Niepokalana z koronami

Pabianice 1904

Za życia nazywano go szalonym, bo chciał zdobyć dla Maryi Niepokalanej cały świat. I to w szalony sposób – jak najszybciej, bez żadnych środków rodem z tego świata. Idei zwycięstwa Niepokalanej oddał się cały, bez reszty. Oddał za nią życie. Był zakonnikiem, kapłanem, świętym, prorokiem. To Maksymilian Maria Kolbe, kolejny człowiek, którego życie odmieniło się całkowicie na skutek spotkania z Matką Najświętszą i które od tamtego dnia podążyło drogą świętości. 

Kiedy i gdzie miało ono miejsce? W jaki sposób Maryja objawiła się ojcu Kolbe? Nie stało się to podczas jego studiów rzymskich, gdy obmyślał zorganizowanie Milicji Niepokalanej. Nie miało to miejsca w budowanym przez niego Niepokalanowie, jego umiłowanym „Mieście Niepokalanej”, z którego popłynęło niebawem na cały świat orędzie o mocy i miłości Maryi. Objawienie, nad którym chcemy się przez moment pochylić, miało miejsce wiele lat wcześniej. Maksymilian (a właściwie Rajmund, bo takie imię otrzymał przyszły święty na chrzcie) był wtedy dziesięcioletnim chłopcem, chłopcem, o którym już wtedy mówiono „szalony”. Była to jednak raczej negatywna cecha charakteru, która sprawiała, że matka myślała z niepokojem o przyszłości swego syna. 

Do czasu spotkania z Maryją w 1904 r. W Pabianicach.

Niepokalana i dwie korony

Wiemy o nim nie bezpośrednio od samego świętego, ale za pośrednictwem jego matki, i to dopiero po śmierci jej syna. Na wieść o męczeństwie syna napisała do Niepokalanowa list, w którym opisała wizję, jaką miał w dzieciństwie. Pewnego dnia, widząc że jest dziwnie skupiony i poważny, obawiała się, że jest chory, dopytywała się więc, co się z nim dzieje. Oddajmy jej głos:

„Byłam niespokojna, czy czasem nie jest chory, więc pytam się go, co się z tobą dzieje. Zaczęłam więc nalegać (…). Drżąc ze wzruszenia i ze łzami mówi mi: ja mama mi powiedziała « co to z ciebie będzie», to ja bardzo prosiłem Matkę Bożą, żeby mi powiedziała, co ze mną będzie. I potem, gdy byłem w kościele, to znowu ją prosiłem, wtedy Matka Boża ukazała mi się, trzymając dwie korony: jedną białą a drugą czerwoną. Z miłością na mnie patrzyła i spytała, czy chcę te korony. Biała znaczy, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, z chcę… wówczas Matka Boga mile na mnie spoglądnęła i znikła”.

Powiedziałem, że chce obie.

Krótki, niemal lakoniczny jest opis tego niezwykłego objawienia. Chcielibyśmy usłyszeć o nim więcej, a słyszymy zaledwie trzy zdania. Kiedy jednak przyjrzymy się temu objawieniu z bliska, okazuje się, że jest ono jak studnia: wydaje się niepokaźne, a można z niego czerpać w nieskończoność! 

Zacznijmy od faktów, które przekazuje nam młody wizjoner. Po pierwsze, możemy być pewni, że Maryja ukazuje się przyszłemu świętemu jako Niepokalana. Nie wiemy o tym wprost, ale świadczy o tym całe życie o. Maksymiliana, wypełnione jedną wielką ideą – zdobyć świat dla Niepokalanej. To dlatego jest on założycielem Niepokalanowa, dlatego z nieludzką gorliwością rozpowszechnia Cudowny Medalik, dlatego zakłada Rycerstwo Niepokalanej, dlatego w każdym tekście, który wychodzi spod jego pióra, pojawia się Niepokalana. Ona wzięła go w swoje posiadanie. Nie mamy wątpliwości, że stało się to właśnie w 1904 r.

Co jeszcze wiemy? Wiemy, że Matka Najświętsza ukazała Maksymilianowi Kolbe, wówczas dziesięcioletniemu chłopcu, dwie drogi życiowe, dwa powołania. To niezwykle ciekawy element tego objawienia. Dlaczego?

Współdziałanie Boga… 

Święty Maksymilian staje przed koniecznością wyboru. Daje mu ją Bóg, który proponuje mu dwie możliwości… Otóż to! Otrzymujemy kolejny dowód na prawdziwość słów Jana Pawła II, że „chrześcijaństwo jest religią współdziałania Boga i człowieka”! Najpierw działa Bóg – daje On człowiekowi ograniczony wybór dróg życiowych. Zauważmy, że nie proponuje mu wielu możliwości, lecz mówi: albo-albo. Do chłopaka z Pabianic mówi: do nieba dojdziesz albo przez czystość, albo przez męczeństwo. Wybieraj. 

