„Matka pod krzyżem
Historia tego wizerunku sięga dawnych Kresów Wschodnich (dziś Ukraina). Pierwsze wzmianki o starym obrazie Matki Bożej Bolesnej, podarowanym słudze Andrzejowi Jaworskiemu przez właścicieli wsi Dobrowody pochodzą z roku 1738. Wkrótce zauważono, że twarz Madonny przybiera różne wyrazy, a potem że poci się krwawymi łzami. Po zbadaniu sprawy decyzją abp. Ignacego Wyżyckiego obraz przeniesiono do kościoła parafialnego w Monasterzyskach. Odtąd też zaczęto spisywać cuda, które zdarzały się za sprawą Matki Najświętszej. Przynoszono liczne wota. W 1945 roku w związku z wysiedleniem ludności polskiej z Kresów kościół zamknięto. Ówczesny proboszcz ks. Antoni Joniec i wikary ks. Józef Maciaszek, ryzykując życie, przewieźli płótno w bagażach parafian do Łańcuta. Gdy ks. Kazimierz Joniec, bratanek ks. A. Jońca, został proboszczem w Bogdanowicach, po odbudowie kościoła w 1953 r. otrzymał obraz Maryi, dwa inne i monstrancję od stryja. – Widać Matka Boża Bolesna nie chciała zostać w Łańcucie, ale wolała przyjść tu, pod krzyż swojego Syna, bo ta parafia jest pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego – rozważa ks. Adam Szubka, proboszcz bogdanowickiej parafii.
Cuda za obrazem
– W ilu tytułach czcimy Maryję? Nie zliczymy. Kościół czuje to, że jest ona właściwym drogowskazem do Syna. Ona się nami opiekuje, jest dla nas łaskawa i taką Ją czcimy w tym obrazie.”
Fragment tekstu Gość NIedzielny Sanktuarium Kresowianki https://www.gosc.pl/doc/2190779.Sanktuarium-Kresowianki
Media