MATKA BOŻA TRZYRĘKA

Damaszek, po 726 r.

W arabskiej rodzinie w Damaszku urodził się człowiek imieniem Jan Mansur. Był chrześcijaninem wspaniale wykształconym i piastującym najwyższe urzędy w… muzułmańskim państwie. Własny chrześcijański cesarz kłamliwie oskarżył go przed islamskim władcą o spisek i Jana dotknęła straszliwa kara. Ale wówczas w Damaszku pojawiła się Matka Najświętsza. Ciekawe, że po ludzku patrząc, spóźniła się – nie uchroniła swego czciciela przed wyrokiem kalifa i jego konsekwencjami. Przyszła nocą, by cofnąć czas i związane z nim wydarzenia, a z tego, co bolesne wyprowadzić dla samego Jana i dla całego Kościoła wielkie dobro. 

Św. Jan z Damaszku żył w czasach wymagających nie lada odwagi. Urodzony w 674 roku w chrześcijańskiej rodzinie arabskiej zawsze żył pod panowaniem muzułmańskim. Jego ojciec był wysokim urzędnikiem na dworze kalifa rządzącego całą Syrią; zajmował się państwowymi finansami. Jan był przygotowywany do przejęcia po nim tej intratnej posady i rzeczywiście, po odejściu ojca,  przez lata pozostawał bliskim współpracownikiem władcy Abdul-Meleka. 

Miał wiele zainteresowań. Były wśród nich astronomia, matematyka, muzyka, a także teologia. Swą edukację zawdzięczał uczonemu mnichowi z Sycylii porwanemu podczas jednego z arabskich wypadów na wybrzeża Włoch, którego ojciec wykupił z niewoli i uczynił nauczycielem swego syna. Ten czynił przy nim niezwykle szybkie postępy w nauce.

Herezja ikonoklazmu

W 726 roku bizantyjski cesarz Leon III Izauryjczyk wydał edykt zakazujący oddawania czci ikonom. Ogłosił, że czczenie obrazów nie jest zgodne z nauką Biblii, która uczy: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą”. Cesarz nie był teologiem, wkroczył na obcy sobie teren i uzurpował prawo do decydowania o tym, co prawdziwe, a co nieprawdziwe w wierze Kościoła. Niektórzy sądzą, że jego dekrety powstały pod wpływem myśli muzułmańskiej (Koran zabrania malowania podobizn). Zignorował protest patriarchy Konstantynopola. 

Zaczął się czas ikonoklazmu: lata niszczenia świętych wizerunków.

Obrońca Jan

Jan z Damaszku nie zgadzał się z treścią edyktu i niebawem napisał pierwszy ze swych trzech traktatów „przeciwko tym, którzy potępiają święte wizerunki”. Gdy władca wydał kolejny edykt zakazujący już nie tylko kultu ikon, ale nawet ich publicznego wystawiania, Jan napisał drugi, a potem trzeci traktat.

W swych pismach wyjaśniał: „Pokornie adorujemy nie materię obrazu, lecz to, co on przedstawia. Przecież nie oddajemy też czci materii Ewangelii ani też materii krzyża, lecz temu, co one przedstawiają”. 

Uważał że materia może stać się pośrednikiem łaski, podkreślał również pedagogiczne znaczenie obrazów – unaoczniają one bowiem prostym, niewykształconym ludziom fakty naszego zbawienia i zachęcają do naśladowania cnót Jezusa i Jego świętych. Jan bronił również kultu relikwii świętych. „Jakże (…) nie czcić tych, którzy byli i są oddanymi sługami, przyjaciółmi i synami Boga? Bo cześć, jaką się okazuje najlepszym współsługom, jest dowodem miłości względem wspólnego Pana. (…) Jako zbawcze źródła zostawił nam Chrystus Pan szczątki świętych. Wypływają z nich wielorakie dobrodziejstwa”.

Pisał wspaniale: logicznie i prostym językiem, zrozumiałym dla przeciętnych czytelników. Nic dziwnego, że pod wpływem jego tekstów wielu ludzi wystąpiło przeciwko zakazowi oddawania czci ikonom. Cesarz uznał to za zdradę i postanowił się zemścić. Oskarżył Jana  przed kalifem o podburzanie swymi pismami do buntu.

Zemsta chrześcijanina z użyciem wyznawcy Islamu

Ponieważ chrześcijańskie spory niekoniecznie mogły zainteresować władcę Syrii, cesarz spreparował zarzuty czysto polityczne. Naśladując charakter pisma Jana, sfałszował list, w którym ten wzywał cesarza, by ruszył ze swą armią na Damaszek. Jan miał zapewniać, że otworzy przed jego wojskiem bramy miasta. 

Fałszywy list cesarz przekazał kalifowi.

Próżno Jan starał się wykazać swoją niewinność. Kalif rozkazał uciąć mu prawą rękę – tę, która wzywała do nieposłuszeństwa – i odciętą zawiesił na rynku ku przestrodze mieszkańców.

W tym momencie powinna zakończyć się historia opowiadająca o życiu Jana Damasceńskiego. Stało się jednak inaczej. Ona dopiero się zaczynała!

Objawienie i cud

Jan, tracący z bólu przytomność, ubłagał kalifa o oddanie mu jego ręki. Trzymając ją w lewej dłoni, upadł krzyżem przed ikoną Matki Bożej i zaczął błagać  Maryję o uzdrowienie. Niektórzy twierdzą, że posłużył się  „świętym szantażem”:  prosił o zdrowie, a w zamian obiecał dać Świętej Dziewicy wszystko, co miał – całe swe serce, duszę, umysł, wszelkie zdolności. Ślubował poświęcić resztę życia wychwalaniu Bogarodzicy.

Okaleczony Jan modlił się wiele godzin, aż zmęczony zasnął. Wtedy przyśniła mu się Matka Najświętsza, która zgodziła się na przedstawione Jej warunki. Zgodnie z prośbą Jana obiecała go uzdrowić, ale też zgodnie ze złożoną przez niego obietnicą nakazała mu do końca życia ciężko pracować przywróconą mu ręką. 

Kiedy Jan się obudził, ujrzał, że jego ręka znowu jest integralną częścią jego ciała, że może nią poruszać i że nie czuje już potwornego bólu. W miejscu, w którym mu ją odcięto, pozostała tylko czerwona blizna.

Rankiem kalif, zdumiony cudem oglądanym własnymi oczami, zweryfikował oskarżenie i uniewinnił swego urzędnika.

Podziękowanie i wypełnienie ślubu

Obraz Bożej Rodzicielki, przed którym modlił się święty znany jest dziś jako „Ikona Trzyręka”. To Janowe podziękowanie Najświętszej Maryi Pannie. Do wizerunku Matki Bożej z Dzieciątkiem przed którym się modlił się całą noc Damasceńczyk dodał trzecią rękę uczynioną ze srebra. Jan oddał jej symbolicznie swoją dłoń. Tak Maryja mogła się posługiwać trzema rękami.

Zawsze gotowa pomóc, zrobić nawet to, co po ludzku niemożliwe. Zawsze mająca jedną rękę więcej, by zaradzić potrzebom tych, którzy są Jej dziećmi…

Święty na okazaniu wdzięczności nie poprzestał. Pamiętał, jakie otrzymał polecenie: miał ciężko pracować uzdrowioną dłonią – pracować dla Maryi. Prawdopodobnie około r. 700 Jan Mansur (to drugie imię nosił każdy mężczyzna w jego rodzie) otrzymał zgodę na złożenie urzędu. Rozdał swój majątek biednym oraz wspólnotom kościelnym i udał się wtedy do znajdującego się w okolicach Jerozolimy klasztoru Świętego Saby. W 735 r. patriarcha jerozolimski wyświęcił Jana na kapłana. 

W klasztorze Jan spędził resztę swego życia.Pisał w nim kolejne komentarze teologiczne, traktaty i hymny. Najbardziej znanym jest ten, który legenda wkłada mu w usta po przebudzeniu owej nocy, kiedy Maryja oddała mu odciętą rękę. Zaczyna się on od słów: „Przez Ciebie Łaski Pełna raduje się całe stworzenie

Długo pracował. Św. Jan zmarł około 780 r. w wieku 104 lat.

Świadek „spóźnionej” interwencji Maryi

W 1890 roku papież Leon XIII ogłosił go doktorem Kościoła. Jego ciężka praca stała się wielkim skarbem wiary. Jan jest uważany za ostatniego z Ojców Kościoła Wschodniego. Z jego śmiercią kończy się wspaniały okres patrystyczny Kościoła.

A oto najbardziej znane słowa św. Jana z Damaszku. Przekazują one jego osobiste doświadczenie, choć… wspomniana w nich „opieka” wcale nie musi oznaczać życia bez cierpień i zdrady – nawet ze strony współwyznawców Chrystusa.

„Mając nadzieję w Tobie, Matko Boża, będę zbawiony, mając opiekę Twą niczego się nie lękam, pod opieką Twą będę zwalczał i zwyciężał nieprzyjaciół moich, gdyż nabożeństwo do Ciebie jest bronią zbawienia, daną przez Boga tym, których chce zbawić”.

Może objawienie, które stało się udziałem tego świętego stanowi dodatkowe „objawienie” dla nas? Ukazuje nam, w jaki sposób działa Maryja; że nie chroni przed złem, ale wyprowadza z niego o wiele większe dobro. A to jest prawdziwa wszechmoc. Bo zabić zło nie jest czymś trudnym. Trudnym, a nawet niemożliwym, jest wprzęgnięcie zła w litościwe zamiary Boskiej Opatrzności. I tak oto zło i jego twórca – szatan – w swej walce z Bogiem zaczynają służyć swym działaniem Stwórcy i Odkupicielowi całego stworzenia.

A ponieważ Matka Najświętsza jest historycznym ucieleśnieniem Opatrzności, to Jej przypada rola wykorzystywania zła dla prawdziwego dobra poszczególnych ludzi i całej ludzkości.

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Warto przeczytać

6.05.2009 Niedziela „Św. Jan Damasceński” https://www.niedziela.pl/artykul/88598/nd/Sw-Jan-Damascenski

Adres

Nasz Adres:

Damaszek, Syria