Wyroki Boże nakładają na nas ograniczenia. Okazuje się, że nie każda wybrana przez nas droga ma swe źródło w woli Bożej. Nie jest tak – jak chcą niektórzy – że Bóg ogranicza się jedynie do akceptacji naszych wyborów. Nie, On wskazuje kilka dróg i każe nam wybierać. Być może nigdy nie jest tak, że otrzymujemy tylko jedno potencjalne powołanie. Może zawsze nasza droga jest wyborem między dwiema dobrymi drogami? Może istnieje nawet możliwość przejścia z jednej drogi na inną, nie sprzeniewierzając się powołaniu. Tego nie wiemy, choć sami doświadczamy, jak skomplikowane i kręte mogą być drogi prowadzące do Boga. 

…i człowieka 

Na pewno w ramach Bożych planów pojawia się miejsce dla ludzkiej wolności. Możemy wybierać między dobrem a dobrem. Grzesznicy odrzucają każdą Bożą wersję ich życia, święci wybierają to, co wydaje się im bliższe potrzebom ich serca. Zaś szaleńcy wołają: Chcemy wszystko! Tak uczynił Kolbe. Jego „szalony charakter”, nad którym tak bolała ziemska matka okazał się siłą, którą wystarczyło skierować we właściwym kierunku. Problemem okazały się nie tyle cechy charakteru, ile ich ukierunkowanie. 

Pojawia się uwaga dla większości nas, rodziców i wychowawców. Jak łatwo zniszczyć ów potencjał, zamiast go właściwie ukierunkować. Dajmy naszym dzieciom szansę. 

Stąd wielcy grzesznicy tak łatwo stają się świętymi, a „gwałtownicy zdobywają królestwo”.

A my? Może powinniśmy pamiętać, że Bóg nie jest zimnym legalistą, lecz kochającym Ojcem. Kiedy słyszymy, że chce nam udzielić jakiejś łaski, powinniśmy wołać: „Dobrze, Panie, ale daj jeszcze więcej!”. Zaś gdy kieruje do nas jakąś prośbę, powinniśmy zawołać: „Tak, Panie, ale uczynię dla Ciebie więcej niż prosisz!”. Jeżeli taki duch owładnie nasze serca, to możemy być pewni, że dając więcej, otrzymamy więcej. A gdy za hojność Boga będziemy starali się odpłacić naszą hojnością, Bóg znowu obdarzy nas ponad miarę. I tak dalej, a ostatnie słowo będzie zawsze należało do Niego, bo on jest samą Hojnością.

A wszystko przez Maryję

I jeszcze jedna prawda. Wolę swoją objawia Bóg przez Maryję. To Ona przynosi Kolbemu dwie korony.

Więcej, to Ona jest opiekunką naszego powołania. Bowiem Jej rola nie kończy się z chwilą objawienia  go nam, lecz z chwilą jego wypełnienia. Można się domyślać, że to właśnie Maryja stanie przy nas w dniu Sądu, by zaświadczyć o naszych wysiłkach, by usprawiedliwiać nas za wszystkie nasze niedociągnięcia i niewierności. Kto lepiej niż Ona zna nasze duchowe życie, skoro zawsze jest przy nas, aby nam nieustannie pomagać w realizacji naszego powołania?

Objawienie długie jak życie

Możemy być pewni, że objawienie z 1904 r. było zaledwie początkiem bezpośredniego kontaktu ojca Maksymiliana z Matką Najświętszą. Skąd to przekonanie? Wprawdzie można w niektórych z jego listów znaleźć sugestię, że ma bezpośredni kontakt z „Mamusią”, ale nam wystarczy przyjrzeć się jego „szalonemu” życiu i jego proroctwom. On w swym powołaniu musiał być prowadzony przez Maryję! Ona musiała ukazywać mu drogę! Ona musiała mu ukazać znaczenie swego Niepokalanego Poczęcia dla pokonania grzechu w świecie. Ona musiała wskazać mu na Cudowny Medalik jako na narzędzie do pokonania szatana i masonerii. Ona musiała go zapewnić o tym, że pewnego dnia Jej figura stanie na Placu Czerwonym! Ona była z nim każdego dnia. Bo on trwał w zjednoczeniu z Nią! A wówczas Maryja nie odmawia łaski swej namacalnej obecności. Nigdy i nikomu.

Nie wierzycie? Zajrzyjcie w życiorys ojca Kolbego. Spójrzcie na ostatnie dni jego życia. Wsłuchajcie się w śpiew, jaki dochodził z celi głodowej, gdzie dziesięciu mężczyzn chwaliło Najświętszą Maryję Pannę! Ona była Maksymilianowi drogą, siłą, pomocą w każdej sytuacji. Ona nauczyła go nie być, by Bóg mógł objawiać się światu i zwyciężać zło przez Niepokalaną. Nawet w obozie w Auschwitz. Nawet w celi śmierci. 

Przecież napisał, jakie oddanie Maryi ma jest jego: „… aż do całkowitego wyniszczenia naszego ja, ofiary całopalnej bez żadnych zastrzeżeń, lub granic (…) wszystko, wszystko. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość całą: życie, śmierć, wieczność. Słowem wszystko, wszystko”.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Media

Szlak „Śladami Świętego Maksymiliana Kolbego po Pabianicach”: https://um.pabianice.pl/uploads/files/turystyka/szlaki_turystyczne/szlak_sladami_sw_maksymilana.pdf

Adres

Nasz Adres:

95-200 Pabianice, ul. Jana Pawła II nr 46

Telefon: