Matka na trudne czasy

Marpingen 1999

Kiedy w 1876 roku Matka Boża ukazywała się trójce dzieci w Marpingen, wśród przekazanych z nieba orędzi była między innymi zapowiedź: „Przyjdę znowu w bardzo trudnych czasach”. Ta obietnica spełniła się w 1999 roku. Czyżby niebo rozeznało naszą współczesność jako czas szczególnie trudny i bolesny? Jeśli tak, to od razu pojawia się kolejne pytanie: Czy Maryja przyniosła nam jakąś receptę, coś, co pozwoli ludzkości przetrwać te „bardzo trudne czasy”? I jeszcze jedno pytanie: Co jest za nimi? Co nas czeka, co czeka nasze dzieci i wnuki?

Wiele pytań stawia nam dziś Marpingen. Oby przyniosło nam tyleż odpowiedzi.

Od 17 maja 1999 roku trzy kobiety w wieku od 24 do 35 lat siedem razy dostępowały łaski dotknięcia tego, co niewidzialne – widziały Matkę Najświętszą i innych mieszkańców nieba. Najważniejszym Gościem w naszym wymiarze doczesnym była oczywiście Maryja, która podobnie jak 123 lata wcześniej ukazywała się z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Jedna z widzących, Marion Guttmann, tak opisała Matkę Bożą i Jej Syna: „Przyszła cała w bieli, także welon był biały. Zachowywała się bardzo zwyczajnie, prosto, naturalnie. Mówiła tak, jak my rozmawiamy ze sobą, prosto, zwyczajnie. Schylała głowę, gdy była smutna, dokładnie tak, jak my to czynimy. Podobnie wyglądał będący z Nią Jezus. Wyglądał jak każde małe dziecko liczące niecały rok, którym opiekuje się matka…”

Każda z kobiet dostępuje innego rodzaju daru: Marion Guttmann widzi Maryją z Dzieciątkiem, ale nie zawsze słyszy Ich głos. Christine Ney widzi Matkę Bożą niewyraźnie, „jak przez zasłonę” (Maryja wydaje się jej ukazywać tylko w dwóch wymiarach), słyszy wszystkie Jej orędzia. Judith Hiber słyszy Matkę Najświętszą, ale Jej nie widzi.

Na temat „bardzo trudnych czasów” mówi niewiele. Zapewnia, że przede wszystkim jest dla ludzi Matką, prawdziwą Matką. Tłumaczy, że nie mamy się czego lękać, bo Ona każde swe dziecko chroni w swoich ramionach. Zapewnia, że zna wszystkie nasze niepokoje i potrzeby, ale – dodaje – z perspektywy wieczności nie są one czymś wielkim. Mówi nam: „Nie lękajcie się!”.

Zapowiedź triumfu

Jakie orędzie przekazuje Maryja w swej drugiej marpingowskiej odsłonie? Zacznijmy od odpowiedzi na ostatnie z naszych pytań – o to, co czeka nas w przyszłości.

Przywołajmy najpierw krzepiące słowa Jezusa: „Nie bójcie się, nie będzie trzeciej wojny światowej, żadnego holocaustu. Mój Ojciec, Ja i Duch Święty stworzyliśmy ten świat tak piękny, że nie będzie on zniszczony. Dociera do was wiele wiadomości przekazywanych w moje imię, które nie pochodzą ode mnie. (…) Musicie zrozumieć, że jestem kochającym Bogiem, a nie Bogiem, który karze.” 

Zaś Matka Boża dopowiada: „W Marpingen chcę zapoczątkować triumf mego Niepokalanego Serca”.

A więc nie ściele się przed nami żadna apokalipsa! Czeka nas tylko jakiś trudny okres, ale nie wojna, nie rzeź. Ten okres jest konieczny, w „bardzo trudnym czasie” wykuje się bowiem nowa epoka. Tym samym nasz trud i nasze cierpienie mają sens. Dzięki nim przybliża się zapowiedziana w Fatimie godzina zwycięstwa dobra i czas pokoju.

