasu (…) Właśnie z Nią powinniśmy stawić czoła tym zmaganiom, których nasz czas jest pełen”. Tak, pod Jej płaszczem możemy bezpiecznie zejść aż na krawędź czasu, nie bojąc się upadku w apokaliptyczną otchłań. Ona przeprowadzi nas bezpiecznie przez każdą dziejową burzę, przez każdy konflikt, każdą pokusę. Gdy będzie trzeba, zawinie nas w swój płaszcz, jak czynią to meksykańskie niewiasty, przytulając do siebie swe dzieci, i poranionych wyniesie z labiryntu zła. Skąd to odwołanie do Meksyku? To tam, w Guadalupe, Maryja mówiła, że wszyscy znajdujemy się w zagłębieniu Jej płaszcza…

„TYLKO POMAGAM”

W dniu pierwszego listopada Matka Najświętsza prosiła wizjonerki, by często odwiedzały miejsce objawień. Iwetka powiedziała, że boi się przychodzić zimą, kiedy spadną potężne śniegi. Posłuchajmy odpowiedzi Maryi: „Nie bój się, bo ja nigdy nie wyrządzam krzywdy, tylko pomagam”. Każda Jej prośba, choćby najtrudniejsza, powinna być przez nas wysłuchana, jest bowiem wejściem na drogę Jej obecności, jest wtuleniem się w Jej płaszcz. Nie stanie się nam krzywda.

Dlatego – mówi Maryja – młodzież może przyjąć do swego serca apel Matki Najświętszej, by jak najczęściej uczestniczyć w liturgii.

Dlatego dorośli mogą poświęcić więcej czasu modlitwie i pokutą wynagradzać za grzechy: swoje osobiste, Słowacji, całego świata.

Warto to uczynić, bo droga wskazana przez Maryję ściąga na ludzi ocean łask! Wszystko to ma służyć naszemu dobru. Matka Najświętsza chce nam pomóc, ale… potrzebuje do tego naszej współpracy. Co chce nam konkretnie dać? Litmanowa daje krótką odpowiedź. Maryja mówi: „Jestem Nieskalaną Czystością. Pomóżcie mi zachować czystymi wasze serca!”. Byśmy mogli stać się „błogosławionymi czystego serca i oglądać Boga” (por. Mt 5,8). Nie ma nic ważniejszego niż to.

SKARBY, ALE ZALEDWIE DOCZESNE

Objawienia w Litmanowej ogniskują się wokół kilku tematów przewodnich. Jednym z nich jest z pewnością zabieganie ludzi wokół spraw tego świata.

Okazuje się, że ludzie potrafią bardzo gorliwie pracować nad zdobyciem doczesnych skarbów. Wykazują się niezwykłą pomysłowością, są gotowi do wyrzeczeń, umieją przewidywać i potrafią wykorzystać każdą sposobność, by osiągnąć zamierzony cel. Szkoda tylko, że ich perspektywa zamyka się w granicach doczesności. Ten ogromny wysiłek, na który się zdobywają, ma na celu tylko jedno: osiągnięcie materialnego bogactwa. Gdyby ludzie włożyli tyle samo trudu w zdobycie nieba, żylibyśmy pośród świętych! Niestety Maryja skarży się: „Dlaczego ludzie nie podejmują wyrzeczeń, jak przed wielu laty czynił to Jezus? Ludzie posiadają wiele rzeczy materialnych, mają wszystko, czego chcą, są nawet gotowi pozabijać się nawzajem, byleby je zdobyć. Chcą tylko mieć coraz więcej. Sam Jezus uczył, że mamy się wzajemnie miłować, że mamy sobie przebaczać. Tutaj jednak nie wprowadza się tego w życie!”.

Skarga Najświętszej Maryi Panny dociera także do naszych uszu. Odczytujemy słowo po słowie, a nasze sumienia dobrze potrafią określić, na ile słowackie orędzie Matki Bożej mówi prawdę o nas, o naszym życiu, o świecie naszych wartości. Może i nas cechuje wyścig ku „więcej mieć”, wyścig, w którym nie obowiązują żadne reguły, a już na pewno nie zasady Ewangelii? Może i my powinniśmy wsłuchać się uważnie w ostrzeżenie Matki Bożej skierowane do naszych bliźnich?

ZWIASTUNKA KATASTROFY

Od pierwszych spotkań Maryi z wizjonerkami z Litmanowej pojawia się najważniejszy może element maryjnego przesłania. Matka Najświętsza wyjaśnia, dlaczego na miejsce swych objawień wybrała właśnie Słowację. Przyniosła jej mieszkańcom macierzyńskie ostrzeżenie. „Nie mogę patrzeć na grzechy Słowacji. Wiele moich dzieci ma wszystko, ale nie oddaje czci memu Synowi i mnie.” Ostrzega, że Jezus ześle na ten kraj jakaś katastrofę (nie wyjaśnia, na czym będzie ona polegać). Ale jeśli ludzie zaczną pokutować i żarliwie się modlić, owa katastrofa zostanie odłożona w czasie. Przypomnijmy, co nauczał Jan Paweł II w Roku Maryjnym 1987.: „Tak jak to zawsze czyniła pobożność chrześcijańska, przedkładamy Najświętszej Dziewicy trudne sytuacje indywidualne, aby ukazując je Synowi, uzyskała od Niego złagodzenie ich i odmianę. Ale przedstawiamy Jej również sytuację społeczną i kryzys międzynarodowy z tym wszystkim, co budzi troskę: nędzę, bezrobocie, brak żywności, wyścig zbrojeń, pogardę dla praw ludzkich, konflikty już istniejące czy zagrażające, częściowe lub totalne. Wszystko to pragniemy złożyć po synowsku przed Jej «miłosierne oczy»”. Ona, Pośredniczka Łask, skutecznie wyprasza złagodzenie ich i odmianę”. Także dla Słowacji może wybłagać złagodzenie kary, odsunięcie jej w czasie. Kto wie, może nawet odmianę przyszłości. Jeśli tylko będzie mogła położyć na Bożą wagę gorliwość słowackiego ludu i przechylić ją na stronę dobra, by sprawiedliwość mogła ustąpić miłosierdziu…

 STATUS OBJAWIEŃ

Objawienia trwają, Kościół nie może się więc na ich temat wypowiedzieć. Ale w osobie miejscowego biskupa zdaje się być im ostrożnie przychylny. Biskup Jan Hirka nie tylko zezwolił na odbywanie pielgrzymek do miejsca objawień (z czego skorzystało już ponad milion ludzi), ale też napisał w specjalnym liście: „Otrzymaliśmy ostatnio wiele próśb o opinię na temat wydarzeń w Litmanowej, gdzie miałaby się ukazywać Matka Najświętsza… Jezus Chrystus i Matka Najświętsza wykorzystują czasem poszczególne osoby, by komunikować się ze światem w formie niezwykłej – objawić się ludziom – i kierować naszą uwagę ku jakimś świętym prawdom lub obowiązkom, o których zapominamy, albo też by uchylić grożącą nam karę. Tak jest w wielkim planie Bożym, który powinniśmy przyjąć z wdzięcznością i gotowością”. Dodaje jednak, że ponieważ istnieje niebezpieczeństwo złego rozeznania dotyczącego pochodzenia objawień, dlatego on sam musi odnosić się do nich z rezerwą: „Chcę wyjaśnić, że najpierw musimy przyjąć postawę krytyczną, co potem – jeśli jest to objawienie prawdziwie nadprzyrodzone – pozwoli ukazać się prawdzie w pełniejszym świetle. Święty Augustyn, mówiąc o wątpiącym Tomaszu, powiedział, że był on większym dowodem na prawdziwość wiary niż którykolwiek z pozostałych Apostołów.” Stąd wyraził przekonanie: „Jeśli objawienia są prawdziwe, sam Zbawiciel i Najświętsza Maryja Panna zatroszczą się o ich właściwe rozpoznanie”.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Adres

Nasz Adres:

Hora Zvir, Litmanowa, Słowacja