NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA AMERYKI

Rome City, 1956

Kraj, który wielu uważa za przyczynę wszelkiego zła, jakie w ostatnim stuleciu spadało na ziemię, okazuje się w oczach Bożych ziemią wielkich obietnic! Oczywiście chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki, które rzeczywiście zasługują na niechlubne miano politycznego i moralnego wichrzyciela. A jednak – pewnie jak wszędzie – ten magnes jest dwubiegunowy: jest w nim biegun zła, ale istnieje też biegun dobra. Czy na pewno ten drugi jest „w odwrocie”? Kto zna historię tytułu „Najświętszej Maryi Panny Ameryki”, ten nie jest już przekonany, że krzykliwe zło jest silniejsze od cichego dobra.

Właśnie  ciche i bez rozgłosu były objawienia, które przyniosły ów nowy maryjny tytuł. Wiemy o nich od cichego świadka – dziennika prowadzonego przez wizjonerkę, znanego dziś pod tytułem „Najświętsza Maryja Panna Ameryki”. Z niego jako ze źródła czerpiemy wiedzę o niezwykłych wydarzeniach. 

Historia zaczęła się w dniu 10 maja 1846 roku, kiedy jeden amerykański arcybiskup i 22 biskupów zebranych w Baltimore, pierwszej katolickiej diecezji Stanów Zjednoczonych Ameryki, wystosowało do Rzymu niezwykłą petycję. Amerykańscy pasterze prosili w niej, by Najświętsza Maryja Panna  wzywana pod tytułem Niepokalanego Poczęcia mogła zostać ogłoszona Patronką Stanów Zjednoczonych. Ówczesny papież Pius IX udzielił zgody; tym samym Maryja w swym przywileju Niepokalanego Poczęcia stała się Patronką Stanów Zjednoczonych.

Tytuł ten jest tym bardziej godny uwagi, że prośba biskupów Ameryki wyprzedziła ogłoszenie prawdy o Niepokalanym Poczęciu w formie dogmatu. Stało się to w 1954 roku. Przez kilka lat USA miało za Patronkę Maryję „niezdogmatyzowaną”, marginalną, a może nawet niekoniecznie prawdziwą. Bez wątpienia petycja biskupów Ameryki była dla papieża ważnym znakiem tego, co teologia nazywa „zmysłem wiary Kościoła”, który sprawia, że  lud Boży intuicyjnie wierzy w to, co jest prawdą objawioną z wysoka. 

Ktoś słusznie zauważy, że można się spodziewać, że gest amerykańskiego Kościoła zyskał sobie w niebie szczególną wdzięczność. 

Ale to dopiero pierwszy rozdział historii. Kolejnemu papieżowi o imieniu Pius przedstawiono w 1913 roku zamiar wybudowania narodowej maryjnej świątyni ku czci „Niepokalanego Poczęcia”. Papież Pius X z entuzjazmem odniósł się do tej idei i sam złożył na jej budowę ofiarę w wysokości 400 dolarów.

Świątynia powstała. Jest duchowym centrum kraju, który jako jedyny na świecie związał swe dzieje z Niepokalanym Poczęciem.

A to potężny biegun dobra, choć rzeczywiście głęboko ukryty pod powierzchnią historii.

Najpierw przychodzi diabeł

Mijały lata. Kończyło się lato 1956 roku, a w nim pewna zakonnica została wysłana do @Kneipp Springs, Rome City. Był to początek nowej karty amerykańskiej historii – początek najważniejszych amerykańskich objawień.

Przybyłą do Rome City była  @letnia siostra Mildred Maria Neuzil, urodzona w rodzinie austriackich imigrantów, znana w zakonie jako siostra Mary Ephrem. Do 1979 roku była ona członkinią zgromadzenia Sióstr Bezcennej Krwi, potem, do śmierci w 2000 roku żyła w kontemplacyjnym klasztorze @Indwelling Trinity. Współsiostry nazywały ją pieszczotliwie „Millie”. Wizjonerka do końca pozostawała nieznaną, udało się jej nawet nie dopuścić do rozpowszechnienia obrazków z jej fotografią. Jej mistyka pozostała sprawą prywatną aż do dnia, kiedy w jej celi odnaleziono duchowy dzienniczek.

Wróćmy do sprawy przeniesienia siostry Mildred. Nasza Millie z wielkimi oporami przyjęła decyzję swych przełożonych. Czy dlatego, że miała pracować w uzdrowisku przy obsłudze stołów? Dlaczego miałaby być temu niechętna? Może opór pochodził od diabła, który bał się tego, co za chwilę się wydarzy?

Siostra dotarła do nowej placówki i od razu okazało się, że intuicja jej nie myliła. W Kneipp Springs coś złego wisiało w powietrzu. Już po przekroczeniu progu swej celi poczuła, że – jak to nazwała później – „coś wyskoczyło przez okno”. W nocy opuściła swój pokoik i poszła do kaplicy; jednak dziwne uczucie nie opuszczało jej ani na chwilę. „Czułam się tak, jakbym znajdowała się w pierścieniu zła. Nie mogłam się z niego wydostać, a jednocześnie coś mówiło mi, że muszę z niego wyjść” – tłumaczyła zakonnica.

Pewnej nocy obudziła się z poczuciem, że coś (może ktoś) siedzi na poduszce za jej głową. Zanim mogła dostrzec, co to jest, to coś położyło łapę (może dłoń) na jej oczach i przesunęło pazurami po twarzy. Kiedy potem spojrzała w lustro, nie znalazła na twarzy żadnych śladów nocnego zdarzenia…

Dla siostry Millie w nowym klasztorze działo się zbyt wiele!

O tak oto diabeł osiągnął cel: rankiem siostra Mildred poszła do przełożonej i poprosiła o pozwolenie na natychmiastowy powrót do klasztoru w Ligonier, z którego przybyła. Otrzymała zgodę, ale pod jednym warunkiem: znajdzie kogoś na swoje miejsce.

Nie znalazła. Została w Rome City. W rezultacie czekało na nią spotkanie z Matką Najświętszą.

Maryja jako Pani z Lourdes

W dniu 25 września, w którym w kalendarzu kościelnym w Stanach Zjednoczonych przypada wigilia święta północnoamerykańskich męczenników, siostra Mildred po raz pierwszy ujrzała Matkę Najświętszą. „Chociaż – jak sama tłumaczyła – bardziej czułam Jej obecność niż widziałam”. Maryja przyszła powiedzieć, że obiecuje Ameryce większe cuda niż te, które zdarzyły się w Lourdes i Fatimie. Będą się one mnożyć w tym kraju,  jeśli tylko jego mieszkańcy zrobią to, czego Matka Boża pragnie. 

Od razu rozumiemy, dlaczego mamy taką a nie inną formę objawienia. Maryja ukazuje się w postaci Matki Bożej z Lourdes, bo to miejsce objawień – z jego słynnym Sanktuarium – jest „stolicą łask”, puntem odniesienia dla mówienia o cudach na każdym zakątku świata. Lourdes to najwyższy stopień na znanej nam skali cudów. A w Rome City Maryja ogłasza, że w Stanach Zjednoczonych będą się działy cuda „ponad skalę”!

Powiedziała też: „Moje dzieci, jestem uradowana, że w Ameryce moje dzieci kochają Mnie i czczą, a czynią tak przede wszystkim przez chwalebny i wyjątkowy przywilej mego Niepokalanego Poczęcia. Obiecuję wynagrodzić ich miłość, czyniąc wśród nich cuda łaski mocą Serca mego Syna i mojego Niepokalanego Serca.” Od razu też wyjaśniła, co jest dla niej ważne, że troszczy się przede wszystkim o nasze życie wewnętrzne: „Nie obiecuję cudów dotyczących ciała, ale duszy.” Dlaczego? Znów Maryja uprzedza nasze pytanie: „Bowiem to właśnie przez takie cuda łaski Trójca Święta doznaje największej chwały wśród ludów i narodów.”

Domagałą się od zakonnicy, by opowiedziała ludziom o Jej pragnieniu.

Matka Boża Ameryki

Dzień po objawieniu się Maryi w postaci Niepokalanej z Lourdes Matka Najświętsza ukazała się dwukrotnie pod inną postacią. Siostra Mildred ujrzała Maryję jako „Najświętszą Maryję Pannę Ameryki”.

Pierwszy raz Maryja zjawiła się po porannej mszy świętej. Była cała owinięta w łagodny blask światła.

Wizjonerka pisze w dzienniczku: „Ujrzałam Jej piękną twarz i lilię trzymaną w prawej dłoni. Miała na sobie biały welon sięgający niemal do pasa oraz płaszcz i suknię  z czystej bieli. Była przewiązana w pasie cienkim  białym paskiem zrobionym z tego samego materiału, co suknia. Płaszcz spinała na górze złota broszka. Na głowie nosiła wysoką złota koronę.” Wizjonerce wydawało się, że oczy Maryi, „podobnie jak jej włosy są medium@ brązowe”. Millie zapisała też, że Maryja „stopy miała bose, czasem zasłaniane przez przesuwające się chmury”, że „Matka Boża nie przestawała się uśmiechać, gdy nagle na Jej piersi ukazało się Niepokalane Serce otoczone wieńcem czerwonych róż, z których wychodziły ogniste płomienie. Lewą ręką unosiła lekko płaszcz, by Jej Serce było widoczne”.

Wizjonerka nie rozumiała jeszcze głębi wszystkich symboli, poczuła tylko, że róże otaczające Serce symbolizują cierpienie Matki Najświętszej. 

Maryja ogłosiła uroczyście: „Jetem Matką Najświętszą Ameryki. Chcę, by moje dzieci mnie czciły, szczególnie czystością swego życia”.

I znikła.

Cały dzień wizjonerka czuła przy sobie obecność Matki Najświętszej. Było to dla niej coś zupełnie nowego. Zaś wieczorem Pani Ameryki ukazała się jej ponownie. Minęło pół godziny od odprawienia przez Millie Godziny świętej, gdy Maryja stanęła przed zakonnicą i powiedziała:

„Moje dziecko, zawierzam ci to orędzie, które masz przekazać moim dzieciom w Ameryce. Chcę, by był to kraj poświęcony mojej czystości. Moje dzieci muszą mocno wierzyć w moją miłość. Chcę, by były one dziećmi mojego Czystego Serca. Pragnę przez moje amerykańskie dzieci umocnić wiarę i czystość wśród ludów i narodów.  Niech przyjdą do mnie z ufnością i w prostocie serca, a ja, ich Matka, nauczę ich jak stać się czystym – podobnym do mego Serca i podobającym się Sercu mego Syna.”

Oto i potężny biegun dobra, który może uporządkować swą siłą cały świat! Warunek jest jeden: w Ameryce musi zapanować moda na czystość…

Kolejne widzenia

„Potem – wyznała siostra – widziałam Matkę Najświętszą bardzo często”. Po wstępnym podkreśleniu siły dobra dalsze objawienia pokazywały już dwubiegunowość amerykańskiego narodu. Istnieje też w nim potęga zła…

Bo oto kolejnego dnia siostra Neuzil widzi Matkę Bożą trzymającą w dłoniach kulę ziemską. Maryja pochylała się nad nią i płakała. Powiedziała: „Oto łzy waszej Matki! Czy będę płakać nadaremnie? Moje przyjście do was to ostateczność.  Błagam was, byście posłuchali mego głosu. Oczyśćcie wasze dusze w Bezcennej Krwi Mego Syna. Żyjcie w Jego Sercu. Zaproście mnie, bym mogła uczyć was życie w wielkiej czystości  serca, która podoba się Bogu.  Bądźcie moją armią czystych żołnierzy, gotowych walczyć aż po śmierć, by zachować czystość duszy. Jestem Niepokalana, Patronka waszych ziem. Bądźcie moimi wiernymi dziećmi, a ja będę waszą wierną Matką”.

„Płaczcie, moje dzieci. Płaczcie ze swoją Matką nad grzechami ludzi. Wstawiajcie się ze mną przed tronem miłosierdzia, bo grzech przywalił cały świat, a kara nie jest odległa. To najciemniejsza godzina, jeśli jednak ludzie przyjdą do mnie, moje Niepokalane Serce rozjaśni ją znowu  miłosierdziem, które mój Syn spuści na świat z moich rąk. Pomóżcie mi raz jeszcze sprowadzić na świat słoneczny blask Bożego pokoju!”.

Narodowe Sanktuarium 

Wiele mówiła też o sanktuarium.  Powiedziała na przykład: „Pragnę, by cała Ameryka była moją świątynią przez to, że każde serce otworzy się na miłość mojego Syna.” 

Ale ta „panamerykańska świątynia” miała znaleźć swój wyraz w materialnej świątyni. Bowiem 13 października 1956 roku Maryja ukazała się pod znaną już wizjonerce postacią Najświętszej Maryi Panny Ameryki, jednak w wizji zabrakło Niepokalanego Serca na piersi i lilii w dłoni Matki Bożej. Zamiast niej Maryja trzymała w dłoni małą replikę ukończonej Świątyni Niepokalanego Poczęcia. 

Później siostra Mary Ephrem odnotowała, że była zachwycona uśmiechem rozpromieniającym twarz Matki Bożej. Zapisała też Jej słowa: „To jest moja świątynia. Jestem z niej bardzo rada. Powiedz moim dzieciom, że im za nią dziękuję. Niech szybko ją skończą i uczynią miejscem pielgrzymek. To będzie miejsce cudów. Obiecuję to wam.”

Dodajmy, że Narodowa Świątynia została ukończona 20 listopada 1959 roku. Minęły zaledwie trzy lata…

Zabezpieczenie

Matka Najświętsza obiecała, że figura Najświętszej Maryi Panny Ameryki, umieszczona kiedyś w Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia, będzie „zabezpieczeniem dla kraju”, a Jej obrazki i figury czczone w domach „będą zabezpieczeniem dla rodziny”. Obiecała też, że Jej medalik „będzie zabezpieczeniem przed złem dla wszystkich, którzy będą go nosić z wielką wiarą i pobożnością”.

„Within”

W omawianych amerykańskich objawieniach pojawia się jeszcze jeden niezwykle ważny wątek. Jakby struktura objawień była wielowarstwowa! Poza  wątkiem obietnicy i nadziei, wątkiem  moralno-politycznym i wątkiem znaku, jakim jest Sanktuarium mamy też wątek czysto duchowy, zbawczy. Zaistniał on przede wszystkim podczas objawienia, które miało miejsce w nocy z 22 na 23 listopada 1957 roku, kiedy to siostra Millie znów ujrzała inną wersję „Najświętszej Maryi Panny Ameryki”

Na piersiach Matki Najświętszej widniał „trójkąt i oko, jakby oglądane przez zasłonę”. To symbol @„Divine Indwelling.  Sama Maryja stała na kuli ziemskiej, a silne światło wydobywające się Troistej Boskiej Obecności oświetlało ziemię.

Zdziwi nas może interpretacja tego objawienia przez wizjonerkę. Dla niej przesłanie jest oczywiste: dotyczy naszego życia wewnętrznego, naszego zjednoczenia z Bogiem i Jego działania przez obecność w naszych sercach. Maryja pokazuje, że Jej misja to misja każdego z nas. Wszyscy mamy stać się żywymi tabernakulami Obecności Bożej i sprawić, by Troista Dobroć mogła się ukazać światu. Droga do tego jest prosta: gdy nauczymy się uczestniczyć w Maryjnych łaskach (tak, objawienie zapewnia, że jest to możliwe, że możemy być „jak Ona”!), będziemy też mogli dzielić z Nią ducha uwielbienia Wszechmocnego Boga, który w nas mieszka. 

Bo wszystko zaczyna się „within”.

„Within” to kluczowe słowo tej warstwy objawień. Powraca ono jak bumerang. Matka Najświętsza ogłosiła na przykład, że pokój musi przyjść z „within”, że nie ma innej drogi. Mówiła, że nasze serca będą się bardziej podobały Jej Synowi, ale musimy przyjść do Niej, Jego Matki i uczyć się Jej wewnętrznego życia. Prosiła o zmianę życia, która zaowocuje zjednoczeniem z Trójcą Przenajświętszą, co będzie dowodem naszej miłości do Niej. Powiedziała: „Trójca Święta spogląda z góry z nieskończonym upodobaniem na te dusze i czyni je swoim niebem na ziemi”.

Wiele razy mówiła o Boskim Zamieszkaniu, o uświęceniu od wewnątrz. Tak właśnie rozumiała reformę społeczeństwa o odnowę ludzkości.

Dodajmy, że rok przed śmiercią siostra Millie usłyszała od Matki Najświętszej, że wszystkie objawienia, jakie miały miejsce od początku czasu prowadzą do „@divine indwelling”. Jak nazwa jej zakonu… A „@divine indwelling”, owe „within” to zasada nieba! Kogo stanie się ona udziałem, ten jest już mieszkańcem nieba. Jest „niebem Trójcy na ziemi”.

Z ziemi do nieba

W ostatnich latach życia siostra Mellie bardzo cierpiała. Jej przyjaciółka, Audrey Frank złożyła przejmujące świadectwo: „Jeśli miało miejsce cokolwiek związanego z Najświętszą Maryją Panną Ameryki, Mellie była proszona o cierpienie; zawsze się zgadzała i zawsze coś bolesnego wchodziło w jej życie.”

Zmarła wierząc, że Ameryka się zmieni, że wybierze drogę Bożą. Mieszkająca wraz z nią w klasztorze siostra Josepha twierdzi: „Powiedziała, że jeśli świat zrobi to, o co Bóg prosi, wszystko będzie dobrze”.

Pozostaje pytanie, czy zrobi… Bo ta sama zakonnica przywołuje myśl wizjonerki: „Ale jeśli nie zrobi, w końcu coś się wydarzy. Bóg nie ma zamiaru patrzeć spokojnie na te wszystkie aborcje.  [Mellie ] martwiła się o cały świat i Amerykę, która mu przewodzi. Bardzo niepokoiła się nieczystością szerzącą się wśród ludzi młodych”.

Bo Maryja ogłosiła: „Jeżeli moje dzieci nie zmienią życia, będą cierpieć wielkie prześladowanie. Jeżeli człowiek sam nie podejmie koniecznej pokuty, by zadośćuczynić za grzechy swoje i innych, Bóg w swej sprawiedliwości będzie musiał zesłać na niego karę konieczną do zadośćuczynienia”.

Uznanie

Objawienia z Rome City nie zostały dotąd formalnie uznane przez Kościół. Można jednak mówić o jego przychylności. Jako przykład podaje się fakt, że dzienniczek wizjonerki otrzymał imprimatur od jej ordynariusza abpa Paula F. Leibolda z Cincinnati. Wspomnijmy też, że otoczenie tego hierarchy twierdzi, że gdyby ten nie umarł przedwcześnie, doprowadziłby do formalnego uznania objawień. Zdążył jednak zaaprobować wybicie medalika według wskazań, jakie cicha zakonnica otrzymała od Matki Najświętszej.

Ale najlepszym weryfikatorem objawień udzielonych siostrze Mildred Maria Neuzil będzie czas. Pokaże on, czy obietnice Matki Najświętszej były prawdziwe. Oczywiście mówimy o tych kliku szczegółowych, dotykających wymiaru politycznego i historycznego. Bo podstawowe prawdy – te zawarte w warstwie duchowej objawień – są bez wątpienia prawdziwe. Są powtórzeniem nauki Chrystusowej Ewangelii.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Adres

Nasz Adres:

10871 IN-9, Wolcottville, IN 46795, Stany Zjednoczone