Można odnieść wrażenie, że objawienie w Marpingen ma na celu przygotowanie ludzkości do stawienia czoła cierpieniu, które niebawem spadnie na świat. Marion mówi, że „Maryja chce dzieciom i wszystkim innym ludziom dać siłę do znoszenia cierpienia, niezależnie od tego, jakie ono jest”. A Christine dodaje: „Przyszła, by ludzi umocnić, ich serca umocnić. Chce, by każdy został tu umocniony, wrócił do domu umocniony w sercu. Ludzie powinni wziąć do domu miłość, którą Ona daje teraz ludzkim sercom, i dać tę miłość ludziom, którzy w nim mieszkają.”

Wizjonerka Judith Hiber powtarza słowa Maryi: „Wszystkie dusze otrzymają łaskę. Niektórzy staną się świętymi, ponieważ taki jest plan Ojca, inni zaś otrzymają moc znoszenia cierpienia z miłości do Boga. Ci ostatni będą coraz bardziej rozumieć, że dziś świat może zostać uratowany tylko przez cierpienie i modlitwę”.

Dlatego Matka Najświętsza woła: „Otwórzcie serca! Nieście swój krzyż! Módlcie się! Czyńcie pokutę! I ratujcie ze mną świat dla Ojca, który czeka w niebie na te dusze, a z nimi na świat! On tak kocha ludzi i chce, by się nawrócili, by Go odnaleźli, by żyli z miłości i dla Jego chwały. Po to został stworzony świat – dla uwielbienia Boga, a nie do tego, co dzisiaj czyni, bo świat jest dziś bardzo daleko od swego celu, od wypełnienia swego zadania.”

Ale niebawem będzie inaczej.

„W Marpingen chcę zapoczątkować triumf mego Niepokalanego Serca”… Nie oznacza to jednak wcale, że Matka Najświętsza wskazuje nam, gdzie wszystko się zacznie, że właśnie ta niewielka osada w Zagłębiu Saary jest w zamysłach Bożej Opatrzności punktem, z którego na cały świat rozleje się miłosierdzie i łaska zmieniające historię. Słowa Matki Najświętszej wypowiedziane w Marpingen mówią tylko tyle: tu ma się zacząć zwycięstwo Serca Maryi. Z pewnością nie jest to zdanie eksluzywne – takie, w którym słowo „tu” oznacza „tylko tu”. Słowa Maryi należy chyba rozumieć w duchu Kościoła, a więc inkluzywnie. To tak, jakby Matka Boża powiedziała: „Również w Marpingen chcę zapoczątkować triumf mego Niepokalanego Serca”. Domyślne „również” ma tu kapitalne znaczenie; także teologiczne.

Matka Boża pojawia się w Marpingen, mówi więc o Marpingen. Ogłasza: „Mam dzieci, które tu jeszcze są. Bardzo je kocham. Zamykam je wszystkie w moim Niepokalanym Sercu”. Także one mają zmienić oblicze świata. Ale nie tylko te, które przybywają na Jej miejsce objawień.

Tych punktów początkowych, w których ma się zacząć triumf Niepokalanego Serca, Maryja liczy w setki, tysiące! One właśnie, zsumowane razem, uruchamiają świętą machinę przemian. Triumf Niepokalanego Serca ma się zacząć i tu, w niemieckim Marpingen, i w portugalskiej Fatimie, i w małych wioskach Kolumbii, i w głębi Czarnego Lądu, i w amerykańskich rodzinach czy wśród mieszkańców Filipin. Jego początek znajduje się w też w Polsce: we wszystkich miejscach, gdzie żyją ludzie, których serca uczą się zjednoczenia z Niepokalanym Sercem Maryi i Najświętszym Sercem Jezusa, gdzie ludziom marzy się „Przymierze Trzech Serc”, a owym trzecim sercem jest ich małe, uczące się dziecięcej postawy, serce. Marpingen jest tylko przykładem i drogowskazem tego, co ma się dziać wszędzie. Bo Boża rewolucja zaczyna się nie gdzie indziej, tylko w ludzkich sercach: nierozpoznanych przez świat, uważanych przez niego za małe i nic nie znaczące – jak ziarno gorczyczne…

Przed nami zwycięstwo Niepokalanego Serca. Jak do niego dojdzie? Wiemy już, że jest to także nasze (a może nawet przede wszystkim nasze) zadanie, w którym Maryja będzie nam nieustannie pomagać. W ten sposób będzie to zwycięstwo „Jej” i „nasze”.

Różaniec i posłuszeństwo

Na jakie środki wskazuje Maryja? Co mamy czynić? W Marpingen niebo prosi o modlitwę i domaga się od nas posłuszeństwa Kościołowi. 

Matka Boża wzywa: „Najpierw modlitwa; to jest najważniejsze.” I przekazuje ludziom swoje orędzie: „Moje dzieci. Cieszę się, że tu przychodzicie i postępujecie za moim wołaniem. Bardzo was kocham i wszystkich was noszę w swoim Niepokalanym Sercu. Dziękuję wam za waszą gotowość i za waszą modlitwę, którą zanoszę bezpośrednio do mego Syna. Każdą waszą modlitwę przyjmuję z wdzięcznością i proszę was nieustannie, byście modlili się w waszych sercach, w waszej pracy, w waszych zajęciach. Zawsze o nas myślcie i się módlcie. Wasza modlitwa i wasza miłość, z którą odmawiacie modlitwy są balsamem dla naszych Serc…”

Matka Najświętsza wskazuje na konkretną formę modlitwy, a także na intencję: „Odmawiajcie różaniec w intencji nawrócenia grzeszników i o pokój na świecie! Różaniec jest najpotężniejszą bronią przeciwko nieprzyjacielowi. Potrzebuję modlitwy i zanoszę ją prosto do mego Syna. Jestem wdzięczna za modlitwy; różaniec powinien być tak odmawiany, jak was nauczyłam.”

Tym samym Matka Najświętsza wzywa nas do odmawiania tradycyjnego różańca, w którym modlitwa ustna spotyka się z modlitwą myślną. Wydaje się, że Maryja w swych objawieniach zawsze odwołuje się do tego, co w Kościele tradycyjne. Nie jest sympatyczką nowości i reform. Podkreśla wartość tradycyjnego różańca, tradycyjnej koronki, tradycyjnego szkaplerza, tradycyjnego kultu Najświętszych Serc, tradycyjnego postu, tradycyjnej adoracji. Nie mówiąc o tak tradycyjnych elementach życia Kościoła jak sakramenty…

Jest jeszcze jeden niemodny dziś, a jakże tradycyjny temat. Kiedy 13 czerwca Matka Boża mówiła o swym Niepokalanym Sercu i wyjaśniała, że jest Jej życzeniem, by wszyscy obecni na miejscu objawień pomogli Jej zrealizować Boży plan zwycięstwa Niepokalanego Serca, mówiła nie tylko o roli modlitwy, ale i… posłuszeństwa.

Christine tłumaczy, że „Matka Najświętsza wielokrotnie podkreślała, że wszystko, co się dzieje i co się wydarzy musi się dokonywać w posłuszeństwie Kościołowi”. Najświętsza Maryja Panna mówiła: „Bardzo ważne jest posłuszeństwo”.

Z kolei Marion przytacza inne słowa Maryi: „Matka Boża dużo mówiła o posłuszeństwie, że kiedy jest ono trudne, a jest tak właściwie zawsze, bo zwykle jest ono skierowane przeciwko naszej woli, wtedy mamy patrzeć na Jej Syna, ponieważ był On posłuszny aż do śmierci na krzyżu. To jest najlepszy przykład, jaki możemy znaleźć. Maryja wyraziła życzenie, byśmy byli posłuszni i odrzucili chęć bycia nieposłusznymi”.

Wysłanniczka z nieba mówiła też o papieżu: „To jest moja miłość i miłość mojego Syna. (…) Musicie go kochać i być mu posłuszni. (…) Słuchajcie papieża. On jest światłem waszych czasów. (…) On jest szczytem Kościoła. On jest Piotrem. Na tej opoce Jezus założył Kościół. Miejsce odwagę i zaufajcie mu.”

Czy nie jest to czytelna wskazówka na dzisiejsze czasy, w których zanika szacunek dla Kościoła i narasta kryzys autorytetów? Wśród nich może najwięcej ucierpiał właśnie Kościół… A Matka Najświętsza wzywa, byśmy wytrwali w posłuszeństwie, byśmy słuchali papieża i pasterzy Kościoła.

Przede wszystkim Jezus 

Christine mówi: „Maryja pragnie, żebyśmy najpierw uczestniczyli we Mszy świętej, ponieważ chce, byśmy najpierw szli do Jej Syna. Ona zawsze prowadzi nas do swego Syna, a my [po Mszy św.] powinniśmy, modląc się, przygotowywać się na Jej przyjście. (…) Ona wciąż na nowo podkreśla: do Jezusa, do Jej Syna”.

Sakramenty, przede wszystkim Msza święta, są ważniejsze niż najbardziej nawet „ważne” objawienia. Czy nie jest to powtórzenie „teologii Maryi” z Marpingen 1876?

Zapewnienie o miłości

W dniu 8 sierpnia 1999 roku Matka Najświętsza ogłosiła: „Proszę, przyjmijcie moją miłość. Kocham was. Wszystko, co macie, noszę z wami. Nie zostawiam was samych. Ufajcie. Podarujcie mi wasze zaufanie. Nie bójcie się, moi umiłowani… Jestem z wami przy wszystkich waszych lękach. Troszczę się o każdy szczegół waszego życia. 

Nie bójcie się. Jestem waszą Matką. Nigdy nie zostawię was samych. 

Kocham was, kocham was całym sercem. Dlatego proszę was: idźcie znowu do mego Syna. On czeka na was ze swoją miłością… Szukajcie Go w Kościele. Nie pozwólcie, by był sam. Moje dzieci, podarowuję wam dziś modlitwę, którą możecie sprawić radość Jezusowi.”

Jak ona brzmi? Maryja nauczyła wizjonerek następujących słów:

O Jezu, tak bardzo CIę kocham. Weź mnie całego, zaprowadź mnie do Ciebie.

O Jezu, chcę być Twoim dzieckiem w radości i smutku. Nie pozwól, bym kiedykowiek był sam. 

O Jezu, tak bardzo CIę kocham. Weź moje serce, bym mógł dzielić Twój wielki smutek. 

O Jezu tak bardzo CIę kocham. Zabierz ode mnie wszystko, co powstrzymuje mnie na drodze do Ciebie. Amen.”

Opinia teologów

Jakiego rodzaju orędzia przekazuje drugie Marpingen? Nie ma w nim nic sensacyjnego, treść przesłania jest teologicznie zdrowa, a to przemawia za ich prawdziwością. Nie mamy tu żadnych proroctw o przyszłych wojnach i katastrofach. Jest nauka Kościoła. Przecież Matka Najświętsza powtarza: „Jestem Matką Jezusa. Przychodzę jako Matka… Trwajcie w miłości Boga, zachowujcie Jego przykazania i nauczcie się znów doceniać sakramenty”. 

Jednak opinie medialne nie są tak przychylne. Świecka prasa długo wykpiwała i wyśmiewała objawienia, rzucała też oskarżenia na pobożnego i bardzo maryjnego kapłana, ks. Gressunga. Czynoine przez niego zło polegało na tym, że był kierownikiem duchowym wizjonerek. W rzeczywistości, to Marion, Judith i # same poprosiły go, by stał się ich opiekunem duchowym.

Co w tym złego? – możemy zapytać. Czy katolik nie ma prawa wybrać sobie kierownika duchowego? Jest to nawet bardzo zalecane. I czy jest coś złego i niebezpiecznego w tym, że Maryja prosi o więcej modlitwy, o nawrócenie, o życie sakramentalne? 

Marpingen znajduje się w doborowym towarzystwie. Czy w przeszłości nie szydzono z innych objawień Matki Bożej? Przypomnijmy sobie, jakie szum podniósł się wokół Lourdes,  Fatimy, ostatnio Medjugorje.

Jeśli Bóg będzie chciał, by Marpingen odegrało znaczącą rolę w przywoływaniu „nowego, lepszego świata”, to nikt nie będzie mógł temu przeszkodzić. Zresztą, czy to miejsce objawień nie odgrywa już takiej roli, skoro w tysiącach serc obudziło pragnienia głębszej modlitwy, gotowość do wyrzeczeń, częstego przyjmowania sakramentów?

Jezus mówił: „Poznacie po owocach”…

Część pierwsza: https://sanktuaria.maps24.eu/item/matka-boza-w-marpingen-1876/

źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

Adres

Nasz Adres:

66646, Kapellenweg, 66646 Marpingen, Niemcy

Strona WWW: